Z tego artykułu dowiesz się:
- dlaczego frankowicze mogą wrócić do spraw sprzed lat
- co zmienia najnowsze stanowisko Sądu Najwyższego w sporach o kredyt CHF
- jaką rolę odegrał Rzecznik Finansowy w obronie konsumentów
- dlaczego brak aktywności kredytobiorcy nie zamyka dziś drogi do sprawiedliwego wyroku
Frankowicze mogą wrócić do spraw sprzed lat
Sprawa, którą rozpatrywał Sąd Najwyższy, dotyczyła kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego o wartości ponad 2,1 mln zł. W 2018 roku wobec małżeństwa kredytobiorców zapadł wyrok zaoczny, zasądzający na rzecz banku ponad 1,8 mln zł niespłaconego kapitału wraz z odsetkami i kosztami. Powodem był brak aktywności procesowej – pozwani nie złożyli odpowiedzi na pozew i nie stawili się na rozprawę. Teraz, po siedmiu latach, sprawa ma zostać rozpoznana od nowa.
Kredyt frankowy bez analizy umowy? Sąd Najwyższy mówi jasno: to błąd
Sąd Najwyższy uznał, że sąd pierwszej instancji dopuścił się poważnego naruszenia prawa. Choć wcześniej skierował sprawę na rozprawę, wskazując na konieczność zbadania klauzul umownych, ostatecznie – wobec nieobecności pozwanych – wydał wyrok zaoczny bez analizy zapisów umowy. Zdaniem SN takie działanie narusza konstytucyjną zasadę ochrony konsumenta oraz standardy wynikające z prawa unijnego, w tym Dyrektywy 93/13/EWG.
Rzecznik Finansowy zarzucił bankom naruszenie konstytucji
Po analizie akt sprawy Rzecznik Finansowy uznał, że doszło do rażącego naruszenia praw konsumentów. W 2022 roku skierował do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną, wskazując m.in. na pominięcie obowiązku badania abuzywności klauzul w umowie kredytu frankowego, naruszenie prawa do rzetelnego procesu oraz zasad praworządności. Argumentacja ta została w pełni podzielona przez Sąd Najwyższy, który uchylił wyrok w całości.
Brak aktywności konsumenta nie zwalnia sądu z obowiązków
W uzasadnieniu orzeczenia Sąd Najwyższy podkreślił, że w sprawach z udziałem konsumentów sądy nie mogą ograniczać się do formalnego stosowania przepisów procesowych, jeśli prowadzi to do pozbawienia strony słabszej ochrony wynikającej z Konstytucji i prawa UE. Jak wskazuje mec. Anna Wołyniak z Biura Rzecznika Finansowego, obowiązek badania nieuczciwych warunków umownych jest niezależny od inicjatywy procesowej konsumenta i wynika bezpośrednio z prawa unijnego.
Ten wyrok to dla frankowiczów absolutny gamechanger
Uchylenie wyroku oznacza, że sprawa trafi ponownie do Sąd Okręgowy w Warszawie, który będzie musiał szczegółowo zbadać umowę kredytową pod kątem klauzul abuzywnych oraz jej zgodności z prawem krajowym i unijnym. Zdaniem Rzecznika Finansowego orzeczenie ma znaczenie wykraczające poza jedną sprawę – potwierdza, że frankowicze nie tracą ochrony tylko dlatego, że przed laty nie bronili się aktywnie w sądzie.
Tomasz Wypych
Fot. Monday News






Komentarze
Pokaż komentarze (18)