9 obserwujących
88 notek
61k odsłon
268 odsłon

Gdy media milczały zdjąłeś maskę, gdy szczekają nałożyłeś.

Wykop Skomentuj10

Zauważmy pewne zjawisko, którego pierwszy objaw mogliśmy dostrzec gdy sposobiliśmy się do wyborów. W owym okresie - wiosna - wirusów latało w "aerozolach" mnóstwo, bo słabe jeszcze słońce nie ograniczyło ich ilości a politycy uspokajali, ze wirus już osłabł, a im bliżej wyborów tym chętnie przekonywali nas, że nie ma się czego bać i można spokojnie na wybory iść. Ludzie zaczęli nieśmiało pozbywać się szmat z twarzy, media przestały straszyć, politycy zrezygnowali z przedstawień teatru grozy na codziennych konferencjach prasowych transmitowanych w TV. Na spotkaniach wyborczych ludzie tłumnie się ze sobą integrowali, bo te 2-3 miesiące izolacji wykreowało potrzebę socjalizacji i spotykania się z dużą ilością ludzi, co tak naprawdę jest solą życia.

Potem były wakacje i nikomu nie przyszło do głowy straszyć ludzi, zajętych opalaniem się na plaży i nie za bardzo kontaktujących się z mediami. W sierpniu pojawiły się pierwsze jaskółki nowej fali indoktrynacji. Pojawiali się "eksperci" straszący Drugą Falą, przewidujący znacznie gorsze wizje ogólnoświatowej apokalipsy, wieszczący szybkie "wyszczepienie" światowej trzody. Zresztą jednocześnie wspominając, że szczepionki trzeba będzie powtarzać "aż do skutku". Pod koniec września media oszalały i przejęły rolę dotychczas zarezerwowaną dla filmów grozy i thrillerów. Z każdego możliwego medialnie ścieku sączył i sączy się strach wlewany w dusze przerażonych i struchlałych owieczek. Trzoda wzuła maseczki, przyłbice i na wszelki wypadek nie wychodzi z domu.

Jeszcze miesiąc temu w głowie owieczek nie było strachu, bo nie było spowijającej glob ziemski atmosfery grozy napędzanej światowymi odgórnymi rozkazami właścicieli mediów. Ludzie (w większości) śmiało chodzili z odkrytą twarzą, uśmiechali się, rozmawiali, umawiali na grilla - żyli. Dzisiaj wychodzi w telewizji bankster i truje jak potłuczony o obowiązku zasłaniania twarzy i nosa, członkowie rządu na ochotnika się "zakażają" aby wzmocnić siłę przekazu, celebryci opowiadają jak straszne chwile przeżywają ich znajomi pod respiratorem. 

Łatwo z tej historii wyciągnąć wnioski, że to nie strach przed wirusem skłania ludzi do poddania się restrykcjom, a medialny terror. Media głównego nurtu uczestniczą w rządzeniu i spełniają ostatnio podstawową rolę jaką jest granie na emocjach, straszeniu i dzieleniu społeczeństwa na tych dobrych (w maskach) i tych złych (bez masek). Nie ma w świecie mediów  (poza jednym wyjątkiem) głosów, że większość tych obostrzeń nie ma żadnych funkcji profilaktycznych i jest po prostu niezgodna z polskim prawem. Prawem w którym czarno na białym jest napisane, ze aby ograniczyć obywatelom prawa i swobody, to należy się posłużyć ustawą a nie zwykłym rozporządzeniem na dodatek bez przepisów wykonawczych.

W konstytucji jest napisane, ze Polska jest państwem prawa a rząd działa zgodnie i w granicach istniejącego prawa. Śmiech!

Co to znaczy, ze rząd działa w granicach prawa? Rząd nie może interpretować prawa, a jedynie wykonywać zapisy prawa. Od interpretacji jest sąd.

W podsumowaniu powiem, że jednym z podstawowych wrogów Polski i tej śmiesznej, bo śmiesznej, ale jednak demokracji jest "brać dziennikarska" mediów głównego nurtu. Teraz wiemy jaki był cel tych 2 mld wyłudzonych z budżetu na TVP. Dziennikarze na usługach, opłacani przez rząd, występujący przeciwko obywatelom. Wrogowie jak jeden Polaków.


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości