B. szef NRL: To nie jest tak, że jak zaszczepi się połowę Polaków, to ona nie zachoruje

Koronawirus w Polsce. Punkt szczepień przeciwko Covid-19 w holu dworca PKP Poznań Główny. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Koronawirus w Polsce. Punkt szczepień przeciwko Covid-19 w holu dworca PKP Poznań Główny. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Dla systemu medycznego to, że polowa Polaków się zaszczepiła nie ma aż takiego znaczenia. Bo w tej połowie zaszczepionej także zdarzają się osoby, które ciężko chorują. Na moim oddziale w szpitalu także znajdują się zaszczepieni, choć jest ich mniej, od osób niezaszczepionych – mówi Salonowi 24 dr Maciej Hamankiewicz, były szef Naczelnej Rady Lekarskiej.

Gdy rozmawialiśmy poprzednio, kilka tygodni temu, zaczynał się protest ratowników medycznych. Teraz o sprawie jest ciszej, czy można stwierdzić, że sytuacja jakoś się uspokoiła, a może jest lepiej?

Dr Maciej Hamankiewicz: Absolutnie nie! Na korzyść na pewno nie zmieniło się nic. Mało tego, można powiedzieć, że dziś pod pewnymi względami sytuacja jest jeszcze trudniejsza! I dotyczy to całego systemu ochrony zdrowia, nie tylko ratownictwa medycznego. Przecież na pracowników ochrony zdrowia przerzuca się odpowiedzialność za walkę z czwartą falą koronawirusa SARS-COV-2. Czoła pandemii koronawirusa musi stawić cały polski system medyczny. Problem w tym, że jest on całkowicie na to wyzwanie nieprzygotowany. I jedyne na co możemy liczyć to to, że ci lekarze i szerzej pracownicy medyczni staną na wysokości zadania i po prostu nadstawią za kogoś głowę.

Przeczytaj też:

Każdy powód do szczepienia jest dobry. Przykład? Pieniądze, dużo pieniędzy

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”


Jest jednak pod pewnym względem lepiej – lekarze chorobę już znają, to nie jest wielka niewiadoma, jak na wiosnę 2020 roku. Poza tym, przecież połowa Polaków jest przeciwko SARS-COV-2 zaszczepiona?

I co w związku z tym, że tylu ludzi się zaszczepiło?

Przynajmniej oni nie będą stanowili obciążenia dla systemu, zakażeń będzie mniej?

Nie do końca. Dla systemu medycznego to nie ma aż takiego znaczenia. Bo w tej połowie zaszczepionej także zdarzają się osoby, które ciężko chorują. Na moim oddziale w szpitalu także znajdują się zaszczepieni, choć jest ich mniej, od osób niezaszczepionych. To nie jest tak, że jak zaszczepi się połowę populacji szczepionką przeciwko SARS-COV-2, to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle wszyscy zaszczepieni będą na pewno zdrowi i można dać gwarancje, iż nie zachorują. Aż tak to nie działa.

Szczepionka daje ochronę przed cięższym przebiegiem?

Z tych 50 proc. zaszczepionych także będzie zawsze 10-15 proc. ludzi, którzy się zarażą. A spośród nich także będą i tacy, którzy przejdą to zakażenie ciężko. I zresztą nikt nie mówił, że szczepionka daje stuprocentowa ochronę, ale, że ona te ochronę znacząco zwiększa. I zmniejsza ryzyko zakażenia, bardzo poważnie zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu. Ale nie eliminuje go w pełni. Dlatego dla systemu ochrony zdrowia to, że polowa ludzi jest zaszczepionych nie ma aż takiego znaczenia.

Przeczytaj też:

"Konfederacja gra o elektorat antyszczepionkowców. Nawet kosztem przedsiębiorców”

Poseł Konfederacji przerwał konferencję PiS. "To jest najobrzydliwsza forma segregacji"

Polski generał: Mam wrażenie, że niektórzy czekają aż dojdzie do rozlewu krwi na granicy

Były szef MON wprost o wojsku i wojnie z Białorusią. "Pierwszej wojny też nikt nie chciał"


Lubię to! Skomentuj136 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości