Kiedyś Rzeczpospolitą zamieszkiwały 3 stany. Stan pierwszy najwyższy, to szlachta i duchowieństwo, średni – mieszczaństwo i trzeci najniższy, to chłopstwo. Nad wszystkimi panował król. Taki podział istniał w całej chrześcijańskiej Europie, do czasu masońskiej rewolucji we Francji. Przed tą rewolucją nie było konstytucji, ale istniało prawo. Obecnie istnieje napisana przez kilku satyryków Konstytucja, ale prawo nie istnieje. To znaczy niby jest, ale go nie ma. Przepisy prawne bowiem są tak zagmatwane, że można je stosować jak się komu podoba, w zależności od przynależności kastowej osób sądzonych, lub prawujących się cywilnie. Każdy wyrok jest uzależniony od takiej przynależności i koniec.

Obecnie obywatele są podzieleni na wiele kast społecznych w zależności od pochodzenia narodowościowego, sprawowanej funkcji w regionie UE będącym w zasadzie korporacją nazywaną umownie państwem, statusu majątkowego, powiązań rodzinnych, a nawet od orientacji seksualnej.

I tak: najwyższy status posiadają władze najwyższe, wybrane przez „naród”. Naród wybiera tylko osoby, które mają pieniądze na kampanię wyborczą. To są ogromne sumy, niedostępne dla 99% obywateli. Wybrańcy należą więc do dwóch najwyższych kast społecznych.

Najwyższą kastę stanowią „nietykalni”, a więc Chazarzy. W Indiach, nietykalni stanowili najniższą kastę społeczną, ale u żydów zawsze wszystko jest odwrotnie. To co złe we wszystkich kulturach i cywilizacjach świata zarówno teraz jak i w przeszłości, dla Chazarów jest dobre. I odwrotnie – to co dla nas jest moralne, dla nich godne pogardy.

Chazarzy to koczownicy pochodzący z imperium, które niegdyś leżało między Morzem Kaspijskim a Dnieprem. Ale ponieważ Chazarzy nie potrafili zgodnie i pokojowo współżyć z sąsiadami, tylko zajmowali się grabieżą wszelkich dóbr, porwaniami i handlem ludźmi, przeto zostali rozbici przez Rusinów, którym pomocy udzielili Wikingowie. Dzicz chazarska tracąc państwo, rozlazła się jak karaluchy po całym globie i stanowią element pasożytniczy w niemal każdym kraju świata. Szczególnie w celach grabieżczych upodobali sobie Polskę, którą nazywają Polin. Teraz roszczą sobie prawo do naszego kraju jako do ziemi nadanej im przez samego Boga. Z tego tytułu w Polin zajmują najwyższe stanowiska państwowe. Oczywiście dla wszystkich Chazarów nie wystarcza stołków we władzach, gdzie mimo wszystko coś trzeba robić, co najmniej kłamać w telewizorze. Dlatego objęli wszystkie inne wysokie stanowiska, gdzie otrzymują wynagrodzenia kominowe, wprowadzające o zawrót głowy pozostałe 97% mieszkańców Polin, a nawet inne najbogatsze narody świata. Praktycznie Chazarzy wprowadzili dla siebie prawdziwy komunizm. Dziś już nikt nie pamięta, a może nawet nie wie, że jedną z zasad komunizmu było: „Pracować ile móc, zarabiać ile chcieć”. I ta komunistyczna zasada jest w Polin bardzo dokładnie przestrzegana. Dla kasty „nietykalnych” oczywiście. A dlaczego oni są nietykalni? Ano oni rządzą się swoim prawem wynikającym z Talmudu.

Prawo to mówi, że cała kula ziemska i wszystko co się na niej znajduje, należy do Chazarów. Każda własność należąca do Goimów jest tymczasowa i należy ją odebrać. Odbieranie własności Gojom, w ich rozumieniu nie jest żadnym przestępstwem ani grzechem. Ba, jest nawet obowiązkiem każdego Chazara, więc od 28 lat oni czynią to w Polsce z wielką ochotą i odnieśli na tym polu niespotykane w historii świata sukcesy. Czasem tylko coś się wymknie spod kontroli i wieść o grabieży przedostaje się do wiedzy pozostałej części ludności kraju. Nosi to wtedy nazwę afery. Szybko jednak afera zaczyna nosić miano nieprawidłowości i po krótkim czasie wszyscy o tych „nieprawidłowościach” zapominają, bo wybucha następna afera. I tak to trwa. Oczywiście nikt tych afer nie ściga, bo niby kto ma to robić? W prokuraturach i sądach też zatrudnieni są „nietykalni” z odpowiednimi apanażami i prowizjami. Wszystko jest zgodnie z prawem talmudycznym, a więc z PRAWEM.

Następną, niższą, ale najliczebniejszą kastą są wyrobnicy, zatrudnieni na umowy o pracę, z uposażeniami wystarczającymi na jako takie życie. To ogromna armia urzędników i inni zatrudnieni w tzw. budżetówce. Ci muszą wiernie służyć Chazarom, donosić na siebie wzajemnie i zajmować się najbrudniejszą nawet robotą, gnębiąc niższe kasty. Kto się wyłamuje, natychmiast i nieodwołalnie spada z drabiny społecznej niżej i to bez prawa powrotu.

Niżej drabiny społecznej są nowocześni niewolnicy zatrudnieni na najniższym uposażeniu i umowy śmieciowe. To ludzie, których stać z ledwością jedynie na opłaty i najgorsze, zatrute jedzenie w żydowskich hipermarketach, oraz ubrania z ciucholandów.

Jeszcze niżej stoją renciści i emeryci, którzy uczciwie przepracowali ponad 25 lat, niejednokrotnie nawet 50 i więcej i mieli w tym czasie opłacane składki na złodziejski ZUS. Nie należy tu brać pod uwagę zbrodniarzy z epoki żydokomuny, ponieważ ci należą mimo wszystko do wyższej kasty.