Zakupy tylko do 21.00 - "Solidarność" chce skrócić godziny otwarcia sklepów

W ocenie związkowców funkcjonowanie sklepów wielkopowierzchniowych do późnych godzin nocnych nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Fot. Canva
W ocenie związkowców funkcjonowanie sklepów wielkopowierzchniowych do późnych godzin nocnych nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Fot. Canva
W hipermarketach godzinowe obroty po 21.00 stanowią poniżej 1 proc. całodziennego utargu – wyliczyła handlowa „Solidarność”. Zdaniem związkowców w obliczu kryzysu energetycznego sieci handlowe powinny skrócić godziny otwarcia sklepów. Wystosowali pismo w tej sprawie do Renaty Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji - podaje portal wirtualnemedia.pl.

Długie godziny otwarcia sklepów - to się nie opłaca

Związkowcy przekonują, że funkcjonowanie sklepów wielkopowierzchniowych do późnych godzin nocnych po prostu się nie opłaca. Ruch w sklepach po godzinie 21.00 radykalnie spada. Przedstawiają wyliczenia,  z których wynika, że w przypadku hipermarketów utarg między godziną 21.00 a 22.00 stanowi poniżej 1 proc. całodziennych przychodów sklepu. Z kolei w segmencie dyskontów jest to ok. 2 proc. całodziennego utargu. "Przychody uzyskiwane ze sprzedaży są znacznie niższe od kosztów funkcjonowania sklepów" – czytamy w piśmie skierowanym do POHiD, organizacji zrzeszającej największe zagraniczne sieci handlowe funkcjonujące w naszym kraju.

Związkowcy: Pracownicy i sieci na tym skorzystają

Jak twierdzi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowej Sekcji Handlu NSZZ „Solidarność”, długie godziny otwarcia sklepów są za to skrajnie uciążliwe dla pracowników, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie komunikacja publiczna funkcjonuje w ograniczonym zakresie. – Pamiętajmy, że zdecydowana większość osób zatrudnionych w handlu to kobiety. Gdy kończą pracę w środku nocy, często nie ma już autobusu, którym mogłyby wrócić do domu. Muszą iść na piechotę, często kilka kilometrów, co jest po prostu niebezpieczne. Zwłaszcza teraz, gdy wiele samorządów, z uwagi na kryzys energetyczny, wyłącza oświetlenie ulic – mówi Bujara.

Handlowa „Solidarność” podkreśla również, że skrócenie godzin otwarcia sklepów pozwoliłoby choćby częściowo zniwelować problem braku rąk do pracy w handlu i ogromnego przeciążenia pracowników. – To po prostu będzie się opłacać sieciom handlowym. I ze względu na problemy kadrowe, i z uwagi na wysokie koszty energii. Niejako przy okazji skorzystają pracownicy, którzy nie będą już kończyć zmiany w środku nocy. Na takim rozwiązaniu zyskają wszyscy – zaznacza Alfred Bujara.

Rosną ceny energii, sklepy szukają oszczędności

Według danych Urzędu Regulacji Energetyki, w drugim kwartale 2022 roku średnia cena sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym wyniosła prawie 472 zł/MWh wobec 468,35 zł w pierwszym kwartale roku oraz prawie niecałych 256 zł rok wcześniej. Niektóre sieci w związku z bardzo wysokimi cenami energii już zaczęły oszczędzać. Wyłączyły część oświetlenia w swoich sklepach. Inne przykręciły ogrzewanie. Na skrócenie godzin pracy zdecydowały się dotąd nieliczne placówki handlowe.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji zrzesza największe w Polsce sieci sklepów pod względem zatrudnienia i liczby placówek, m.in. Biedronka, Lidl, Kaufland, Carrefour, Żabka, Pepco, Auchan, Leroy Merlin, MediaMarkt Satrun, Decathlon czy Obi. POHiD jeszcze nie odniosła się do apelu NSZZ "Solidarność" w sprawie skrócenia godzin pracy sklepów.

ja

​Czytaj także:


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka