Blog
Droga, Prawda i Życie
Kamil Gorzelańczyk
Kamil Gorzelańczyk Człowiek piszący
8 obserwujących 96 notek 93986 odsłon
Kamil Gorzelańczyk, 12 lutego 2018 r.

Naród nie potrafiący przyznać się do błędów nigdy nie będzie wielkim

1302 137 0 A A A

Kto się ośmieli skrytykować wielki, dumny i szlachetny naród polski, tego wielcy, dumni i szlachetni Polacy zmieszają z błotem. Piszę to z własnego doświadczenia, jako świeżo upieczony "polakożerca", który padł ofiarą własnej naiwności sądząc, że zdoła wskazać na problem antysemityzmu i uniknąć przy tym zarzutów o nienawiść do krajan. Doprawdy, karkołomne to było zadanie. Nie zamierzam tutaj użalać się nad sobą, bo wiedziałem, co robię i miałem świadomość, że delikatna materia wymaga jeszcze delikatniejszej obróbki. Jest zresztą pewna korzyść w tym, że zupełnie mi to nie wyszło: oto pojawia się okazja do wytłumaczenia rozjuszonym rodakom, dlaczego w swojej twórczości publicystycznej nie opiewam naszych cnót narodowych i naszej historii pełnej chwały, jak powinien to robić każdy Polak, którego Pan Bóg, poprzez system publicznej edukacji, obdarował talentem do używania alfabetu. Dlaczego, na przekór temu obowiązkowi, wciąż dźgam tę wspaniałą polskość tępym nożykiem w plecy, akurat wtedy, gdy wrogowie nacierają od frontu?

Uważacie pewno, że to zdrada, popełniana z premedytacją albo z czystej głupoty. Żaden mądry ani uczciwy Polak nie mógłby przecież dopatrzyć się objawów znieczulicy w geście podrzynania gardła. Jeśli np. francuski reżyser żydowskiego pochodzenia manipuluje relacjami polskich świadków w ten sposób, że zadaje im pytania i pozwala mówić, to przecież jeszcze nie jest powód, aby jakiś żółtodziób, który obejrzał jego film o Holokauście, wyciągał z tych relacji wnioski niepoprawne pod względem polityki historycznej. Nie ma siły - musi to być zdrajca lub idiota. W przeciwnym razie powinien był wiedzieć, że Lanzmann to antypolska szuja, w którego produkcjach nie uświadczy się słowa prawdy, przeto nie można wierzyć nawet Janowi Karskiemu, kiedy ten ze łzami w oczach opowiada o nieludzkich warunkach; o piekle, jakie zobaczył w warszawskim getcie. A jeśli rzeczywiście nie miał żółtodziób tej świadomości, że wszystko, co stawia polskość w niekorzystnym świetle jest antypolskie, to przynajmniej teraz winien zawierzyć współczesnym sobie patriotom, którzy odpowiedzialnością za Holokaust obarczają samych Żydów (tych z niebieskiej policji oraz pracujących w krematoriach), nieprawdaż?

Tak, wiem - to nieuczciwe z mojej strony wypominać "argumenty" tego rodzaju, rzucane przez Was, drodzy czytelnicy, w szlachetnym porywie odparcia zarzutu, że nie tylko organizatorów Shoah, czyli Niemców, należy wiązać z niegodziwościami czasu wojennego. Jeśli bowiem Polacy nie byli w porządku, to co powiedzieć o innych, skoro nawet u Żydów, w obliczu takiej tragedii, zdarzały się haniebne postawy ludzkie? Rozumiem to, naprawdę to rozumiem. I przyznaję się do retorycznej nieuczciwości. Zapewne domyślacie się z czego ona wynika. Zgadza się, wciąż jestem pod wpływem świadectw z filmu Lanzmanna. Możecie to uznać za symptom doszczętnie wypranego antypolską propagandą mózgu, ale po wysłuchaniu tych opowieści człowiek autentycznie staje się bardziej wrażliwy na niektóre z "refleksji", które spotyka w przestrzeni publicznej. Do czego konkretnie zmierzam? Otóż są ludzie, Polacy, którzy np. widząc materiał filmowy z getta, gdzie zwłoki leżą na ulicach, wyciągają z tego nader krytyczny wniosek o postawie żydowskich przechodniów. Bo jakże to tak - zwłoki na ulicy i nikt nie reaguje? To dopiero znieczulica!

Przyznaję, że lektura takich mądrości wyprowadza mnie z równowagi. Niektórzy z moich, ekhm, polemistów zastanawiali się wczoraj, jak bym się zachował będąc na miejscu tego chłopca, który na stacji w Treblince tak charakterystycznie "ostrzegał" Żydów z transportu przed czekającym ich losem. Ja z kolei zastanawiam się, ile czasu potrzebowaliby spędzić w getcie tacy mądrale, którzy oceniają więźniów tego getta na podstawie widoku zwłok leżących na ulicy, żeby uzmysłowić sobie podłość własnych sądów? Ile ciał musieliby załadować do pieca w krematorium, żeby pojąć, jak bardzo przywiązani są do tej nędznej, obozowej egzystencji - jak bardzo nie chcą rozstać się z życiem, które przez jakichś internetowych mądrali zostanie kilkadziesiąt lat później uznane za niemoralne?

Miało być jednak o przyczynach niegodziwej postawy, więc pozwólcie, drodzy czytelnicy, że przejdę do sedna. Możecie uważać mnie za polakożercę, zdrajcę narodu czy też hienę, ale faktu bycia Polakiem nie jesteście w stanie unieważnić. Mało tego, śmiem twierdzić, że pod względem zrozumienia polskości wielu z tzw. prawdziwych nie dorasta mi do pięt. I to wcale nie pycha przemawia przeze mnie w tej chwili, lecz przedstawiam tylko oczywisty, logiczny wniosek, że ten, kto bada rzecz ze wszystkich stron ma lepsze zrozumienie na jej temat od tego, który patrzy wyłącznie z jednej. Znam jasną stronę nie gorzej od Was, mimo że nie ubieram T-shirtów z Żołnierzami Wyklętymi i nie mam "walczącej" kotwicy wytatuowanej na ramieniu. Różnimy się jednak tym przede wszystkim, że ja nie neguję ciemniejszej strony, ani nie uważam, żeby fakt jej istnienia należało przemilczać.

To nie jest tak, że pisząc o antysemityzmie czy innych mankamentach naszego narodu przesłaniam jego chwałę i zasługi. Jeżeli sądzicie inaczej, to jesteście w błędzie, pomimo swego doświadczenia, wiedzy i mądrości. Nie zważajcie na to, że poucza Was człowiek, którego nie uznajecie za równego sobie, bo moje słowa są ważniejsze od autorstwa. Otóż rozliczanie polskich grzechów ma służyć właśnie temu, żeby na ich tle ukazać naszą prawdziwą wielkość. Albowiem naród nie potrafiący przyznać się do błędów wielkim nie zostanie nigdy. Możemy prawić światu o takiej Polsce, z jakiej jesteśmy dumni, lecz nie zda się to na nic, jeśli zataimy przed nim chociażby kilku szmalcowników; chociaż jednego nieszczęśnika, który dał się podjudzić Niemcom i wziął udział w pogromie Żydów. Trzeba zacząć od ciemniejszej strony po to, żeby nikt nie mógł oskarżyć nas później o ukrywanie czegokolwiek; aby nawet ta łyżeczka dziegciu nie mogła zepsuć smaku całej beczki miodu, którą mamy do zaoferowania innym.

To kwestia właściwych priorytetów - najpierw szczery rachunek sumienia, dopiero potem zupełnie nowa jakość. A na atakowaniu każdego, kto ośmiela się nas krytykować, daleko nie zajedziemy, tego jestem absolutnie pewien. Swoją drogą, cóż to za wyborna boska ironia, że w tym względzie (narodowego zacietrzewienia) tak bardzo przypominamy Żydów...

Opublikowano: 12.02.2018 20:56. Ostatnia aktualizacja: 12.02.2018 21:10.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Dzierżyński Konkretem jest protest w Sejmie trwający od tygodni. To jest ważniejsze od...
  • @1asan Proszę zawczasu nie martwić się o Platformę. Na to przyjdzie czas, gdy partia obejmie...
  • @kasztanowcowiaczek Zanim jednak dojdzie do wyborów dobrze mieć rozeznanie, jak dana partia...

Tematy w dziale Polityka