Literatura i okolice
"Your library is reflection of whou you are" Paul Theroux
3 obserwujących
22 notki
25k odsłon
1311 odsłon

Moje polskie wakacje

Wykop Skomentuj22

Po blisko 10 już latach życia w Niemczech urlop w Polsce stał się dla naszej rodziny urlopem za granicą. Prawie dekada poza krajem wyostrzyła moją uwagę na pewne osobliwości. Zacznijmy od tych złych.

Smutek. Wizyta w pierwszym Kauflandzie w Polsce niedaleko granicy. Słyszę często mniej czy bardziej uzasadnione uwagi, że jakość w niemieckich sklepach w Polsce jest dużo gorsza od tej w Niemczech. Na pewno dotyczy to obsługi w naszym kraju. Nie tylko w Kauflandzie. Sprzedawcy, kasjerzy, urzędniczka na poczcie, mężczyzna obsługujący na krynickim deptaku zabawki dla dzieci, barmanka w ogródku są nieszczęśliwi, robiący wrażenie, że muszą pracować za karę. 

Gen samozagłady w demolowaniu zjawiskowo pięknego pejzażu Beskidów. Bezmyślnie rozsiane dwu i trzykondygnacyjne klocki bezpowrotnie zniszczyły część górskich przełęczy. Znalazłem jeden (słownie JEDEN!!!) gustowny nowoczesny parterowy domek, w którym balkon miał większy wysięg niż kilkadziesiąt centymetrów pozwalających na wywieszenie prania. W dolinie Popradu w turystycznym centrum gdzie aż się prosi by popołudniami i wieczorami patrzeć na dolinę i zachód Słońca nie ma takiej możliwosci. Ani refleksji, że to może być jedna z atrakcji turystycznych. Do tego podejście do dobrze rozumianej nie zideologizowanej ekologii. Otóż Poprad niestety gdzieniegdzie śmierdzi i miejscami pokrywają go brązowe kożuchy, co sprawia, że kolejna atrakcja turystyczna zostaje niewykorzystana. I na koniec głośna muzyka w kawiarnianych ogródkach i w każdym możliwym publicznym miejscu. Nie rozumiem tego strachu przed ciszą. 

Znacznie więcej jednak pozytywnych zjawisk przyciągnęło moją uwagę, w swojej sumie składając się na to, że chcę wciąż i wciąż spędzać w Polsce urlop. 

Przede wszystkim po opuszczeniu centrum można wciąż spacerować przepięknymi dzikimi szlakami. Pieski przydrożne, pogodni gospodarze, kłaniający się ludzie, dzikie nieuregulowane rwące potoki. Nie udało mi się tego nigdy znaleźć w bawarskim Allgäu. Są w Beskidach jeszcze rzeczy, które pamiętam od zawsze. To oczywiście małe indywidualne gospodarstwa rolne. To zwożone siano ciągnikiem własnej roboty. To kopy siana, to samotnie siedzący gospodarz albo gospodyni pasący krowy. Te obrazki są zjawiskowe. To tematy samograje dla fotografii. Innym fenomenem jest jakość żywnosci zdecydowanie lepszej niż niemiecka. To dziwne, że w Niemczech, dbających o ekologię produkty są wysokoprzetworzone i pozbawione zapachu i smaku. Jakie wielkie jajka! Wspaniałe pachnące połcie mięsa! Jogurty! Pieczywo! Kiełbasa swojska! Bób! Kwaśne mleko! Ziemniaki! Przy tym bogactwie nawet ekskluzywny Viktualienmarkt w Monachium jest ubogim krewnym :-) W naszym kraju istnieje tradycja małych sklepików, której w Niemczech (poza tureckimi i arabskimi moim zdaniem źle zaopatrznymi i drogimi) raczej nie zauważyłem. Kolejny polski klimat – w niewykończonym garażu mały sklepik a w nim wszystko! Od obowiązkowego browara w puszce poprzez wspaniały miód aż po pachnące warzywa i owoce. 

Czy na tym tle Polska ma „wracać do Europy?” Myślę, że nie bo nie ma już do czego wracać. Owszem, powinna kilka rzeczy podpatrzyć, ale nie wracać. A raczej się nie wybierać. W obliczu miotającej się Unii (a może to efekt oderwania się od codzienności a reszta to egzaltacja?) wycieczka niebieskim szlakiem Beskidu Sądeckiego, piwo w ogródku na Podkarpaciu (część urlopu spędziłem i tam) dało mi błogie poczucie spędzania czasu gdzieś na cudownej spokojne prowincji. 

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości