Berlińskie techno znajdzie się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO?

Klub techno. fot. Malagalabombonera/Commons Wikimedia.
Klub techno. fot. Malagalabombonera/Commons Wikimedia.
Techno zajmuje bardzo ważne miejsce w historii Berlina. Charakterystyczne brzmienie oddaje doskonale multikulturowość niemieckiej stolicy. Czy właścicielom słynnych klubów uda im się przekonać UNESCO do przyznania berlińskiemu techno statusu dziedzictwa kulturowego.

Artyści stojący za festiwalem Love Parade, didżeje, którzy byli pionierami gatunku techno oraz impresaria z największych klubów w niemieckiej stolicy uważają, że wsparcie ONZ ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia przyszłości tego kontrkulturowego gatunku muzycznego - donosi "The Guardian". Tresor, Bunker, Elektro, E-Werk, Ostgut, Berghain to najsłynniejsze miejsca wierne temu gatunkowi do dziś.

Czytaj też: Zmarł wokalista węgierskiego zespołu Omega. Na pewno znasz jego wielki hit

Techno będzie wpisane na listę  Światowego Dziedzictwa UNESCO?

Pulsujące mechaniczne bity techno pojawiły się w Detroit w połowie lat 80., a kiedy upadł mur berliński, berlińczycy przyjęli ten gatunek jako idealną ścieżkę dźwiękową do fetowania zjednoczenia. Opuszczone bunkry, elektrownie i fabryki na wschodzie miasta roiły się od klubowiczów z obu stron świętujących swoją wolność.

Jednak pandemia Covid-19 i gentryfikacja zagrażają przetrwaniu „wolnego, dzikiego, kreatywnego Berlina”, jak twierdzi Alan Oldham, DJ z Detroit, który był częścią kolektywu Underground Resistance, a obecnie mieszka w Berlinie.

- Ochrona UNESCO pomogłaby zachować tego starego ducha – powiedział "Guardianowi" - Stare obiekty, takie jak Tresor i Berghain, byłyby chronione jako zabytki kultury - dodał. - Tak wiele miejsc zostało zamkniętych w ciągu zaledwie siedmiu lat, kiedy mieszkam tu na stałe. W innych miastach byłby to naturalny stan rzeczy, ale Berlin to inne miejsce, gdzie kluby i sceny kreatywne są walutą miasta.

Po co berlińskiemu techno miejsce na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO?

Na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO znalazły się np. malawijskie tańce Mwinoghe czy słowacka kultura dudowa lub jamajskie reggae i ogromny indyjski festiwal Kumbh Mela, a festiwal Pride w Amsterdamie jest wspierany przez rząd holenderski. Wpisanie techno otworzyłoby dostęp do dotacji rządowych i innych źródeł finansowania, a kluby zyskałyby dodatkową ochronę na mocy prawa urbanistycznego.

- Ochrona UNESCO bardzo pomogłaby w ustanowieniu kultury techno i klubowej jako legalnej siły społecznej o wartości historycznej i godnej wsparcia rządu, a nie tylko hedonistycznej, jednorazowej muzyki klubowej i narkotyków – powiedział Oldham. 

Kolejnym zwolennikiem jest Dimitri Hegemann, który założył Tresor.

- Po upadku muru berlińskiego techno zmieniło miasto Berlin – powiedział. - Dzieci ze Wschodu to lubiły, dzieci z Zachodu to lubiły i łączyło ich to. W 1989, 1990 ludzie ze Wschodu, jak Polska, przyjechali do Tresor i nie mówili po angielsku.  To była po prostu muzyka, do której mogliśmy tańczyć.

Według Petera Kirna, berlińskiego DJ-a i producenta muzycznego, techno wciąż jest częścią tkanki miasta. Początkowo był sceptycznie nastawiony do pomysłu, jednak potem zmienił zdanie.

- Techno stało się schronieniem dla ludzi zepchniętych na margines i jest naturalną atrakcją Berlina jako miejsca, które jest bardziej liberalne, jeśli pochodzisz z miejsc, które są mniej liberalne – powiedział Kirn. - Berlin znajduje się na tej linii podziału między Europą Zachodnią a Europą Wschodnią. I chociaż większość uwagi skupia się na tym, co to znaczyło w latach 90., kiedy upadł mur, mniej uwagi poświęcono temu, co dzieje się teraz – Gruzja jest w kryzysie, Polska w kryzysie, Rosja w kryzysie. Dlatego ludzie ze wszystkich tych miejsc traktują Berlin jako centrum radykalnej reakcji społecznej - mówił.

Czytaj też:


image


Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura