Michał Domaradzki. Fot. PAP/Rafał Guz
Michał Domaradzki. Fot. PAP/Rafał Guz

Domaradzki, Wrzosek i wyciek informacji ze śledztwa. Prokuratura dała czadu w umorzeniu

Redakcja Redakcja Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 15
„Michał Domaradzki postępował zgodnie ze swoimi kompetencjami, jego działania podejmowane były w interesie publicznym i nie zawierają znamion czynu zabronionego. (…) Z akt sprawy wyłania się obraz podejrzanego jako oddanego sprawie ideowca” — to wniosek Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Śledztwo wobec szefa stołecznego Biura Bezpieczeństwa dotyczące wymiany sms-ów z prok. Ewą Wrzosek zostało właśnie umorzone. Prokuratura uznała, że to prywatna korespondencja, choć dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę warszawskiego autobusu i prawnych działań podjętych w związku z tym.

Michał Domaradzki i afera smsowa z Ewą Wrzosek

Chodzi o głośną sprawę wypadku miejskiego autobusu w Warszawie z lipca 2020 roku. Do wypadku doszło na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach. 25-letni kierowca autobusu linii 181 uderzył tam w cztery zaparkowane pojazdy oraz latarnię. Pasażerkę autobusu z ogólnymi potłuczeniami przewieziono do szpitala. Na finiszu kampanii prezydenckiej, Michał Domaradzki jako szef Biura Bezpieczeństwa m.st. Warszawy, miał kontaktować się w tej sprawie ze swoją znajomą prok. Ewą Wrzosek, a ta jeszcze z inną prokuratorką.

Postępowanie w tej sprawie toczyło się blisko półtora roku. Nieoficjalnie mówiło się, że to ono zablokowało Domaradzkiemu drogę do mianowania na stanowisko komendanta głównego policji. Po ostatnich wyborach parlamentarnych przez długi czas wymieniany był jako jeden z głównych kandydatów na to stanowisko.

Kierowca wspomnianego autobusu w styczniu br. usłyszał wyrok. Biegli uznali, że Hubert U. nie był po narkotykach, ale pod wpływem silnych środków uspokajających. Odpowiadał natomiast za posiadanie amfetaminy, którą już po wypadku wyniósł z jego mieszkania jego partner. Ostatecznie kierowca został skazany na rok więzienia, w zawieszeniu na trzy lata, za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa spowodowania katastrofy w ruchu lądowym oraz posiadanie substancji psychotropowych. Ma też pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Jego partner został skazany na 30 godzin prac społecznych za utrudnianie śledztwa.

Wymieniali się informacjami na ten temat, które Domaradzki miał potem przekazywać prezydentowi stolicy Rafałowi Trzaskowskiemu.


Prokuratura Regionalna w Łodzi: Domaradzki nie złamał prawa

Po trwającym blisko półtora roku śledztwie prokuratura uznała, że szef Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Warszawie nie złamał prawa – informuje Onet.

„Podejmowane przez niego działania zmierzały do jak najszybszego przywrócenia spokoju i bezpieczeństwa w obszarze, za który jako urzędnik samorządowy odpowiadał” - podała Prokuratura Regionalna w Łodzi.

W marcu br. śledztwo w sprawie Domaradzkiego zostało przeniesione ze Szczecina do Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Teraz, jak ustaliliśmy, zostało umorzone. Uzasadnienie – zdaniem Onetu ma prawie 90 stron.

„Dokonując oceny należy wziąć pod uwagę motywację, jaka kierowała Michałem Domaradzkim, zwłaszcza w dniu 7 lipca 2020 r., związaną z potrzebą jak najszybszego ustalenia istotnych w sprawie faktów, przede wszystkim z uwagi na jego zobowiązania wynikające z zajmowanego stanowiska, ale w szczególności związane z koniecznością podjęcia jak najszybszych działań i decyzji przez właściwe organy m.st. Warszawy w przedmiocie kontynuowania współpracy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie ze spółką Arriva, co mogło wiązać się z poważnymi konsekwencjami dla budżetu miasta, ale i dla bezpieczeństwa pasażerów komunikacji miejskiej” — czytamy w uzasadnieniu.

„W tym zakresie, odnosząc się do motywów działania Michała Domaradzkiego, próbującego uzyskać z różnych źródeł informacje dotyczące kluczowej kwestii, jaką były wyniki przeprowadzonych badań krwi, złożone przez podejrzanego wyjaśnienia jawią się jako w pełni wiarygodne” — oceniła prokuratura.


"Z akt sprawy wyłania się obraz podejrzanego jako oddanego sprawie ideowca"

Za bezzasadny uznano również zarzut, że motywacją działania podejrzanego była „chęć osiągnięcia korzyści osobistej wyrażającej się w uzyskaniu przychylności przełożonego — Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy”. 

Prokuratura oceniła, że jego ruchy mieściły się w kompetencjach wynikających z zajmowanemu stanowiska, a pozyskanie i przekazanie Trzaskowskiemu informacji miało zapobiegać szumowi informacyjnemu. „Podejmowane przez niego działania zmierzały do jak najszybszego przywrócenia spokoju i bezpieczeństwa w obszarze, za który jako urzędnik samorządowy odpowiadał” — uznali łódzcy śledczy.

„Z akt sprawy wyłania się obraz podejrzanego jako oddanego sprawie ideowca, za główny cel stawiającego sobie właściwe i efektywne realizowanie powierzonych mu zadań, za co nie oczekiwał dodatkowych gratyfikacji. Okoliczności te nakazują uznać, iż znamię kwalifikowane ewentualnego czynu z art. 231 kodeksu karnego [dotyczy nadużycia władzy i działanie na szkodę interesu publicznego — red.] w zachowaniu podejrzanego nie występuje” — argumentują autorzy umorzenia.


„Ponownie odnosząc się do motywacji, jaka przyświecała działaniom podejrzanego, wskazać trzeba, że nie dość, że nie działał on na szkodę interesu publicznego, to wręcz przeciwnie — jego działania podejmowane były właśnie w interesie publicznym — wyrażającym się poprzez podjęcie szybkich i właściwych decyzji co do dalszej współpracy Miasta z przewoźnikiem, którego kierowcy w ostatnim czasie doprowadzili do zaistnienia poważnych zdarzeń drogowych, w związku z co najmniej podejrzeniami o prowadzenie autobusów komunikacji miejskiej pod wpływem środków odurzających” — ocenia prokuratura.

Łódzcy śledczy uznali również, że Domaradzki nie nakłaniał żadnej z prokurator do ujawnienia informacji z postępowania i zaangażowania się ich w działalność polityczną, a oceny wyrażane w prywatnej konwersacji z jedną z nich są „prywatnymi poglądami dwojga znajomych komentujących otaczającą ich rzeczywistość” i nie były przeznaczone dla ucha jakiejkolwiek osoby trzeciej.

„Uznając, że zachowanie zarzucane podejrzanemu Michałowi Domaradzkiemu w postanowieniu o przedstawieniu mu zarzutów z dnia 30 listopada 2022 r. nie zawiera znamion czynu zabronionego, postępowanie w części przeciwko niemu należało umorzyć, uchylając jednocześnie zastosowane wobec niego w toku śledztwa środki zapobiegawcze” — podsumowuje prokuratura.

"R.T. jest twoim dłużnikiem – a ja trzy razy bardziej"

Dyrektor BBiZK miał się kontaktować z prok. Ewą Wrzosek, szefową Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów, pytając właśnie o tę sprawę. Ta z kolei miała porozumieć się w tej kwestii z Małgorzatą M., pełniącą funkcję zastępcy prokuratora rejonowego Warszawa-Żoliborz.

Szczecińska prokuratura opublikowała treść wiadomości tekstowych, które kobiety miały wymieniać między sobą oraz z Michałem Domaradzkim. Śledczy ze Szczecina wcześniej — bez wiedzy i zgody prok. Wrzosek — przeszukali jej gabinet w mokotowskiej prokuraturze, zabezpieczając m.in. dwa służbowe komputery i pendrive.

Według ustaleń prokuratury Domaradzki miał wykorzystać swoją znajomość z prok. Wrzosek i „wyraził wobec niej za pośrednictwem komunikatora internetowego oczekiwanie, że niezwłocznie poinformuje go ona o ustaleniach śledztwa w zakresie wyników badań krwi i moczu na obecność narkotyków u podejrzanego”. 

Miał pisać do niej w SMS-ie: „Ewa muszę wiedzieć o krwi pierwszy. Znaczy po Tobie”. Ona z kolei miała zwrócić się do znanej jej prok. Małgorzaty M., pisząc: m.in. „(…) a tak serio Małgoś zależy mi na inf o wynikach krwi. Top secret oczywiście. Da się?”. 

Według prokuratury uzyskane informacje miała przekazywać Domaradzkiemu, pisząc m.in. „dawaj do RT, zanim dotrze z innego źródła”.

Ustalenia SN potwierdzają, że Małgorzata M., przekazując Wrzosek informacje, miała świadomość, że trafią one do prezydenta. Potwierdza to wpis Wrzosek do M. treści: „R.T. jest twoim dłużnikiem – a ja trzy razy bardziej”.

Domaradzkiemu zarzucono, iż „wspólnie i w porozumieniu z Ewą W. w celu osiągnięcia korzyści osobistej wyrażającej się w uzyskaniu przychylności przełożonego – Prezydenta m.st. Warszawy, nakłonił Małgorzatę M. pełniącą funkcję Zastępcy Prokuratora Rejonowego Warszawa Żoliborz w Warszawie do ujawnienia informacji z prowadzonego postępowania, które następnie przekazał Prezydentowi m.st. Warszawy”.

Ewa Wrzosek twierdziła, że to Pegasus wpłynął na treści jakie miała w telefonie.

KW

Źródło zdjęcia: Michał Domaradzki. Fot. PAP/Rafał Guz

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka