Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
90 notek
920k odsłon
  1650   2

76. Raport końcowy podkomisji. Kłamstwa o dźwięku w CVR i wybuchu.

Przesuwanie osi czasu przez podkomisję Antoniego M.
Przesuwanie osi czasu przez podkomisję Antoniego M.

Niniejsze postscriptum do wcześniejszych prac nt. katastrofy TU-154 w Smoleńsku 10.04.10 jest komentarzem do niedawnej publikacji fałszywego w każdym calu "końcowego raportu" tzw. podkomisji Antoniego Macierewicza. Tego majstersztyku nieprofesjonalizmu i manipulacji nie mogę bowiem pozostawić bez wyjaśnienia. Odniosę się do jednego tylko aspektu wypracowania wiceszefa PiS: do tego, co zawiera taśma CVR (cockpit voice recorder, czarna skrzynka MARS-BM), a co na jej temat pisze tzw. podkomisja. Po pierwsze wyjaśnię jak nonsensowna jest interpretacja zdarzeń dźwiękowych w CVR w pracach grupirowki AM. Następnie przejdę do ich fałszywego oskarżenia (nie wiadomo dobrze kogo) o rzekomo sfałszowanie nagrania CVR w 2010 r. Okazuje się, że fałsz w "raporcie końcowym" faktycznie jest jasno pokazany. Pochodzi jednak w całości od członków podkomisji. Wykażę to porównując "raport" z fachowymi opracowaniami zapisów dźwięku w tupolewie prezydenckim.


FAŁSZYWA INTERPRETACJA CVR

W celu przepychania tezy o wybuchu w lewym skrzydle (żadne takie zdarzenie nie miało miejsca, skrzydło urwało się na pniu brzozy dra Bodina, zderzenie z brzozą i urwanie skrzydła widzieli i słyszeli naoczni świadkowie), raport Macierewicza  zawiera karykaturalnie nonsensowną interpretację zdarzeń dźwiękowych:

image

Zderzenie z brzozą Bodina było głośno i wyraźnie słyszane przez wielu świadków, zatem nic dziwnego że także zapisało się w CVR jako nagły i bardzo głośny huk uderzenia w pień i łamania konstrukcji skrzydła (po ciągu fal o niskiej amplitudzie widać rozpoczynającą się nagle dużą amplitudę, ograniczoną w istocie przez automatykę zapisu). Głośny dźwięk kontynuuje się przez ponad pół sekundy, kiedy samolot tnie drzewa na działce lekarza smoleńskiego pogotowia Bodina.  To samo towarzyszyło zdarzeniu 38 amerykańskiego systemu ostrzegania pilota TAWS. Wywołane było wlotem przechylonego na lewe skrzydło samolotu znad niezalesionej przestrzeni nad i za ul. Gubienko, w las koło autokomisu. Tam tupolew uderzył w jedno z pierwszych drzew (wiemy to niezależnie od CVR, gdyż TAWS38 zawiera położenie wyznaczone przez GPS).

Podkomisja celowo podsuwa fałszywą interpretację dźwięku z CVR, aby oszukać czym był dźwięk w czerwonej ramce, popadając jednocześnie w jaskrawą sprzeczność z treścią nagrania: w proponowanych przez pisowców momentach czasu (żółte pionowe kreski) huk zderzeń zarówno z dużą brzozą jak i pierwszymi drzewami za ul. Gubienko już dawno trwał, od całej sekundy. O tyle, zupełnie bezpodstawnie, grupirowka AM arbitralnie przesunęła skalę czasu. 

Ale to ma swoje oczywiste konsekwencje. Zakłamali się kompletnie i potknęli o swe sznurówki, mimo że próbowali ukryć wpadkę nie podając osi czasu (co jest skandalem w jakimkolwiek oficjalnym raporcie). Pokażę co oni dosłownie twierdzą. W opowieściach magistra historii Inków A. Macierewicza "wybuch w skrzydle" (bo tym miał być czerwony, nomen omen, zamachistyczny prostokąt) nastąpił "100 m przed brzozą Bodina". Jak można ocenić z podanych niżej prawidłowych wykresów CVR skorelowanych z mapą, czas w nagraniu pomiędzy środkiem prostokąta a żółtą linią opisaną jako "Brzoza" wynosi 2.06 sekundy.  Przy znanej prędkości wzgl. ziemi samolotu równej ok. 77 m/s (wiatr popychał lecący ok. 75 m/s wzgl. powietrza wprzód o +2 m/s) odległość między pisowskim 'miejscem eksplozji w skrzydle' a brzozą Bodina wynosi około 77 m/s * 2.06s = 158 m. Fizyk(a) stwierdza, że skrzydło oderwane na postulowanej wysokości 15 m nad ziemią leci w powietrzu najwyżej 125 m zanim spadnie na ziemię. Innymi słowy, końcówka lewego skrzydła wg szajki Macierewicza nie spadła 110 m ZA brzozą jak to było naprawdę, a 33 metry lub jeszcze dalej PRZED brzozą.

Spodziewam się, że australijska ekspertyza o bumerangach dr Grzegorza Szuladzińskiego zawiera wyjaśnienie tajemniczego lotu powrotnego i rozbieżności o 143 metry. Szuladziński ma ustawicznie kłopoty z zasadą zachowania pędu i kiedyś autentycznie mówił o ruchu skrzydła -bumerangu, chociaż wtedy zaklinał się że eksplozja w skrzydle nastąpiła w punkcie TAWS38, 118 m za brzozą. W tym samym czasie ekspert Rońda pod sankcjami prawnymi twierdził w prokuraturze, że skrzydło odpadło 1000 m przed brzozą Bodina. Cieszę się, że nareszcie Macierewicz musiał wybrać jedną, konkretną wersję wydarzeń: skrzydło odpadło rzekomo 158 m przed brzozą, co zaokrąglili nie wyznając się na matematyce do "100 m". Jest to jeszcze głupsza opowiastka niż w poprzednich latach. Z góry było wiadomo, że będzie ubaw! 


PRAWDZIWA INTERPRETACJA CVR

image

Jak wspomniałem, przy żółtych kreskach brak najmniejszego śladu początku zderzeń. De facto bardzo głośne zderzenie z dwutonową brzozą zapisane jest we wcześniejszym o sekundę miejscu, wskazanym przeze mnie lewą, seledynową linią kropkowaną.  System wczesnego ostrzegania TAWS zapisał w pamięci zdarzenie 38 jako "lądowanie". Nie było to w rzeczywistości lądowaniem, lecz kolizją przechylonego samolotu z lasem pomiędzy ul. Gubienko a al. Kutuzowa, która spowodowała przemieszczenie ramienia czujnika lądowania na lewej goleni podwozia; takie uszkodzenie znaleziono na wraku. Cisza na wykresie natężenia dźwięku poprzedzająca punkt TAWS38 (zaznaczony prawidłowo prawą seledynową linią kropkowaną) kończy się tam, gdzie zaczynają się przeszkody w postaci drzew.

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka