LUPUS IN FABULA
"Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać" Ap 1, 19.
1 obserwujący
95 notek
21k odsłon
249 odsłon

Pedał ich połączył!

Wykop Skomentuj3

  Tym razem to historia prawdziwa, bo opowiadał mi o niej mój sąsiad Artur Sznurek. Jest to młody mężczyzna, z zawodu nauczyciel fizyki i chemii a w codziennym życiu stary kawaler i sportowiec. Lubił turystykę rowerową. Pewnego letniego dnia wybrał się na wycieczkę rowerem. Przejechał prawie dwadzieścia kilometrów, a że było gorąco, więc postanowił zrobić przerwę. Potem wsiadł na rower tak mocno, że naciskając na pedał, spowodował jego złamanie. Takie coś się zdarza, bo w technice ma miejsce tzw. zmęczenie materiału. Zdenerwował się bardzo, bo do najbliższej miejscowości miał około sześciu kilometrów. Taka odległość musiał pokonać pieszo, prowadząc rower. Miał nadzieję, że w pobliskiej wiosce znajdzie się jakiś mechanik, który naprawi rower. Gdy dotarł do wsi, zauważył warsztat mechaniczny naprawy maszyn rolniczych. Udał się tam, lecz był on zamknięty. Po chwili wyszła z domu pewna młoda panna, której urok wzbudził uwagę Artura.

- Dzień dobry! Potrzebuje naprawić pedał od roweru, a tu jest warsztat, czyn jest szef? - zapytał.

- Właściciel przyjedzie wieczorem. Jak pan chce czekać, to proszę! - odpowiedziała piękna dziewczyna, której na imię było Wanda.

Artur zdecydował się czekać, jednakże bardziej niż o pedale myślał o tej dziewczynie. Siedział sobie przed domem na ławce już prawie godzinę. Wtedy to znowu pokazała się ta piękna dziewczyna.

- Pan nietutejszy? - zapytała.

- Mieszkam osiemnaście kilometrów stad, w Jażemowicach — powiedział.

- To może zawiozę pana do domu, a rower zostanie tu do naprawy, jak wróci ojciec — powiedział.

Artur szybko się zastanawiał i się zarumienił.

- Chętnie skorzystam — rzekł radośnie.

Po chwili siedzieli już w samochodzie na drodze o Jażemowic. Gdy przyjechali pod dom, postanowił Artur ją zaprosić do siebie, chociaż na chwilę.

- Może pani wejdzie i napije się czegoś — delikatnie zaproponował.

Panna się zgodziła i lekko się zarumieniła na twarzy. W domu Artur zaproponował kolację, a zaimponował jej znajomością robienia omletów. Jeden z takich przygotował jako wieczorny posiłek.

- A może tak do tego troszeczkę wina, a mam takie dobre, prosto z Hiszpanii, bo tam byłem na wakacjach.

Postawił dwa kieliszki na stole i butelkę czerwonego wina. Panna się napiła, ale jakby zapomniała, że przyjechała samochodem. Postanowiła poczekać i potem tak się to wszystko szybko zmieniło w coś romantycznego i jakby nadzwyczajnego.

Po pięciu miesiącach od czasu przygody z pedałem ksiądz proboszcz w Jażemowicach ogłosił, że Artur i Wanda będą się pobierać. Wszystko niby byłoby normalnie, gdyby nie fakt, że w trzy miesiąc później, czyli już po ślubie w kościele, poszli oboje do proboszcza uzgodnić termin chrztu, Wanda była już w zaawansowanej ciąży! Artur po tym, jak poznał Wandę, nigdy się nie zainteresował pedałem, bo ogarnięty był miłością do kobiety, a to przecież najważniejsze w życiu prawdziwego mężczyzny. Nawet nie odebrał naprawionego roweru.


Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura