Referendum w Krakowie to nie mrzonka. Miszalski w poważnych tarapatach

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 3
Opinia24 na zlecenie stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców wykonała sondaż na temat potencjalnego referendum w mieście za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Wyniki opublikował "Puls Krakowa". Wynika z nich, że większość respondentów nie tylko jest "za" rozpisaniem głosowania, ale w jego wyniku władzę w mieście straciłby prezydent.

Z badania przeprowadzonego w styczniu przez Opinia24 na zlecenie stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców wynika, że pomysł referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego ma szerokie społeczne poparcie. Sondaż, którego autentyczność została potwierdzona, a wyniki omówione przez "Puls Krakowa", pokazuje nie tylko gotowość mieszkańców do głosowania, ale także wyraźną przewagę zwolenników odsunięcia prezydenta od władzy. 


Silne poparcie dla referendum za odwołaniem Miszalskiego

Za przeprowadzeniem referendum opowiada się łącznie 48,4 proc. respondentów, z czego niemal 29 proc. zdecydowanie popiera ten pomysł. Przeciwnych jest 37,5 proc., a 14,1 proc. nie ma zdania. Przewaga zwolenników przekracza 10 punktów procentowych. 

Co istotne, poparcie dla referendum jest zbliżone wśród kobiet i mężczyzn. To sugeruje, że nie mamy do czynienia z buntem jednej, wąskiej grupy, lecz z szerszym oczekiwaniem społecznym. Nastroje mogły radykalnie się pogorszyć z perspektywy Miszalskiego po wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu, budzącej ogromne emocje wśród mieszkańców miasta i okolicznych gmin. W dodatku w ostatnich dniach Kraków jest liderem w Polsce i w ścisłej czołówce, jeśli mowa o zanieczyszczeniu powietrza smogiem. Codziennie wysyłane są alerty, by porzucić aktywność poza domem i wybierać darmową komunikację miejską. 

Frekwencja może przesądzić o ważności głosowania

Jeszcze bardziej wymowne są deklaracje dotyczące udziału w samym referendum. Aż 64,2 proc. badanych zapowiada, że poszłoby do urn - wynika z sondażu Opinii24, analizowanego przez "Puls Krakowa". To wynik znacznie wyższy niż frekwencja w ostatnich wyborach prezydenckich w Krakowie, która wyniosła ok. 45,5 proc.

Z punktu widzenia prawa kluczowy jest próg ważności referendum. W drugiej turze ostatnich wyborów prezydenckich oddano 264 257 ważnych głosów, co oznacza, że referendum byłoby ważne przy udziale co najmniej 158 554 osób. Bowiem głosowanie ws. odwołania prezydenta miasta jest ważne, gdy weźmie w nim udział co najmniej grono 3/5 wyborców, które wybrało tego włodarza - w tym przypadku w II turze. Później, aby organizatorzy uzyskali oczekiwany przez siebie efekt, przeciwko prezydentowi musi zagłosować ponad połowa wyborców biorących udział w referendum. Deklarowana frekwencja z sondażu pokazuje, że osiągnięcie tego poziomu jest jak najbardziej realne.  


Młodzi chcą referendum 

Największe poparcie dla referendum odnotowano wśród osób w wieku 25–34 lata – aż 72 proc. respondentów z tej grupy uważa je za zasadne. W pozostałych grupach wiekowych poparcie waha się w okolicach średniej dla całej próby. Najmniejszym zainteresowaniem referendum cieszy się wśród najmłodszych i osób powyżej 70. roku życia. 

Kluczowe są jednak deklaracje tych, którzy zapowiadają udział w referendum. W tej grupie aż 68,1 proc. zamierza głosować za odwołaniem prezydenta, a tylko 20,8 proc. jest temu przeciwnych. Nawet przy założeniu, że część niezdecydowanych ostatecznie nie zagłosuje lub poprze urzędującego włodarza, przewaga zwolenników odwołania pozostaje w badaniu wyraźna.

Sondaż nie przesądza wyniku ewentualnej kampanii referendalnej, ale pokazuje jednoznacznie, że startowałaby ona z bardzo niekorzystnego dla prezydenta punktu. W obecnym układzie politycznym referendum w Krakowie byłoby realnym zagrożeniem dla pozycji Miszalskiego i krakowskiej Koalicji Obywatelskiej.  

 

Fot. Łukasz Miszalski, prezydent Krakowa od 2024 roku/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo