Kamiński: Polska ma ogromne wsparcie. Łukaszenka będzie musiał się cofnąć

Mariusz Kamiński. fot. gov.pl
Mariusz Kamiński. fot. gov.pl
Alaksander Łukaszenka krok po kroku będzie musiał się cofnąć; nasza polityka i wsparcie międzynarodowe doprowadzą do tego, że migranci wrócą do krajów pochodzenia - ocenił minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński.

Szef MSWiA w Polsat News został zapytany, czy po odparciu przez polskie służby wtorkowej próby sforsowania przez migrantów przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi można mówić, że kryzys na granicy z Białorusią został zażegnany. "Nie, tak nie można powiedzieć. Mamy prawdopodobnie kolejną odsłonę tego kryzysu. Mam nadzieję, że mniej gwałtowną" - powiedział.

"Ultimatum było skuteczne" 

Kamiński odniósł się też do ultimatum, które w czwartek komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasz Praga postawił przewodniczącemu Państwowego Komitetu Granicznego Białorusi. Szef polskiej SG w piśmie domagał się, by do końca tygodnia z rejonu przejścia w Kuźnicy usunięto migrantów, i zapowiedział, że gdyby do tego nie doszło, możliwe będzie zamknięcie tamtejszego towarowego przejścia kolejowego. Wcześniej strona polska zawiesiła ruch drogowy - zarówno osobowy, jak i towarowy - na tym przejściu.

"Ultimatum było skuteczne" - ocenił szef MSWiA. "W czwartek kilkuset tych migrantów autokarami udało się do Mińska. Zakładam, że część z nich jest już w Iraku. Wszyscy zniknęli. Są co prawda kilkaset metrów dalej w hangarach białoruskich we w miarę dobrych warunkach. Władze białoruskie uruchomiły tam nawet sklepiki z żywnością, kantor wymiany walut. Zachowują się bardzo spokojnie. Nie wychodzą z tego hangaru. Nie widać ich na przejściach. Dziś rano jeden autokar zabrał kolejną grupę migrantów" - relacjonował.

Jak zauważył, strona białoruska zwróciła się także z prośbą o otwarcie przejścia kołowego w Kuźnicy. "Na pewno otwarcie przejścia kołowego byłoby przedwczesne. Jeżeli powtórzą się incydenty, Białorusini wiedzą, że natychmiast zostanie zamknięty ruch towarowy kolejowy" - zaznaczył.

Zapytany o dalsze możliwe działania Łukaszenki, szef MSWiA powiedział: "Krok po kroku będzie się musiał cofnąć. Jestem przekonany, że nasza konsekwentna polityka i wsparcie międzynarodowe dla naszych działań doprowadzi do tego, że ci uchodźcy wrócą do swoich domów".

"Jesteśmy gotowi i czynimy przygotowania, żeby część z migrantów, którzy są w naszych ośrodkach, niedługo trafiła do krajów swojego pochodzenia" - zapewnił minister. Zapytany, czy w grę wchodzi wariant, że Polska w uzgodnieniu z UE i Białorusią "wpuści" pewną grupę migrantów i następnie wyśle ich do krajów pochodzenia, Kamiński zaznaczył, że taki wariant nie jest rozpatrywany.

Szef MSWiA przypomniał również, że w sprawie organizacji powrotów migrantów do kraju pochodzenia rząd prowadzi rozmowy m.in. z władzami Iraku i z Frontexem. Na pytanie, czy rząd "przeprosił się" z Frontexem, odparł: "Nigdy nie byliśmy skłóceni, to były jakieś niepoważne insynuacje osób związanych z opozycją".

"Pozostajemy w bardzo dobrych relacjach i byliśmy zawsze w bardzo dobrych relacjach z kierownictwem Frontexu, który doskonale rozumie naszą taktykę i strategię działania na granicy i wspiera ją w różny sposób" - dodał Kamiński. 

Szef MSWiA: władze Niemiec wspierają Polskę 

Szef MSWiA w Polsat News ocenił, że Polska wobec kryzysu na granicy z Białorusią ma ogromne wsparcie wspólnoty międzynarodowej, w tym Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.

Przypomniał, że w ubiegłym tygodniu do Warszawy przyjechał szef MSW Niemiec Horst Seehofer. Wizyta odbyła się na prośbę niemieckiego ministra, bo - jak powiedział Kamiński - chciał przekazać Polsce i rządowi wyrazy solidarności i uznania.

Jak relacjonował szef MSWiA, tuż przed spotkaniem ze strony białoruskiej pojawiła się informacja - zdementowana potem przez niemieckie władze - jakoby kanclerz Niemiec Angela Merkel, która z Alaksandrem Łukaszenką w ubiegłym tygodniu rozmawiała dwukrotnie przez telefon, miała opowiedzieć się za "korytarzem humanitarnym" dla 2 tys. migrantów.

"Zapytałem wprost na początku spotkania pana ministra Seehofera, o co chodzi. Był bardzo zmieszany, zobaczyłem, że nagle zaczyna SMS-ować i po chwili otrzymaliśmy odpowiedź od pani kanclerz, która stanowczo zaprzeczyła, że jakiekolwiek tego typu propozycje składała Łukaszence" - wyjaśnił.

Zapytany, czy Polska "akceptuje" to, co robi kanclerz Niemiec, Kamiński odparł, że "pewne niuanse dyplomatyczne powinniśmy jednak zachować na później". "Naszym celem jest to, żeby doprowadzić do uspokojenia sytuacji i każda pomoc, która do tego się przyczynia, jest sensowna. Na pewno władze Niemiec bardzo mocno nas chciały wesprzeć, bardzo mocno chciały zaakcentować swoje uznanie i akceptację dla tego, co robimy na granicy" - zaznaczył.

Stąd, jak dodał, wizyta Seehofera i ustalenia, że "wszystkie kolejne działania dyplomatyczne ze strony Niemiec, jeżeli takowe będą, będą poprzedzane ścisłymi konsultacjami na poziomie prezydenckim, premierowskim i ministerialnym".

W kontekście rozmowy Merkel z Łukaszenką ocenił, że "czas pokaże, czy więcej było plusów, czy minusów z tej sytuacji". Zaznaczył, że nie będzie publicznie na ten temat dywagował, bo czuje się odpowiedzialny za ustabilizowanie sytuacji na granicy wschodniej. "To nie jest łatwe, to wymaga spokoju, a na pewno nie publicznego komentowania działań polityków, którzy wspierają naszą sprawę, chcą tę sprawę wspierać, nawet jeżeli niektóre zachowania mogą być niezręczne dyplomatycznie" - powiedział.

"Władze niemieckie wspierają Polskę, akceptują to, co robi rząd polski, i publicznie solidaryzują się z naszymi działaniami" - podkreślił Kamiński.

Czytaj także:


KJ

Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka