"Tu nie chodzi o to, czy się lubi Niemców, czy nie". Gen. Skrzypczak o aferze z Patriotami

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Fot. PAP/Adam Warżawa
Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Fot. PAP/Adam Warżawa
Patrioty z Niemiec na Ukrainę trafić nie mogły. A przyjęcie ich nic nie boli, skoro niemieckie systemy ma Łotwa i Litwa, my też możemy – mówi Salonowi24 gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.

Ukraińcy dokonują uderzeń na terytorium Rosji, z kolei Rosjanie dopuszczają się wciąż bestialskich ostrzałów rakietowych na terytorium Ukrainy, uderzają w infrastrukturę krytyczną, obiekty cywilne. Na jakim etapie obecnie jest wojna w Ukrainie?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Jeśli chodzi o Ukraińców, to nie ma zgody politycznej na to, by dokonali głębokich uderzeń w kierunku Rosji za pomocą sprzętu otrzymanego od Amerykanów. A jednocześnie dokonanie tych uderzeń jest z punktu widzenia Ukrainy strategiczną koniecznością. Dlatego Ukraińcy robią to przy wykorzystaniu własnych środków. Używają na przykład drony odrzutowe. A co do działań z obu stron, widzimy dwie całkowicie odrębne strategie. Rosjanie prowadzą i będą prowadzić atak na infrastrukturę krytyczną, na obiekty cywilne. Ich celem jest jak największe zmęczenie ludności oraz wywołanie kryzysu humanitarnego. Celem Ukraińców jest z kolei uderzenie w te elementy infrastruktury Rosji, z których może pójść kolejne uderzenie na Ukrainę. Rosjanie atakują co się da, niszcząc obiekty cywilne. Z kolei Ukraińcy atakują obiekty wojskowe, magazyny paliwowe, magazyny broni, w rejonie Briańska, Kurska. Ma to służyć obniżeniu zdolności armii rosyjskiej do działania na Ukrainie. To jest kluczowa sprawa.

Przeczytaj też:Niemieckie Patrioty jednak w Polsce? Ważny komunikat ministra Błaszczaka

Czy można przewidzieć, jak dalej potoczy się wojna w Ukrainie?

Rosjanie swojej taktyki nie zmienią, będą robić to, co do tej pory. Natomiast Ukraińcy przygotowują się do wzmożonych działań zimą. Armia ukraińska zakupiła na przykład skutery śnieżne. To świadczy o tym, że zamierza zintensyfikować swoje działania w najbliższych miesiącach. Natomiast sama wojna nie rozstrzygnie się na polu bitwy. O końcu zadecyduje wielka dwójka – Stany Zjednoczone i Chiny. Przywódcy tych państw podali sobie ręce na szczycie G20. Jakieś rozmowy się toczą, wojna nie jest na rękę żadnemu z tych państw. Co istotne, negocjacje będą się toczyć bez udziału Rosji. Rosjanie chcieliby brać w nich udział, ale nie ma dla nich miejsca przy stole negocjacyjnym. Zdecydują Waszyngton z Pekinem.

Zmieniając nieco temat – wszystko wskazuje na to, że jednak będzie porozumienie z Niemcami w sprawie Patriotów. Ten system być może trafi ostatecznie do naszej  armii. Jednak wcześniej było wiele wypowiedzi polityków strony rządowej, że z punktu widzenia strategicznego oraz bezpieczeństwa powinny trafić do armii ukraińskiej, przy okazji lepiej chroniłyby także naszą granicę?

To, że politycy mówią różne rzeczy,  to się zdarza, ale bardzo dziwię się tym wojskowym, którzy przekonywali, że Patrioty powinny trafić do armii ukraińskiej. One tam trafić w żaden sposób nie mogły. To są NATO-wskie systemy. Gdyby przekazane zostały państwu spoza NATO, na pole bitwy, istniałoby ryzyko, że zostaną przejęte, trafią w niepowołane ręce. Tego nie wolno było zrobić! Sama propozycja Niemiec była rozsądna. Dobrze, że rząd wrócił do tematu i że te rozmowy się toczą. Przyjęcie tej pomocy nie boli, skoro mogą być systemy niemieckie na Łotwie, czy Litwie, to nie widzę powodu, by nie było ich w Polsce. Tu chodzi o bezpieczeństwo naszego kraju. A nie o to, czy ktoś Niemców lubi, czy nie.


Rozmawiał Przemysław Harczuk

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj102 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka