Tak radzą sobie galerie handlowe. Dobija je pandemia, inflacja i wojna

źródło: Flickr / Konrad Woś
źródło: Flickr / Konrad Woś
Galerie handlowe mierzą się ze spadkiem obrotów i rosnącymi kosztami — podał w środę "Dziennik Gazeta Prawna". Spowodowane jest to pandemią, inflacją i wojną na Ukrainie.

Rok 2019 nadal punktem odniesienia

— Ubiegły rok dawał nadzieję na powrót wyników w galeriach handlowych sprzed pandemii. Od maja wzrosła ich odwiedzalność, czyli liczba klientów, a wraz z nią obroty. W efekcie obroty w ośmiu ostatnich miesiącach ub.r. były takie same jak w podobnym okresie 2019 r. – to nadal punkt odniesienia dla branży — podaje "DGP".

Zobacz też:

Początek roku nie napawa optymizmem

Gazeta zauważa, że styczeń i luty bieżącego roku przyniosły odwrócenie korzystnego trendu.

— W pierwszym miesiącu tego roku liczba odwiedzin była o 10,3 procent mniejsza, a obroty o 13,4 procent niższe w porównaniu ze styczniem 2019 r. Luty przyniósł obniżkę odwiedzin o 11 procent – wynika z najnowszych danych Polskiej Rady Centrów Handlowych — pisze dziennik.

Dane na temat obrotów galerii w lutym znane będą w kwietniu. Eksperci uważają, że dużo rzeczy wskazuje na powtórzenie się sytuacji ze stycznia. Za jedną z przyczyn uznaje się kolejną falę pandemii koronawirusa, spowodowanej wariantem Omikron, przez którą wielu Polaków przebywało na kwarantannie lub izolacji.

Trudna sytuacja gospodarcza

Krzysztof Poznański, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych, w rozmowie z "DGP" zwrócił uwagę, że znacząca w tej kwestii jest sytuacja gospodarcza, która wpływa na nastroje konsumenckie.

— Polacy dotknięci przez inflację i rosnące stopy procentowe ograniczyli w pierwszych miesiącach tego roku wydatki na zakupy — zaznaczył Poznański.

Pod koniec lutego zakupy w centrach handlowych ograniczone zostały przez wojnę w Ukrainie. Podczas pierwszych dni inwazji Polacy brali udział w zbiórkach i kupowali artykuły pierwszej potrzeby, rezygnowali zaś z nowych ubrań czy sprzętu domowego, a to właśnie tego rodzaju sklepy w większości są zlokalizowane w galeriach. Potwierdziły to dane GUS o sprzedaży detalicznej. W cenach stałych w lutym w kategorii odzież i obuwie była ona zaledwie o 2,6 procent większa niż rok wcześniej. W segmencie mebli, AGD i RTV był spadek o 4,4 procent.

Obecność w galeriach się nie opłaca?

Paweł Kapłon, szef rady nadzorczej sieci Tatuum oraz członek zarządu Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług uważa, że koszty obecności w galeriach handlowych są niestosownie wysokie.

— Rentowność sklepów zlokalizowanych na terenie centrów handlowych jest w wielu punktach przeszłością. Stąd też obecność w centrach handlowych staje się często ekonomicznie nieopłacalna — podkreślił Kapłon.

Coraz więcej marek ogranicza działalność

"DGP" zauważa, że już w ubiegłym roku wiele marek zdecydowało się na ograniczenie sieci sprzedaży. Robiły tak największe firmy, jak LPP czy CCC, ale także mniejsi gracze, jak Kazar, Gino Rossi, Zara czy H&M. Kilka, podobnie jak w 2020 roku, wycofało się w ogóle z polskiego rynku, m.in. Promod czy Tape a l'oeil. Z roku na rok coraz mniej nowych sieci pojawia się na naszym rynku. Przed pandemią było to ok. 20 firm rocznie, teraz zaś jest to zaledwie kilka. Eksperci podkreślają, że jeśli już pojawiają się nowe marki, to z reguły są to nowe koncepty firm już obecnych w Polsce. Przykładem jest Half Price, należące do CCC.

Kolejny powód – zakupy w Internecie

Gazeta zaznacza, że swój wkład w obecną sytuację ma także sprzedaż internetowa, która w wyniku pandemii bardzo mocno się rozwinęła. Pięć lat temu jej wartość szacowano na 27 mld zł, przed pandemią już na 70 mld zł, zaś dziś na 100 mld zł — wynika z raportu firmy Gemius "E-commerce w Polsce 2021.


RB


Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka