Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista
2 obserwujących 74 notki 69689 odsłon
Krystian Wierzbicki, 17 sierpnia 2018 r.

Biedroń: Macron na miarę naszych możliwości

1583 96 0 A A A

Robert Biedroń miga się od oficjalnych deklaracji, lecz spekulacje odnośnie jego nowej inicjatywy politycznej nie milkną. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca o perspektywach powstania partii pod roboczą nazwą Kocham Polskę pisały m.in. Polityka i Gazeta Wyborcza. Czy włodarz Słupska faktycznie rokuje, aby zostać polskim Emmanuelem Macronem?

Podobieństw Biedronia z prezydentem Francji nasuwa się wiele. Obaj cieszą się wizerunkiem outsiderów, pomimo że zdążyli nabrać niemałego politycznego doświadczenia. Obaj reprezentują opcję socjalliberalną, celując w pozyskanie szerokiego spektrum wyborców kosztem starych partii centrolewicy i centroprawicy. Obaj są też wskazywani jako ostatnia nadzieja na powstrzymanie fali prawicowego populizmu (reprezentowanej odpowiednio przez Front Narodowy we Francji oraz Prawo i Sprawiedliwość w Polsce).

Na tym jednak analogie się kończą. Przynajmniej te pozytywne i sugerujące, że za ewentualnym projektem dawnego szefa Kampanii Przeciw Homofobii kryje się potencjał. Basen, w którym nowe ugrupowanie mogłoby łowić, jest dużo płytsze niż baza społeczna En Marche! (partyjnego zaplecza Macrona) we Francji. Szeroko rozumiana opcja progresywna (Biedroń unika słów naprowadzających na bardziej skonkretyzowane doktryny polityczne) dzieli się pomiędzy elektorat partii, których członkowie i sympatycy niekoniecznie gotowi są masowo przerzucić swoje poparcie.

Sojusz Lewicy Demokratycznej ledwo co odbił się od sondażowego dna dzięki zwarciu szyków przez tzw. patriotów Sojuszu i postawieniu na twardy, postkomunistyczny elektorat oraz mundurówkę. Kto chciał porzucić SLD, miał ku temu wiele sposobności, np. przechodząc do Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej. Notabene, drogi tej ostatniej i Biedronia również się rozeszły (od kiedy dawna liderka Zjednoczonej Lewicy przestała udzielać się w Instytucie Myśli Demokratycznej – założonym przez Biedronia think tanku).

Partię Razem razi zapraszanie do Słupska Leszka Balcerowicza i inne ukłony Biedronia w stronę liberalnego centrum. Poza tym tradycyjne sekciarstwo razemowców wyklucza zawieranie koalicji – w najlepszym dla Biedronia wypadku objawi się garstka rozłamowców pośród tych, którzy nie naleli wcześniej do Młodych Socjalistów i przejawiają mniej uprzedzeń do konkurencyjnych sił na lewicy.

Liberalno-Społeczni, czyli niedobitki po Nowoczesnej lojalne wobec Ryszarda Petru, nie stanowią żadnej wartości dodanej. Co najwyżej Joanna Scheuring-Wielgus, mocno zaangażowana w Czarny Protest i demonstracje w obronie osób niepełnosprawnych, pasowałaby do nowego ruchu. Z kolei sam Petru pociągnąłby jedynie w dół każdy nowy ruch polityczny.

Pewne widoki na przyszłość zapewnia jeszcze lewe skrzydło Platformy Obywatelskiej, ale i tam skorych do zmiany barw raczej nie ma zbyt wiele. PO radzi sobie w sondażach całkiem nieźle (w porównaniu do reszty opozycji), a antypisowska narracja pt. wszystkie ręce na pokład pozwala zmobilizować wyborców, dla których najważniejszą sprawą pozostaje odsunięcie od władzy Zjednoczonej Prawicy.

Rozkładanie akcentów pomiędzy tzw. antypisizm a tzw. symetryzm zalicza się do kluczowych kwestii, w których nieumiejętne manewrowanie grozi poniesieniem klapy. Uderzając zbyt mocno w jedne lub w drugie tony, Biedroń ryzykuje odpływ dużej części ewentualnych wyborców. Już ma na pieńku z co bardziej zagorzałymi antypisistami, a jednocześnie jego krytyka POPIS-u zdaje się zbyt mało porywająca.

Przeciętnie, choć nie beznadziejnie, przedstawia się również potencjał antyestablishmentowy Biedronia. A warto pamiętać, że głosujący na Pawła Kukiza w ostatnich wyborach prezydenckich to nie tylko prawicowcy - znalazłby się tam zapewne nie mniejszy niż w innych, wspomnianych wcześniej środowiskach odsetek gotowych poprzeć lewicującego Makronia. Francuskie En Marche! także opierało swój rozwój na podobnej bazie społeczej (mniej zainterosowaną ideologią, a bardziej postpolityczną formą działania – pozostawmy na boku wartościowanie, czy w dłuższej perspektywie wróży to dobrze kształtowi demokracji).

Niewątpliwą zaletą Biedronia jest jego osobista charyzma. Jeśli Biedroń dotrwa do startu w wyborach prezydenckich, będzie to atut bez żadnych ale. Tyle że we wcześniejszych kampaniach, np. do Parlamentu Europejskiego, potrzeba przede wszystkim umiejętności zbudowania zespołu. Inne inicjatywy polityczne oparte o kult jednostki kiepsko radziły sobie na dalszą metę, by wspomnieć choćby nieszczęsny Ruch Palikota (później przemianowany na Twój Ruch, by choć trochę przykryć mankamenty jednoosobowego przywództwa). Nawet te, które póki co trwają, targane są typowymi dla obranego modelu problemami – przykładem kolejne rozłamy w Kukiz ’15.

Kapitał osobistego uroku wydaje się być trwoniony przez Biedronia, którego próby kokietowania mediów i skazywania ich na ciągle spekulacje stają się męczące. Rzecz jasna, jeszcze gorsze wyjście stanowiłby falstart (do niedawna nie wiedzieliśmy na 100%, czy Andrzej Duda zawetuje kuriozalną zmianę ordynacji wyborczej do europarlamentu). Mimo to od badania gruntu (w stylu nie chcem, ale muszem, tylko jeszcze nie wiem) rozsądniejszą opcją zdawałoby się po prostu chwilowe wycofanie z wypowiedzi medialnych.

***

Tak jak niektórzy wyczekują powrotu Donalda Tuska na białym koniu, tak inni chcieliby nadejścia mesjasza zdolnego zjednoczyć i wydobyć z kryzysu polską centrolewicę. Barbara Nowacka zawiodła w tej roli, więc ostatnią deską ratunku pozostaje Robert Biedroń. Nadal nie jest jednak jasne, jaką formułę miałaby przyjąć jego nowa partia. Zamiast objawienia może wyjść niewypał, zamiast zjednoczenia centrolewicy - kolejny podział.

Czy nieustanne upatrywanie nadziei w silnych liderach świadczy dobrze o polskiej demokracji? Raczej nie. Aczkolwiek pragmatyzm wymaga ugięcia karku przed obecnymi realiami polityczno-medialnymi, czego bolesną lekcję odebrała swego czasu Partia Razem (doświadczywszy w kampanii parlamentarnej tzw. efektu Zandberga).

Prezydent Słupska z pewnością namiesza jeszcze w polskiej polityce. Pytanie, czy z tego mieszania wyniknie coś konstruktywnego.


Opublikowano: 17.08.2018 08:50. Ostatnia aktualizacja: 17.08.2018 08:52.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "(...) czy lewica będzie powoli godzić się z hegemonią PiSu i godzić się na przykład na...
  • @deda PPS podpisała porozumienie wyborcze z SLD, jest więc zgodnie z przyjętym w tekście...
  • Dziękuję za tę glossę. Z niektórymi tezami (np. o "konserwatywnej opiekuńczości")...

Tematy w dziale Polityka