0 obserwujących
3 notki
1184 odsłony
  333   0

Nadzieja matką głupich

Henry Kissinger, jeden z najbardziej znanych amerykańskich polityków i geostrategów, w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos stwierdził, że Ukraina powinna oddać część swojego terytorium Federacji Rosyjskiej, aby doprowadzić tym samym do pokojowego rozwiązania konfliktu z Rosją. Przy okazji komentarzy wobec przemówienia tego wiekowego, niemal już stuletniego amerykańskiego polityka, pojawiły się optymistyczne opinie, sugerujące, że głos z Davos może zapowiadać zakończenie konfliktu i koniec wojennej pożogi w tej części Europy. Czy tak się rzeczywiście stanie?

Amerykańska szkoła polityki zagranicznej posiada trzy główne nurty: lewicowo-liberalny, który możemy określić także jako liberalno-demokratyczny, neokonserwatywny oraz realistyczny.

Nurt liberalno-demokratyczny to nurt związany przede wszystkim z Partią Demokratyczną, CIA oraz Departamentem Stanu i dużą częścią amerykańskiego środowiska akademickiego. Nurt neokonserwatywny - obecny także w Departamencie Stanu – to przede wszystkim Departament Obrony i Partia Republikańska. Trzeci nurt realistyczny, marginalizowany w czasie kiedy Ameryka „idzie naprzód” i bezwzględnie toruje sobie drogę do światowej hegemonii, to właśnie osobnicy tacy jak Henry Kissinger czy też John Mearsheimer, intelektualista, który zyskał dosyć dużą popularność w Polsce, w szeregach naszego rodzimego „podziemia geopolitycznego”.

Jak nietrudno się domyśleć, opcja realistyczna jest „wyciągana na wierzch” wtedy kiedy Stany Zjednoczone ponoszą porażki w swojej imperialnej polityce i zachodzi potrzeba wyhamowania walca, rozgniatającego kolejne nieprzyjazne USA kraje – aby ukazać władze w Waszyngtonie jako gołąbka pokoju, który co prawda potrafi zbombardować Wietnamczyków czynnikiem pomarańczowym i zaaplikować Azjatom epidemię nowotworów na kolejne dziesięciolecia czy też powtórzyć ten manewr w Iraku, tym razem przy udziale zubożonego uranu, no ale potrafi także podać wrogowi rękę i dać sfotografować się w trakcie podpisywania rozejmu.

Zarówno Kissinger jak i Mearsheimer to właśnie tacy „intelektualiści doby odprężenia”. Ten pierwszy zaistniał w momencie konieczności ewakuacji amerykańskiego żołdactwa z Wietnamu, po wieloletniej, kompromitującej wojnie, pełnej nieuzasadnionych zbrodni wojennych i okrucieństwa.

Ten drugi z kolei dał się poznać szerokiej opinii publicznej kiedy skrytykował lobby izraelskie, które pchało amerykańską politykę zagraniczną na tory wojenne na Bliskim Wschodzie na początku XXI wieku, w sprzeczności z interesami amerykańskimi. Przerzucanie odpowiedzialności za porażki amerykańskich kampanii wojennych – z dużą dozą obiektywnej prawdy rzecz jasna – na Izrael, podobnie jak odprężenie Kissingera z lat 70-tych, było jednak jedynie okresem przejściowym pomiędzy kolejnymi kampaniami wojennymi Waszyngtonu. Jak mawiał pruski teoretyk wojny von Clausewitz: Pokój to tylko zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami.

Kissinger z resztą jedną ręką kończył rzeź narodu wietnamskiego, drugą z kolei instalował ludobójcze junty wojskowe w Ameryce Łacińskiej, które przez kolejne lata miały siać terror i mord w interesie Waszyngtonu wśród własnej ludności. Pokój z Wietnamczykami był więc jedynie dobrym zabiegiem PRowym dla odwrócenia uwagi od tego, że permanentna wojna Waszyngtonu z resztą świata, niekontrolowaną przez niego, nie kończy się a jedynie przenosi się na inne kontynenty i prowadzona będzie rękami pełnomocników.

Działanie Mearsheimera, innego znanego przedstawiciela szkoły realistycznej z kolei poprawiło jedynie wizerunek Waszyngtonu, przerzucając odpowiedzialność za lata wojen w Azji na Izraelczyków i stanowiło legitymizacje nowej administracji Obamy, który zamiast rozwalać kraje nieprzychylne USA (oraz Izraelowi rzecz jasna), poprzez wszczynanie kolejnych wojennych kampanii z udziałem wojsk lądowych, zwiększał jedynie amerykańskie kontyngenty wojenne w już okupowanych krajach, gwałcąc własne wcześniejsze zapewnienia o redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w tej części świata, zapoczątkowanej przez administrację Busha oraz przerzucił odpowiedzialność za niszczenie kolejnych wrogów USA i Izraela  - Iran, Syria, Egipt, Libia - na tajne operacje wywiadowcze (w przypadku tego ostatniego także na kampanie bombardowań).

Henry Kissinger już w 2014 roku oraz w latach kolejnych postulował o ustępstwa wobec Rosji. Te jednak spełnione zostać nie mogły – wszak podważyłoby to wiarę Ukraińców w sens walki z Rosjanami – a ta wiara, podgrzewana nacjonalistyczną, neobanderowską ideologią oraz wojskowymi szkoleniami, dostawami broni i amunicji oraz antyrosyjskimi kampaniami propagandowymi, trwać w narodzie ukraińskim musiała, aby ten w odpowiednim dla tego momencie rozpalenia wojennej pożogi, nie zwątpił w sens ponoszenia strat w imię kolejnych 30-40 lat amerykańskiej hegemonii globalnej.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale