Blog
Realizm
Jacek Lehr
0 obserwujących 3 notki 957 odsłon
Jacek Lehr, 15 kwietnia 2017 r.

"Dzień święty święcić". Nie Morawieckiemu

659 43 0 A A A
M. Morawiecki
M. Morawiecki

 


Czy politycy zgubili z horyzontu suwerena i przestali pamiętać o duszy polskiego narodu? Mateusz Morawiecki nie ma prawa w imieniu narodu targować jego świętościami, od których odstąpienia żąda międzynarodowa finansjera. Nawet niezależność ekonomiczna, którą wicepremier starannie buduje nie jest warta zaprzedania duszy a cyrograf podsuwany reprezentantom społeczeństwa, w którym  kupczy się głęboko ludzkimi zasadami jest diabelski w samych założeniach takiej transakcji.

Szef infastruktury ekonomicznej rządu ma w zawieraniu utajnionych przed społeczeństwem porozumień wsparcie samego przywódcy PiS-u, który choć niewiele przejmuje się opinią Zachodu w obronie rodziny - bo nie samym chlebem ona żyje -  jednak nie dobywa determinacji okazywanej w walce o Trybunał czy przeciwko Tuskowi.

Jest prawdą, że formacja katolicka pana Jarosława, Morawieckiego i Marty Kaczyńskiej - saportującej czarne marsze kobiet przeciwko życiu ludzi upośledzonych i poczętych w gwałcie - kuleje i sięga niszowego poziomu, na którym nie odróżnia się żywego Chrystusa od martwej tkanki kościelnej instytucji. Mimo wszystko dysonansu między deklarowanym przywiązaniem i zaufaniem do moralnej i społecznej nauki Kościoła a obstrukcją etyczną Kaczyńskiego, błyskotliwie teoretyzowaną przez Morawieckiego, nie tłumaczy religijna powierzchowność.

Naprawdę niebezpieczne jest antropologiczne posłuszeństwo faryzejskim elitom. Wykazywały je masy żydowskie unicestwiane w getcie i dla chrześcijan kierujących się autonomią sumienia to posłuszeństwo jest niezrozumiałe. Kompas schowany w kieszeni marynarki pana Jarosława jest jego tajemnicą i niech tak pozostanie.

Nam, czyli stronie społecznej, która chowa inny kompas, nauki społecznej Kościoła pozostaje konfrontacja z pozorną, talmudyczną logiką ekonomicznych i prawnych argumentów przeciwko życiu, niedzieli, wychowaniu w i dla rodziny.

Socjologowie, duszpasterze, związkowcy zgodnie argumentują, że wolna od kazuistycznych wyjątków niedziela nie może być przedmiotem eksperymentu ekonomicznego uzależnionego od zysku. Jak mówi sentencja: gdy Bóg jest na swoim miejscu, wszystko jest w porządku. Gdy uwolnimy rodzinę od presji komercji zyska na tym państwo, na które przełoży się dobrostan rodziny.

Badacze nawyków konsumenckich, Czubocha i Rejman, w pracy "Społeczeństwo czasu wolnego i konsumpcji w dobie postmodernizmu" (Humanities and Social Sciences 2015) twierdzą, że socjologia odnosi się krytycznie do dyskursu ekonomicznego, ponieważ wybór konsumencki należy uważać za prąd kulturowy wspierający właścicieli kapitału a nie wolność i kreatywność jednostki. Konsumenci podlegają manipulacji w celu zachęcenia ich do praktykowania kultury konsumenckiej. Zwolennicy neoliberalnego kapitalizmu identyfikują konsumpcję  z wolnością wyboru, kształtowaniem własnej tożsamości i równością konsumentów, ale w praktyce konsumpcja stanowi podstawę dla rozwoju nierówności, upośledzenia kompetencji społecznych i rozpadu więzi międzyludzkich. Międzynarodowy biznes chciałby przekształcić współczesnego człowieka w bezkrytycznego "żarłoka" podążającego za wzorcami konsumpcji narzucanymi z góry przez posiadaczy kapitału, co pozwoliłoby na zwielokrotnienie zysków z prowadzonej przez nich działalności gospodarczej.

Na związek dzikiego, nieludzkiego rynku z postmodernistycznymi pozorami autonomii i pluralizmu błyskotliwie wskazuje Fredric Jameson (Postmodernism and Consumer Society, [w:]Postmodern Culture, red. H. Foster, Pluto Press, London 1985, s. 111–125).

"Czas wolny staje się czasem konsumpcji a jednostka realizuje się jako konsument, co nie przynosi jednak trwałego zadowolenia. Przepracowani ludzie kupują coraz więcej nietrwałych i podlegających częstym zmianom produktów. Konsumpcja jest wyznacznikiem samooceny jednostki oraz jej statusu społecznego, dlatego ludzie współzawodniczą między sobą poprzez wzmożoną konsumpcję. W rezultacie pogarsza się jakość relacji międzyludzkich co skutkuje pogorszeniem stanu psychicznego społeczeństw państw kapitalistycznych".

Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: praca w niedziele niesie ryzyko dla zdrowia, ponieważ stanowi element harmonogramu pracy niezgodnego z rytmami biologicznymi i społecznymi i wywołuje konflikt praca - dom, porządek korporacyjny - życie rodzinne. Konsekwencją pracy w niedziele są również m.in. napięcie psychiczne, lęki i depresja, problemy somatyczne, wyczerpanie emocjonalne oraz podwyższone ciśnienie tętnicze. "Oczywiście, odpoczywać można także w inne dni tygodnia. Wielu ludziom źle odpoczywa się jednak w samotności. Zależy im szczególnie na tym wolnym czasie, który mogą spędzić ze swoimi bliskimi: rodziną, przyjaciółmi. A tak się składa, że dniem tygodnia, gdy najłatwiej jest skoordynować taki wolny czas większej liczby osób, ciągle pozostaje niedziela. Wolne niedziele cywilizowałyby czas pracy zatrudnionych w handlu, nadawałyby mu sensowny rytm, pomagały planować wspólne działania z bliskimi z rozsądnym wyprzedzeniem. Dlatego też wolne niedziele w handlu są normą w wielu rozwiniętych gospodarkach rynkowych, na czele z Niemcami i Austrią" - pisze J. Majmurek.

Opublikowano: 15.04.2017 10:40.
Autor: Jacek Lehr
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo