Polski generał: Putin ofiarą własnej propagandy. Nie docenił Ukraińców i Zachodu

Putin nie przewidział skali oporu, uważa gen. Mieczysław Bieniek. Fot. Pixabay
Putin nie przewidział skali oporu, uważa gen. Mieczysław Bieniek. Fot. Pixabay
Ukraińcom udało się wyprzeć siły rosyjskie z okolic Charkowa. Muszą jednak śledzić sytuacje na południu od Doniecka i Ługańska. Rosjanie chcą tam stworzyć kocioł i okrążyć Ukraińców, ale mają spore problemy, straty sprzętowe, osobowe, których nie da się szybko zniwelować. Władimir Putin padł ofiarą własnej propagandy. Przelicytował, nie docenił armii ukraińskiej, ani determinacji Zachodu, NATO i Unii Europejskiej – mówi Salonowi 24 gen. Mieczysław Bieniek, były dowódca wielonarodowej dywizji w Iraku i były zastępca dowódcy strategicznego NATO.

Znów miał miejsce ostrzał rakietowy w pobliżu naszej granicy. To coś czego mamy się obawiać, czy może raczej „łabędzi śpiew” Rosji, która przegrywa na polu bitwy?

Gen. Mieczysław Bieniek: Zdecydowanie skłaniam się ku tej drugiej tezie. Bez wątpienia, Rosjanie za cel obrali sobie teraz atakowanie dostaw wojskowych z Zachodu. Są przekonani, że w zachodnim terenie może być największe skupisko tej broni. Dlatego przypuścili atak rakietowy. Ale tych rakiet za dużo już nie mają. Dlatego sądzę, że to nie będzie się powtarzało.

Przeczytaj też:

Dyplomata: Przez incydent z ambasadorem Polska może być wykluczona z ważnych rozmów

Czy w takim razie możemy spodziewać się szybkiego odwrócenia sytuacji, tego, że Ukraina przejmie inicjatywę, wyprze Rosjan z okupowanych terenów i odzyska całe terytorium, Rosja sama zaproponuje jakiś rozejm, czy może ta wojna będzie się ciągnąć jeszcze bardzo długo?

Trudno to jednoznacznie ocenić. Myślę, że Ukraina też w tej chwili koncentruje się na wybranych kierunkach. Udało im się wyprzeć siły rosyjskie z okolic Charkowa. Muszą jednak bardzo śledzić sytuacje na południu od Doniecka i Ługańska, ponieważ Rosjanie chcą tam utworzyć kocioł i okrążyć Ukraińców. Ten plan się Rosjanom nie powiedzie - mają spore problemy, straty sprzętowe, osobowe, których nie da się szybko zniwelować.

Po wybuchu wojny większość komentatorów, nawet będących całym sercem za Ukrainą uważała, że armii rosyjskiej uda się wygrać wojnę w kilka dni. Stało się zupełnie inaczej. Co było powodem,- że tak potężna – wg wcześniejszych szacunków – armia, przegrywa, nie jest w stanie podbić Ukrainy?

Tu jest kilkanaście przyczyn, można mówić o nich bardzo długo. Wymienię trzy najważniejsze. Po pierwsze – Władimir Putin padł ofiarą własnej propagandy, przelicytował. Po drugie – nie docenił armii ukraińskiej, jej umiejętności, rozwoju w ostatnich latach, woli walki i determinacji. Wreszcie – Putin zbagatelizował determinację Zachodu, NATO i Unii Europejskiej.

Jakie wnioski Polska powinna wyciągnąć z tego, co się dzieje?

Konieczna jest rozbudowa własnego potencjału obronnego wg planu modernizacji technicznej. Wzmacnianie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, udoskonalanie systemu dowodzenia i naprowadzania rozpoznania, widzenia pola walki w rzeczywistym czasie, zwiększenie liczby bezzałogowców, śmigłowców transportowych, bojowych. To jest również odbudowa zdolności marynarki wojennej, która odgrywa kluczową rolę w systemie bezpieczeństwa. Wreszcie, wzmocnienie artylerii dalekiego zasięgu.

Przeczytaj też:

"Wyróżnienie dla Gronkiewicz-Waltz ma być sygnałem dla działaczy PO" [ROZMOWA]

Rakiety spadły blisko granicy z Polską. Eksplozje we Lwowie

Tusk zdradza, jak pokonać PiS w wyborach. Opozycja nie jest przekonana do jego planu


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka