Morawiecki: To może być wstęp do czegoś dużo gorszego

Premier Mateusz Morawiecki. Fot. Salon24.pl/WP
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. Salon24.pl/WP
To co dzieje się na naszych oczach, to może być dopiero wstęp do czegoś dużo gorszego – mówił premier Mateusz Morawiecki w Wilnie. Jego zdaniem wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej, koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą i kryzys energetyczny to różne elementy tego samej sytuacji. Salon24.pl towarzyszy premierowi Polski w podróży.

Premier Mateusz Morawiecki wystąpił w niedzielę na wspólnej konferencji w Wilnie z premier Litwy.

Polecamy:

Spotkanie Morawieckiego z premier Litwy Ingridą Szimonyte. "Nasza współpraca jest wzorowa"

„Blokada handlowa - jedno z narzędzi, które może być zastosowane wobec Białorusi”

Morawiecki alarmuje!

– Wspólnie z panią premier Litwy apelujemy do naszych sojuszników zachodnich, aby te drzewa nie przesłaniały lasu, aby te poszczególne problemy, które są dyskutowane między nami dzisiaj w Brukseli, aby one nie przesłaniały gigantycznych prawdziwych ryzyk, które wyłaniają się na horyzoncie – apelował. – Uważam, że to co rozgrywa się na naszych oczach, te akty dramatu, to może być niestety dopiero wstęp do czegoś dużo gorszego – dodał Morawiecki.


– Z różnego rodzaju źródeł wiemy – i dzisiaj jest to informacja już publicznie podawana przez naszych sojuszników z NATO – że wokół Ukrainy gromadzą się oddziały rosyjskie i to oznacza niestety rosnącą presję także na tego naszego sąsiada, na Ukrainę. Oprócz kryzysu migracyjnego, który jest de facto kryzysem politycznym, mamy do czynienia z kryzysem o charakterze presji militarnej na Ukrainę i to drugi element tej nadzwyczajnej sytuacji, z którą mierzymy się w ostatnich dniach – mówił premier.

Czytaj dalej:

Spotkanie Morawieckiego z Kają Kallas, premier Estonii. Ważne deklaracje!

Premier Morawiecki: Europa, nasz wspólny dom, jest zagrożona!

Premier Morawiecki jest już w Estonii. Spotkanie z premier Kają Kallas

Salon24 leci z premierem na Litwę, Łotwę i do Estonii

Nacisk Rosji

Trzeci element tej sytuacji to nacisk Rosji na Mołdawię przez wywołanie kryzysu energetycznego, bo "próbuje iść własną drogą". Czwarty element puzzli, mówił Morawiecki, to "wielki kryzys wywołany przez Rosję i zawiniony przez dość dogmatycznie prowadzoną politykę klimatyczną Unii Europejskiej i ceny ETS". – Bardzo wysokie ceny gazu, które wyznaczają krańcową cenę energii w wielu krajach Unii Europejskiej, są wywołane przez Rosję, co do tego nikt nie ma wątpliwości – przekonywał.

– Kreml jest w stanie akumulować rezerwy, jest w stanie akumulować się finansowo pod kątem przeprowadzenia różnych ataków, ekonomicznego, militarnego, szantażu energetycznego i różnych innych działań o charakterze destabilizacji politycznej – podkreślał premier.

Szef rządu zwracał też uwagę, że Rosja i Białoruś wykorzystają zachodnich dziennikarzy do przedstawienia zmanipulowanego obrazu wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej. – Postanowili przywołać różnych dziennikarzy z Zachodu, którym pokazują bardzo wycinkowy obraz rzeczywistości, oświetlają jupiterem bardzo wąską część sceny – mówił Morawiecki.

Dziennikarze ci są posyłani na granicę i pokazywane im są "różne problemy humanitarne". – Oczywiście ta sytuacja jest trudna, ale ona jest w stu procentach zależna od decyzji Łukaszenki – mówił Morawiecki.

Powtarzał, że Polska jest gotowa pomóc migrantom na terenie Białorusi, ale nie jest dopuszczana do takiej pomocy. – Niech nasi sojusznicy to głośno usłyszą, niech nie dają się złapać w sidła propagandy białoruskiej i rosyjskiej – mówił.

KW

Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka