"Demoniczne praktyki" na polsko-białoruskiej granicy. Noblistki apelują do szefów UE

Od lewej:Swietłana Aleksijewicz, Elfriede Jelinek, Herta Müller i Olga Tokarczuk, fot. Wikipedia
Od lewej:Swietłana Aleksijewicz, Elfriede Jelinek, Herta Müller i Olga Tokarczuk, fot. Wikipedia
Cztery laureatki literackiej nagrody Nobla - Swietłana Aleksijewicz, Elfriede Jelinek, Herta Müller i Olga Tokarczuk napisały list otwarty do Rady Europy i Parlamentu Europejskiego w sprawie katastrofy humanitarnej na wschodniej granicy UE (granicy polsko-białoruskiej).

Noblistki zatroskane losem uchodźców

"Polski rząd wprowadził w pasie przygranicznym Polski i Białorusi stan wyjątkowy, na mocy którego nie dopuszcza się udzielania pomocy medycznej chorym i umierającym oraz uniemożliwia się dostęp mediom do rozgrywającej się tam tragedii. Jednak nawet te niepełne, szczątkowe informacje dają wgląd w ogrom klęski humanitarnej, jaka ma miejsce na granicy Unii Europejskiej: wiemy, że ludzie poddawani są tam bezlitosnej procedurze push-backu i skazani na wychłodzenie, głód i wycieńczenie w lasach i na bagnach" - piszą noblistki.

Jak dodają, "białoruskie biura podróży kontrolowane przez reżim Łukaszenki obiecują zrozpaczonym uchodźcom przedostanie się na teren UE za wysoką opłatą. Zwabionych tym sposobem do Mińska zawozi się następnie zorganizowanym transportem do lasu na granicę. Tam próbuje się przemocą wypchnąć ich do Polski, zaś polskie służby również przemocą zawracają ich do Białorusi. W najgorszych wypadkach kończy się to śmiercią. Niektórzy zmarli są nam znani z imienia, inni umierają bezimiennie".

"Nie odwracajmy oczu od tragedii"

"Jako obywatelki i mieszkanki Unii Europejskiej zwracamy się do demokratycznie wybranych reprezentantów Europy – nie odwracajmy oczu od tragedii" - apelują Aleksijewicz, Jelinek, Müller i Tokarczuk.


Musimy być świadomi tego, że ludzie są wykorzystywani jako zakładnicy - podkreślają noblistki. Te demoniczne praktyki przejdą do historii jako przykład współczesnej odmiany okrucieństwa.


Noblistki zwracają się z apelem o "jak najszybsze i jak najskuteczniejsze rozwiązanie tego humanitarnego kryzysu, o przestrzeganie zapisów Konwencji Genewskiej, a przede wszystkim o umożliwienie rozpoczęcia procedury azylowej tym wszystkim, którzy o to proszą, a zostali zatrzymani w tej części wschodniej granicy Unii Europejskiej".

Pisarki apelują o skuteczne rozwiązanie humanitarnego kryzysu

Ponadto domagają się "szeroko zakrojonej inicjatywy dyplomatycznej w krajach Bliskiego Wschodu, która będzie mogła przeciwstawić się fałszywej narracji reżimu białoruskiego, mającej na celu ściągniecie na polsko-białoruską granicę jak największej liczby zdesperowanych uchodźców, a tym samym zaognienie i zdestabilizowanie sytuacji politycznej w Polsce i całej Unii Europejskiej".


Unia Europejska jest dla nas przede wszystkim ponadgraniczną wspólnotą moralną, opartą na regułach międzyludzkiej solidarności. To daje nam prawo apelować o zajęcie jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Rozumiemy, że niełatwo dać radę naporowi rozpaczy na granice Europy. Jednak to, do czego dopuszczamy na tych granicach, nie przystaje do naszych fundamentalnych europejskich wartości

Pisarki apelują również o dopuszczenie w rejon przygraniczny organizacji humanitarnych, które mogłyby nieść pomoc medyczną i prawną, oraz o dopuszczenie akredytowanych dziennikarzy i mediów w rejony przygraniczne objęte stanem wyjątkowym.

"Czujemy się dziś boleśnie bezradni – wiedzieć znaczy być świadomym zła, które się dzieje. Za tą wiedzą powinno przyjść działanie" - kończą swój list Swietłana Aleksijewicz, Elfriede Jelinek, Herta Müller i Olga Tokarczuk - laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Ochojska: Polska nie powinna się tak przed migrantami bronić

List ten, adresowany do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela i szefa Parlamentu Europejskiego Davida Sassoli udostępniła europosłanka Janina Ochojska.

Założycielka PAH w rozmowie z Interią powiedziała, że "Polska nie powinna się tak przed migrantami bronić". - Narracja straszenia uchodźcami i migrantami sprawia, że ludzie w Polsce obawiają się, że z powodu ich obecności zagrożone jest nasze bezpieczeństwo - podkreśliła.

Każda parafia w Polsce mogłaby przyjąć jedną rodzinę migrantów

- Liczyłam to sobie parafiami - gdyby każda parafia w Polsce, a jest ich 10 tys., przyjęła jedną rodzinę, to byłoby to ok. 50 tys. ludzi. Bo o jakim tłumie my mówimy? Nawet jeżeli do Polski chce się dostać 1500 osób, nawet jeśli 5 tysięcy, to czy my naprawdę nie możemy ich w Polsce przyjąć? Nie zakładam, że wszyscy będą chcieli zostać w naszym kraju czy zostaną objęci ochroną międzynarodową. Ale istniejące od dawna procedury powinny być przestrzegane: migranci powinni być przyjęci w ośrodkach dla uchodźców, gdzie rozpatrywane będą ich prośby i gdzie będą czekać na decyzje, a nie błąkać się po lasach i być wypychani za granicę - komentuje Ochojska.

Szturm migrantów na granicę polsko-białoruską

Od poniedziałkowego poranka duża grupa migrantów gromadzi się na granicy Białorusi z Polską, planując przekroczenie granicy. Migranci znajdują się w okolicy przejścia granicznego w Kuźnicy, które ze względów bezpieczeństwa zostało zamknięte. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn napisał na Twitterze, że "rozpoczęła się właśnie największa do tej pory próba masowego siłowego wejścia na teren Polski". Do wpisu dołączył film, na którym widać, jak wzdłuż drogi maszeruje grupa kilkuset osób z bagażami. Wśród nich są także dzieci.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj210 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka