Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
64 notki
16k odsłon
383 odsłony

Porąbane "elity" - aktorzy.

Wykop Skomentuj44

   Każdy, kto choć trochę interesuje się kinem lub teatrem może jest świadomy różnic w karierach aktorskich osób uprawiających ten zawód w państwach "wolnego rynku" i naszym pięknym kraju. Wśród wielu aktorów, którzy definitywnie uzyskali status gwiazd (bez względu na kategorię) większość ma dość dalekie od aktorstwa doświadczenia. W c.v. posiadają Legię Cudzoziemską, zawody budowlane, karmicieli i pielęgniarzy dzikich zwierząt i wiele takich, które lepiej przemilczeć. Jedynym wspólnym mianownikiem dla aktorów "wolnorynkowych" jest myśl sformułowana w "Tootsie" - "Bezrobocie jest naturalnym stanem dla aktora"...

   W naszym cudownym kraju, prawem dziedzictwa bolszewickiego mamy do czynienia nie tylko z dziedzicznością zawodu (podobnie ma się sytuacja w zawodach prawniczych i medycznych) i dość kuriozalną, trudną do wytłumaczenia osobom z "zachodu" sytuacją - ukończenie szkoły aktorskiej, bez względu na umiejętności i posiadany/nie posiadany talent ma gwarantować zatrudnienie w zawodzie aktora. I to jest chyba powodem nędzy w naszym kinie i teatrach. Niewielu jest aktorów potrafiących odgrywać różne role, potrafiących być graną postacią.

   Wbrew moim preferencjom politycznym cenię pana Pszoniaka, który, wydawałoby się, w naturalnej dla siebie roli w "Ziemi obiecanej" potrafił być autentycznym Robespierrem w "Sprawie Dantona". Jakże różne to aktorstwo od pani Jandy, czy Olbrychskiego. Są to nędzni, mym skromnym zdaniem, aktorzy nie potrafiący przedstawić postaci a jedynie siebie grających daną postać. Proszę spojrzeć choćby na role pana Olbrychskiego odtwarzane w "Trylogii" - Azja niczym prócz stroju i makijażu nie różni się od Kmicica, czy starego Tuchaj-Beja, zawsze widać tę samą osobę przebraną jak na bal maskowy. Podobnie z panią Jandą - od "Człowieka z …" aż po "Przesłuchanie". Tacy aktorzy w świecie zachodnim mieliby jedynie szansę na jeden film, lub w przypadku powodzenia na część II, III etc. ale ciągle jako jedna postać.

   Przypadłością naszych czasów jest podatność na reklamę i utożsamianie popularności z cechami, których dany produkt nie posiada. Obojętnie, czy jest to Coca-Cola, która w przeciwieństwie do herbaty miętowej wcale nie gasi pragnienia, czy nowy model Mercedesa wypuszczony bez odpowiednich prób i nie gwarantujący niezawodności wyższej od Fiata. Podobnie podchodzimy do osób popularnych, znanych z tego, że są znane lub dokonań będących wynikiem nie własnych zalet ale pozostawania w określonych zależnościach. W tym korowodzie osób niezbyt intelektualnie (a czasem nawet umysłowo) predystynowanych do wyrażania opinii wiodą prym artyści wszelkiego rodzaju ze szczególnym wskazaniem na aktorów. Aktor, który ze sceny czy ekranu wygłasza najmądrzejsze kwestie, nie jest autorem tych słów, nie są to jego myśli i nawet nie musi rozumieć, co przekazuje. Rolą reżysera jest prowadzenie aktora tak, by jego występ był wiarygodny. Osoba odgrywająca Hitlera może być ortodoksyjnym Żydem, ale ma tak panować nad swoim ciałem, ma mieć tak dobry warsztat, by widz widział Hitlera... 

    Dlatego zastanawia mnie uporczywe odwoływanie się do opinii wygłaszanych przez różnych aktorów i usiłowanie zrobienia z nich wyroczni. Często taką rolę przydziela się panu Stuhrowi Jr., choć po wykazanych już wcześniej przez niego defektach w wykształceniu i zwykłym człowieczeństwie, nie powinien być pokazywany - dla osób o średnim poziomie wykształcenia i podstawowej kulturze osobistej znajomość z taka osobą lub powoływanie się na jej opinię jest dyskwalifikująca. Osobom takim, jak pan Stuhr Jr. nie tylko nie podaje się ręki, takiej osoby nawet się nie policzkuje, bo to by je nobilitowało.

   Obecnie podnosi się wielkie larum, że osoby takie nie maja źródła dochodu, że nie mogą zarobkować... A ja bym proponował, by te osoby ujawniły swoje PIT-y z lat poprzednich potwierdzone przez US i powiedziały, co z tymi dochodami uczyniły. Wszak polskie przysłowie mówi: "Zapyta zima, coś latem robił?". I, jeśli są tak mądrzy by wypowiadać się we wszelkich sprawach i innym narzucać, co mają myśleć, to dlaczego są tak głupi, że dwóch miesięcy nie są w stanie przeżyć z oszczędności i należąc do najzamożniejszej grupy społecznej oczekują, że z podatków emerytów, rencistów i osób pracujących za minimalna pensję będą dofinansowani do poziomu luksusu, do którego przywykli. A tymczasem w Pośredniaku jest dużo ofert... niewykwalifikowani są poszukiwani.

Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale