1 obserwujący
1 notka
2288 odsłon
2252 odsłony

Czas na zmiany w polskiej piłce

Wykop Skomentuj46

Historia piłki nożnej każe wyciągnąć podstawowy wniosek, że (z pominięciem bramkarzy) - w tej dyscyplinie liczą się trzy rzeczy: technika, szybkość, rozum. Jeśli się ma wszystkie razem, to się staje absolutem i przechodzi do historii. Jeśli się ma dowolne dwa z nich, jest się piłkarzem wybitnym. Posiadanie tylko jednego z tych przymiotów tworzy piłkarza wysokiej klasy rozchwytywanego przez najlepsze kluby. Jeśli piłkarz nie dysponuje żadnym z tych przymiotów, jest zwykłym średniakiem.

Jasność umysłu, logika i obiektywność - to cechy, jakimi powinien dysponować dziennikarz. Wszystkimi cechami jednocześnie, by nie być sprzedajnym pismakiem piszącym ładnie i na pozór zasadnie, ale w istocie klecącym z tezami ... na zamówienie.

Dlaczego o tym piszę? Ano na bazie aktualnej sytuacji w polskiej narodowej piłce nożnej. Przed każdymi ostatnimi występami drużyny narodowej w mediach jak na zawołanie pompuje się balony do granic absurdu. Nie bacząc na nic oczekuje się cudów do tego stopnia, że stajemy się murowanym faworytem jak nie do wyjścia z grupy, to jej wygrania, a nawet do historycznych dokonań. Nie bierze się przy tym pod uwagę, że: 

Lewandowski - owszem gra dobrze i strzela gole w niemal każdym swoim meczu w Bayernie czy wcześniej w BVB, ale zaledwie kilka procent z nich strzelał po udanych dryblingach. Lewy nie ma techniki do dryblingów, nie ma szybkości, a rozum owszem, ale komu ma podawać kiedy nikt na pozycję nie wychodzi, więc oddaje do tyłu czyli bezproduktywnie. Lewy większość goli strzela po dośrodkowaniach i wyłożeniach harujących pomocników. W naszej reprezentacji na sytuacje bramkowe niemal nie ma okazji, bo nie ma dośrodkowań i ostatnich podań. Sam meczu nie wygra, bo nawet najsłabszy trener przeciwnika ma zawsze prostą taktykę: dać opiekuna Lewemu albo dwóch i nasza drużyna nie kąsa.

Grosicki - nie ma już kondycji na harowanie przez 90 minut i jeśli przez pół godziny gola nie strzeli lub nie wypracuje, to w drugiej połowie musi być zmieniony, bo staje się statystą. Widzą to trenerzy w Anglii, a nie widzi Brzęczek. Aby Grosik gola strzelił lub wypracował, to musi mieć partnera do rajdów po skrzydle i nie tylko. Tyle, że takiego nie ma, bo reszta albo nie ma techniki, albo cwaniactwa boiskowego, albo prędkości. W efekcie Grosik jest z piłką blisko pola bramkowego, ale z nikim nie może rozegrać piłki, bo Lewego kryje dwóch, a pomocnicy sterczą na połowie boiska i gapią się jakby byli widzami, a nie grającymi.  

Milik - owszem grał w kilku niezłych klubach, ale niczym się w nich nie wyróżniał. Owszem strzelał gole w co drugim meczu, ale nie jest typem pracusia, co szybko wychwytywali trenerzy i ... wypożyczali go do innych klubów. Jednym słowem, Milik gola potrafi strzelić, ale trzeba mu piłkę wyłożyć na wolne pole - tyle, że z tym gorzej, bo nasi pomocnicy nie mając techniki zostają za plecami przeciwników. 

Zieliński - aktualnie nasz najlepszy piłkarz. Problem w tym, że ma niezwykle słabą psychikę, co oznacza że trener musi mieć do Ziela specjalne podejście. Rzecz w tym, że Brzęczek nie ma zielonego nawet o tym pojęcia, co widać, słychać i czuć. A podejście jest proste: wystawić Ziela do pierwszego składu na środek pomocy i zapewnić go, że zagra do końca meczu, chyba że go przeciwnik wdepcze w murawę. Po takim dictum Zielu gra jak natchniony, a zwodami w kółko zmiata najlepszych i ... podaje aż się chce bić brawo. Tymczasem, Brzęczek traktuje Ziela jak jednego ze średniaków. Dlaczego? Bo pseudo dziennikarze zdążyli orzec, że Zieliński to wiecznie nie spełniony gracz, że wszyscy liczą na jego geniusz, a on ciągle zawodzi. Zielu traktowany jak zapchajdziura gra jak sparaliżowany i ciągle zerka na reakcję trenera. Szok! 

Glik - już nie jest ostoją obrony. Niestety, albo zaniedbał treningów w czasie pandemii, albo przybrał na wadze i się nie wysila na treningach. Nazwisko nie gra. Obecnie Glik stanowi 25% swojej najlepszej formy. Widzą to trenerzy drużyn i wypychają go z klubów do marginesu piłkarskiego. Nie widzi tego jednak Brzęczek. 

Krychowiak - stracił co najmniej połowę swojej wartości. Wprawdzie od czasu do czasu coś grywa w Rosji, ale też coraz gorzej, co widzi tamtejszy trener i Krycha schodzi do roli zmiennika. Wygląda na to, że Krycha też nie haruje na treningach i chyba uwierzył w peany naszych pismaków sportowych. 

O pozostałych graczach nie ma co pisać, bo to średniaki: albo schodzące z firmamentu (Bereszyński, Klich), albo żółtodzioby przed którymi 1-2 lata ostrej harówki, by wygryźć ze składu konkurentów w swoich klubach. Być może z takich graczy jak: Jóźwiak, Moder, Walukiewicz będą gracze, bo dzisiaj to mają tylko potencjał, ale nie ma ani kiwki, ani szybkości, ani pomyślunku w grze, a wykopywanie piłki „na młyn” to każdorazowo strata piłki - czyli bezmyślność. Co ciekawe, żaden nasz piłkarz (poza Glikiem i Lewandowskim) nie potrafi przejąć piłki głową po wykopie - co robią na treningach?  

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport