WIBOR przed TSUE. Sektor bankowy cały w strachu

Redakcja Redakcja Kredyty Obserwuj temat Obserwuj notkę 13
Sektor bankowy bardzo obawia się nadchodzącego orzeczenia TSUE, bo może poważnie oberwać po kieszeni. Istnieje szansa, że wyrok pozwoli na powszechne podważanie umów między bankami a kredytobiorcami.

Z artykułu dowiesz się: 

  • czego może dotyczyć wyrok TSUE w sprawie WIBOR-u i jakie scenariusze są brane pod uwagę
  • dlaczego eksperci spodziewają się gwałtownego wzrostu liczby pozwów przeciwko bankom
  • czym sprawy WIBOR-owe różnią się od kredytów frankowych, mimo częstych porównań
  • jakie działania mógłby podjąć ustawodawca i dlaczego prawnicy są sceptyczni wobec takiego rozwiązania 

Będzie przełom dla kredytobiorców?

- Już wkrótce, 17 lutego, TSUE zajmie się kwestią WIBOR-u. Spodziewam się wyroku spójnego z opinią rzeczniczki generalnej, czyli potwierdzenia przez Trybunał, że banki mają obowiązek odpowiednio informować na temat WIBOR-u oraz jego wpływu na oprocentowanie i wysokość rat. TSUE może wskazać także, czy wadliwe działania banku prowadzą do unieważnienia umowy, usunięcia całego oprocentowania czy jedynie w zakresie WIBOR-u i pozostawienia stałej marży – przewiduje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal.

Jak stwierdza Adam Zakrzewski z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, wyrok może być pierwszym tzw. momentem skokowym w liczbie składanych pozwów z tego zakresu. I tutaj ekspert zwraca uwagę na ostatnią opinię Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych polskiego sądu. Ona w żaden sposób nie przesądziła zasadności czy też niezasadności ewentualnych roszczeń kredytobiorców. Natomiast wyraźnie wskazała, że jeśli TSUE podąży za jej wnioskami, co często ma w zwyczaju, zostanie otwarta dość szeroka furtka do faktycznej próby podważania tych umów. Ilość umów kredytowych, które w teorii będą mogły być podważane, jest nieporównywalnie większa do tzw. umów frankowych.

- A te przecież nie tylko spowodowały potężne tąpnięcie na rynku bankowym, ale przede wszystkim zatkały sądy cywilne właściwie w całej Polsce. Jako pełnomocnik procesowy jestem nieco przerażony tym, jak mogą potencjalnie wyglądać sądy po ewentualnym rozpoczęciu prawdziwej fali pozwów WIBOR-owych. Powiedzenie, że gorzej być nie może, na pewno nie ma tu zastosowania 0 mówi mecenas Adam Zakrzewski.  


Sądy będą zasypane pozwami

To będzie jeden z kluczowych tematów medialnych i sądowych w najbliższym czasie. Każdy ma prawo uważać, że jego umowa jest wadliwa. - Już dziś bowiem można przeczytać liczne głosy odnoszące się do porównywania WIBOR-u do kredytów frankowych. Tymczasem są to zupełnie inne sprawy. Kredyt frankowy i złotowy są do siebie podobne głównie z powodu słowa „kredyt”, a poza tym to inne umowy, stanowiące wzajemne zobowiązanie dwóch stron - komentuje dr hab. Damian Walczak, prof. UMK z Instytutu Ekonomii i Finansów tej uczelni.

Z kolei adwokat Jakub Bartosiak stwierdza, że sprawy związane z WIBOR-em będą równie lub wręcz bardziej popularne niż kredyty walutowe. Po pierwsze, kredytów hipotecznych, opartych na ww. wskaźniku, jest więcej niż kredytów walutowych. Po drugie, WIBOR był stosowany także w umowach leasingowych czy pożyczkach gotówkowych. One były powszechne i udzielane przez bardzo długi okres, a nie tylko przez kilka lat – jak w przypadku rozwiązań walutowych. Ekspert spodziewa się, że liczba pozwów będzie systematycznie rosnąć, zwłaszcza po głośnych, korzystnych wyrokach TSUE, sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego. Podobnie było w sprawach frankowych.

– Ponad 10 lat temu brałem udział w pracach nad kolejnymi projektami ustawy, które miały uregulować problem kredytów denominowanych i waloryzowanych. Wszystkie poszły do kosza, więc w tym przypadku również nie liczyłbym na ustawodawcę. Oczywiście, podjęcie takich działań byłoby dużo lepsze z punktu widzenia obywateli. Jednak przypuszczam, że tego typu inicjatywy zostaną storpedowane, tak jak zrobiono z kompromisowymi rozwiązaniami dla tzw. kredytów frankowych – mówi prof. dr hab. Witold Modzelewski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.  


Szantaże opinii publicznej

Ekspert z MBM Legal podkreśla, że ustawodawca ma wpływ nie tylko na techniczne aspekty rozpoznawania spraw, a więc m.in. na poprawienie warunków administracyjnych w sądach, zwiększenie liczby personelu pomocniczego czy uproszczenie przepisów, również na kwestie stricte merytoryczne. Może odgórnie narzucić określone rozwiązania, np. przekształcając obecne umowy w umowy o stałym oprocentowaniu, ograniczając oprocentowanie kredytów do marży banku albo ustalając je w określonej wysokości.

– Będzie presja na ustawodawcę ze strony klientów banków w sprawie WIBOR-u. Natomiast wpływy sektora finansowego na kształt legislacji jest przemożny, czego przykładem było odrzucenie tzw. projektów frankowych. Szantażowano opinię publiczną jakimiś masowymi stratami finansowymi. A okazało się, że banki w okresie największego nasilenia przegrywanych spraw mają też rekordowe zyski – podsumowuje prof. dr hab. Witold Modzelewski. 


Źródło zdjęcia: MondayNews

Tomasz Wypych

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj13 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Gospodarka