Sprawa czołgów dla Ukrainy - Scholz nie chce być jak ostatni cesarz Niemiec

Kanclerz Olaf Scholz jest krytykowany za swoją postawę wobec wojny na Ukrainie, fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Kanclerz Olaf Scholz jest krytykowany za swoją postawę wobec wojny na Ukrainie, fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Jeśli chodzi o faktyczne wygranie wojny, Ukraina nie powinna oglądać się na Berlin - pisze "Politico", komentując chwiejną politykę kanclerza Niemiec Olafa Scholza w sprawie militarnego wsparcia dla Ukrainy.

Tłumaczenia Berlina w sprawie niedostarczenia czołgów na Ukrainę

Olaf Scholz ugiął się pod presją i zgodził się wysłać trochę ciężkiej broni na Ukrainę. Zaskoczył zarówno Ukraińców, sojuszników i ekspertów swoją decyzją o dostarczeniu czołgów przeciwlotniczych, o które Kijów nie prosił, bowiem nadal wstrzymuje się z dostawą bojowych wozów piechoty Marder i czołgów bojowych Leopard, o które Ukraina prosiła jeszcze przed inwazją.

Polecamy: Paweł Kowal ostro przejechał się po Macronie i Orbanie. Zobacz "Jastrzębowski wyciska"

Niemiecki rząd przedstawiał różne argumenty, dlaczego nie jest w stanie spełnić prośby Kijowa: najpierw twierdził, że nie może dostarczać broni do stref kryzysowych, a następnie, że niemieckie czołgi wymagają zbyt intensywnego szkolenia ukraińskich żołnierzy (Scholz potem wycofał się z tego stwierdzenia).

Berlin twierdził ponadto, że nie może udostępnić żadnych czołgów z własnych rezerw. Jednak niemieckie firmy zbrojeniowe, takie jak Rheinmetall, twierdzą, że mogłyby bezpośrednio dostarczać wycofane z eksploatacji czołgi ze swoich zapasów - gdyby tylko kanclerz udzielił im na to zezwolenia.

"Dlaczego my, a nie USA?"

Ostatnio niemiecka wiceminister obrony Siemtje Moeller przedstawiła nowe uzasadnienie dla wstrzymania dostaw, twierdząc, że państwa NATO wspólnie uzgodniły, że nie będą wysyłać na Ukrainę żadnych czołgów bojowych ani bojowych wozów piechoty typu zachodniego, co jak odkryli dziennikarze, okazało się nieprawdą.

Moeller argumentowała, że jej zamiarem było jedynie zwrócenie uwagi na fakt, że inni sojusznicy, jak USA, również nie dostarczają Ukrainie nowoczesnych, wyprodukowanych na Zachodzie opancerzonych wozów bojowych, takich jak amerykański czołg M1 Abrams.

"Biorąc jednak pod uwagę, że amerykańskie czołgi są oddalone o tysiące kilometrów w Ameryce Północnej i wymagałyby znacznie bardziej intensywnego szkolenia niż niemieckie Mardery, które można dostarczyć na ukraińską granicę w mniej niż 24 godziny, argumentacja Moeller wydała się wielu sojusznikom dość ekscentryczna" - komentuje "Politico". Poza tym zwraca uwagę, że Stany Zjednoczone są głównym dostawcą broni na Ukrainę - ich pomoc dla Ukrainy jest większa niż pomoc całej Unii Europejskiej.

Zaskakująca decyzja Berlina

Zamiast wysyłania nowoczesnego sprzętu na Ukrainę niemieccy urzędnicy zaproponowali Ringtausch, czyli program wymiany. W skrócie: Ukraina otrzymuje od partnerów ze wschodniej Europy czołgi, z którymi jej żołnierze i mechanicy są już zaznajomieni, podczas gdy wschodnia flanka NATO otrzymuje modernizację wojskową. Czechy zgodziły się na przyjęcie starych Leopardów, ale Polska nie. Andrzej Duda oskarżył niemiecki rząd o niedotrzymanie obietnic, co Berlin stanowczo odrzuca, twierdząc, że to nasz rząd nie chce się dogadać. Polska z kolei chce od Niemiec nowoczesny, a nie przestarzały sprzęt.

Nieoczekiwanie Berlin obiecał w tym tygodniu, że do końca lipca wyśle na Ukrainę pierwszy zestaw 15 czołgów przeciwlotniczych Gepard oraz przeszkoli ukraińskie załogi czołgów. Mimo że czołgi te zostały wycofane z użycia około 12 lat temu, eksperci twierdzą, że nadal są najnowocześniejsze, jeśli chodzi o identyfikację zbliżających się samolotów lub śmigłowców przeciwnika i neutralizowanie ich za pomocą dwóch 35-milimetrowych działek. Działa te można także skierować na cele naziemne, aby zadać poważne obrażenia piechocie lub lekko opancerzonym pojazdom.

Dostawa Geparda ma również znaczenie polityczne, ponieważ wtedy Niemcy stałyby się pierwszym sojusznikiem, który dostarczy Ukrainie nowoczesne zachodnie czołgi. O ile to się rzeczywiście stanie, bo Niemcy nie mają wystarczającego zapasu amunicji do tych czołgów i muszą zamówić ją na arenie międzynarodowej. Poza tym czołgi Gepard bardziej przydatne są do defensywy niż do akcji ofensywnych. - Czołg Gepard jest bardzo przydatny do ochrony infrastruktury krytycznej - powiedział rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony.

Scholz zasłania się cesarzem Wilhelmem II

W ostatnich tygodniach kanclerz wielokrotnie podkreślał w rozmowach z dziennikarzami, że nie chce powtórzyć błędów Wilhelma II, ostatniego cesarza Niemiec, który odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu Europy do I wojny światowej w 1914 roku - zwraca uwagę "Politico".

"Choć porównanie obecnej sytuacji geopolitycznej do roku 1914 jest kontrowersyjne (znany historyk zajmujący się I wojną światową, Christopher Clark, stwierdził, że istnieją duże różnice), komentarze Scholza, który już wcześniej ostrzegał przed ryzykiem wojny nuklearnej, podkreślają jego obawy, że zbyt duże wsparcie militarne dla Ukrainy może wywołać III wojnę światową. Niemieccy urzędnicy, naznaczeni przeszłością związaną z nazistowskimi zbrodniami wojennymi popełnionymi w Rosji, obawiają się również potencjalnego scenariusza, w którym niemieckie czołgi mogłyby - nieumyślnie lub nie - ostrzelać cele na rosyjskiej ziemi" - czytamy.

- Nie zrobimy niczego, co uczyniłoby NATO stroną w wojnie - powiedział Scholz w czwartek podczas wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, powtarzając to, co stało się jego mantrą od początku wojny.

Takie zastrzeżenia sprawiają, że mało prawdopodobne jest, by Scholz zgodził się w najbliższym czasie na dostawę czołgów Marder lub Leopard dla Ukrainy - chyba że decyzja USA lub innych sojuszników o dostarczeniu nowoczesnych czołgów zachodnich zmusi go do zmiany kursu.

Wcześniej Niemcy wysyłały na Ukrainę lżejszą broń, taką jak pociski przeciwpancerne i przeciwlotnicze, karabiny, amunicję, granaty i miny oraz wyposażenie, jak kamizelki kuloodporne czy hełmy.

ja

Czytaj także:

Moskwa wciąż liczy na zdobycie Kijowa. W Rosji trwa ukryta mobilizacja

Premier Wielkiej Brytanii chce nowej europejskiej wspólnoty. Zaprasza Polskę i Ukrainę

Rozłam w radzie programowej TVP. Część chciała odsunięcia Holeckiej i Olechowskiego

Tusk podszedł do mikrofonu i wypalił, ostra krytyka rządu. PO przedstawia nowe propozycje

Janusz Korwin-Mikke ujawnił oświadczenie majątkowe. Jest jeden problem

Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka