Z artykułu dowiesz się:
- W jakim stanie zdrowia znajduje się obecnie Piotr Moczulski
- Dlaczego konieczne było użycie rządowego odrzutowca Gulfstream G550
- Jaką kwotę zebrano na spłatę długu i dalsze leczenie
- Do jakiego szpitala w Polsce jedzie poszkodowany
Nocny lot z Cebu do Warszawy
O finale misji ratunkowej poinformował na platformie X wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „Pan Piotr Moczulski jest już w Polsce. Teraz w drodze do szpitala w Białymstoku. Trzymamy kciuki Panie Piotrze!” – napisał szef resortu obrony, Władysław Kosiniak-Kamysz.Rządowy samolot Gulfstream G550 wystartował na FIlipiny z bazy wojskowej w Warszawie w poniedziałek.Na pokładzie znalazł się 3-osobowy wojskowy zespół ewakuacji medycznej z Krakowa. W misji uczestniczył także brat poszkodowanego, Tomasz Moczulski. Poleciał na Filipiny, by na miejscu podpisać dokumentację niezbędną do przekazania pacjenta polskiej ekipie. Jak informowaliśmy, celem wojskowej misji ratunkowej było bezpieczne przetransportowanie rannego obywatela do kraju. Samolot pokonał trasę na wyspę Cebu, a następnie wrócił z pacjentem do Warszawy. Przylot nastąpił w środę, 30 września, po godzinie 16:00. Rządowy samolot dyspozycyjny Gulfstream G550 przystosowany do transportu medycznego ma zasięg do 12,5 tys. km i osiąga prędkość do 941 km/h.
Lot z Warszawy na Filipiny trwał około 15 godzin, pokonując dystans blisko 10 tysięcy kilometrów dzielący Polskę od Cebu. Podczas wielogodzinnej podróży poszkodowany wymagał stałego nadzoru zespołu medycznego, aparatury oddechowej oraz żywienia dojelitowego.
Wypadek na górskiej drodze w dżungli
Według relacji rodziny dramat rozegrał się 18 kwietnia 2024 roku około godziny 21 czasu lokalnego podczas urlopu na Filipinach. 42-letni wówczas Piotr Moczulski jechał skuterem z kolegą po górskiej drodze w dżungli na wyspie Cebu. Doszło do czołowego zderzenia z innym jednośladem. Polak doznał rozległego urazu głowy, obrzęku mózgu, obrażeń wewnętrznych oraz licznych złamań. Przez ponad dwa lata przebywał w szpitalu Chong Hua w Cebu City.Leczenie wymagało długiego pobytu w placówce, a powrót do kraju wiązał się z poważnymi kosztami. Brak odpowiednich funduszy oraz skomplikowany stan rannego sprawiły, że sprowadzenie go do ojczyzny przez długi czas było niemożliwe. Rodzina zabiegała zarówno o pokrycie rachunków szpitalnych, jak i o zorganizowanie bezpiecznego transportu. Ostatecznie zebranie środków na pokrycie kosztów oraz zgoda Ministerstwa Obrony Narodowej na wojskową ewakuację umożliwiły sprowadzenie poszkodowanego do kraju.
Stan zdrowia wykluczał lot komercyjny
Organizacja wojskowej ewakuacji była konieczna, ponieważ stan zdrowia Piotra nie pozwalał na podróż rejsowym samolotem. Poszkodowany oddycha przez rurkę tracheostomijną, podłączoną do respiratora lub koncentratora tlenu. Jest odżywiany przez sondę PEG, wymaga całodobowej opieki i ma ograniczony kontakt z otoczeniem. W trakcie lotu zespół medyczny musiał zapewnić ciągły nadzór nad pacjentem oraz utrzymać potrzebne wsparcie oddechowe i żywienie. To właśnie te potrzeby przesądziły o wyborze specjalistycznego transportu zamiast komercyjnych linii lotniczych.Obecność trzyosobowego wojskowego zespołu ewakuacji medycznej umożliwiała opiekę nad rannym podczas podróży. Przed wylotem z Filipin brat poszkodowanego opisywał niepokój związany z transportem.
„Trudno wręcz opisać emocje, które nam dzisiaj towarzyszą. Przede wszystkim czujemy ogromną ulgę i wzruszenie - po 2,5 roku niepewności, strachu i walki z czasem, Piotrek będzie wreszcie blisko nas, w swojej ojczyźnie. Wciąż jednak towarzyszy nam ogromny stres, bo będzie to niezwykle trudna i wyczerpująca podróż, a stan Piotra wymaga pełnej uwagi i skupienia” – pisał Tomasz Moczulski na profilu zbiórki.
Ponad 2 miliony złotych na leczenie
Fundacja Siepomaga prowadziła zbiórkę, z której mają zostać pokryte koszty leczenia i zadłużenie wobec filipińskiego szpitala. Dług za pobyt i leczenie w Chong Hua wyniósł około 400 tysięcy złotych. Na zbiórce darczyńcy zgromadzili łącznie 2 045 450 zł. Zebrane środki mają wesprzeć także dalsze leczenie Piotra w Polsce.Po tak długim pobycie w szpitalu poszkodowany wymaga kolejnych etapów opieki, a jego stan oznacza potrzebę specjalistycznego nadzoru. Fundacja Siepomaga informowała o zbiórce i jej celu na swojej stronie; kwota przekazana przez darczyńców pozwoliła rodzinie uregulować zobowiązania związane z leczeniem za granicą i przygotować się na dalszą pomoc.
Po lądowaniu Tomasz Moczulski przekazał wiadomość o powrocie brata.
„Mamy dla Was długo wyczekiwaną, tę najważniejszą wiadomość. Samolot MON z całą załogą ratunkową oraz Piotkiem na pokładzie bezpiecznie wylądował w Polsce! Po 2,5 roku Piotrek wreszcie wrócił do domu - do swojego kraju. Obecnie trwa jego transport do szpitala. Dla całej rodziny to ogromna, poruszająca chwila, na którą wszyscy czekali z niecierpliwością” – napisał na stronie zbiórki. Z warszawskiego lotniska specjalistyczna karetka przewozi poszkodowanego do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Tam będzie kontynuował leczenie pod opieką lekarzy.
red.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)