2 obserwujących
2 notki
2363 odsłony
773 odsłony

100 dni po wyborach – co dalej z Białorusią?

Swiatłana Cichanouska w Warszawie w październiku 2020 r. Fot. PAP
Swiatłana Cichanouska w Warszawie w październiku 2020 r. Fot. PAP
Wykop Skomentuj19

Dokładnie dziś 17 listopada minęło 100 dni od niedemokratycznych wyborów prezydenckich przeprowadzonych na Białorusi w dniu 9 sierpnia 2020 roku, w wyniku których reżim Aleksandra Łukaszenki chciał zapewnić sobie kolejne 5 lat niepodzielnych rządów. Protestujący od wielu miesięcy Białorusi wierzą jednak, że scenariusz kontynuacji rządów autorytarnego przywódcy zostanie przerwany, a władza trafi w ręce narodu. Na jego czele stoi obecnie rzeczywista wygrana tamtejszych wyborów Swiatłana Cichanouska, która w wywiadzie dla PAP stwierdziła, że przeprowadzony 26 października strajk generalny był potrzebnym impulsem dla zmęczonego protestami społeczeństwa, choć Łukaszenka nie podał się do dymisji i nie spełnił postulatów zwolnienia więźniów politycznych oraz zaprzestania przemocy.

Nieustające masowe protesty na Białorusi zdają się nie zwiastować rychłej, demokratycznej zmiany na szczytach władzy i muszą rodzić pytanie: Jak długo może jeszcze potrwać spontaniczny zryw społeczny, który demonstruje swe pragnienie wolności w sposób niezorganizowany, rozproszony, z liderami pozostającymi w aresztach lub za granicami kraju? Największe protesty odbywają się na Białorusi w weekendy. Protestują wszystkie grupy społeczne, od marszów kobiet i osób niepełnosprawnych po marsze emerytów. W niedzielę 1 listopada zatrzymano około 400 osób, a wobec ponad połowy z nich wszczęto postępowanie karne. W kolejnym tygodniu było to już 1051 osób, głównie w Mińsku. Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” podało, że przed wyborami aresztowano 1200 osób, natomiast po wyborach 9 sierpnia „w ciągu trzech miesięcy pokojowych protestów do aresztów trafiło 17 tysięcy osób, a około 1000 usłyszało zarzuty w motywowanych politycznie sprawach karnych”. W więzieniach znajduje się około 121 więźniów politycznych. Zdaniem członka Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta łączna liczba zatrzymanych od czasu wyborów oscyluje wokół 25 tys. osób. Białoruski Komitet Śledczy, pomimo tysięcy aktów przemocy wobec zwykłych obywateli i setek skarg, nie wszczął ani jednej sprawy karnej.

Wielkie poruszenie w ubiegłym tygodniu wywołała wiadomość o śmiertelnym pobiciu przez funkcjonariuszy milicji Romana Bondarenki, a w sieci już pojawiło się nagranie z brutalnej akcji służb. Lekarze zaprzeczyli też wersji podawanej przez służby o tym, że Bondarenka był pod wpływem alkoholu. Na „placu Zmian”, gdzie doszło do zatrzymania i pobicia mężczyzny, natychmiast  pojawili się Białorusini z kwiatami i zniczami, a w nocy wystawiono żałobną wartę.

Swiatłana Cichanouska przewiduje, że Białorusini przejdą niedługo do działań bardziej partyzanckich ze względu na coraz brutalniejsze metody walki z protestującymi. Dodaje, że z każdym dniem kasa reżimu coraz bardziej zaczyna świecić pustkami, a Łukaszenka traci kontrolę nad strukturami władzy. W konflikt z władzą weszli także medycy, których białoruski dyktator ostrzegł, że jeśli wyjadą za granicę np. do Polski, to nie zostaną ponownie wpuszczeni do kraju. Przed białoruską gospodarką nie widać światła w tunelu. Kryzys gospodarczy podkopywany jest pandemią COVID-19, państwa bałtyckie i Ukraina oświadczyły, że nie kupią energii z niedawno otwartej na Białorusi Elektrowni Ostrowiec, a 6 listopada Unia Europejska rozszerzyła sankcje, które tym razem objęły samego prezydenta Aleksandra Łukaszenkę i 15 członków innych członków białoruskich władz. W przygotowaniach ma znajdować się kolejny, trzeci pakiet sankcji. Również 1,5 mld dolarów kredytu udzielonego we wrześniu przez Putina nie wystarczy reżimowi na długo.

Czy Aleksander Łukaszenka ustąpi?

Rządzący Białorusią od 1994 roku Aleksander Łukaszenka nadal odmawia podjęcia dialogu z opozycją i transmisji władzy. Zagraniczne wsparcie płynące z Zachodu było wykorzystywane przez przywódce Białorusi do budowania atmosfery strachu i groźby zagranicznej interwencji, na którą naród białoruski nie dał się nabrać. Brutalne akcje pacyfikacyjne, tortury na ludności cywilnej w więziennych celach i zmuszenie liderów opozycji do wyjazdu z kraju nie ostudziły, lecz regularnie podtrzymywały zapał społeczny. Jakie są możliwe scenariusze wyjścia z tej sytuacji?

Liderka opozycji przebywająca obecnie na Litwie twierdzi, że możliwy jest scenariusz zastąpienia Łukaszenki rosyjskim kandydatem przygotowanym przez Putina, ale naród białoruski nie uwierzy w taką zmianę. Kryzys gospodarczy coraz silniej popycha Łukaszenkę w ramiona Moskwy, co musi wywoływać przerażenie nawet u niego samego. Chce bowiem utrzymać autonomię władzy i obawia się całkowitej integracji. Być może w ostatecznym rozrachunku zaakceptuje rolę jedynie marionetkowego zarządcy kraju, a stery przejmie Władimir Putin? Z drugiej strony każdy zdaje już sobie sprawę, że obecna kadencja białoruskiego dyktatora będzie jego ostatnią. Jeżeli zabraknie pieniędzy na utrzymanie aparatu przemocy lub eskalacja konfliktu społecznego przekroczy poziom tolerowany przez funkcjonariuszy wojska i milicji, to zmiana władzy na korzyść opozycji może wydawać się całkiem realna. Tymczasem nikt nie wie, ile zasobów posiadają jeszcze białoruskie władze i czy wśród służb w większości zapanowały już „renegackie” nastroje.

I wtedy przyszedł maj… czyli jak rozpoczęły się protesty na Białorusi

Pierwsze protesty i zatrzymania odbyły się na Białorusi już na początku maja 2020 roku, gdy władze w Mińsku aresztowały ponad stu protestujących przeciwko organizowaniu parady zwycięstwa w czasie pandemii koronawirusa. Jednakże zwiastunem politycznych niepokojów były tłumy Białorusinów protestujących pod koniec maja przeciw aresztowaniu popularnego blogera Siergieja Cichanouskiego, który przewodził antyrządowym protestom i planował swój start w wyborach prezydenckich. Władze aresztowały opozycjonistę za „organizację działań grupowych naruszających porządek publiczny” i do dziś przetrzymują w areszcie. Białorusini rozpoczęli wówczas akcję zbierania podpisów za kandydaturą na prezydenta żony blogera, Swiatłany Cichanouskiej, a także innych kandydatów białoruskiej opozycji. Ustawiając się w długich kolejkach w miastach takich jak Mińsk czy Brześć wywieszali biało-czerwono-białe flagi i śpiewali przełożone na język rosyjski i białoruski „Mury” Jacka Kaczmarskiego. W czerwcu władze Białorusi zdecydowały o niedopuszczeniu do udziału w wyborach kolejnych kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki. Białoruska Centralna Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji kandydatury Waleremu Capkale, dyrektorowi Białoruskiego Parku Wysokich Technologi  oraz finansiście Wiktorowi Babaryce, który został osadzony 18 czerwca w areszcie KGB pod zarzutami malwersacji i prania brudnych pieniędzy. Resorty siłowe przeprowadziły pierwsze aresztowania i przygotowywały grunt pod wybory prezydenckie. Centrum Praw Człowieka Wiasna podało, że od 6 maja do 5 sierpnia aresztowano 1360 osób. W czasie, gdy protesty się nasilały, państwowe media publikowały przedwyborcze sondaże przewidujące miażdżące zwycięstwo Łukaszenki. Oficjalne wyniki podane przez reżim potwierdziły zwycięstwo Łukaszenki nad Cichanouską z ośmiokrotną przewagą – 80,1% do 10,1%. Wyników wyborów nie uznali ani Białorusini, ani Unia Europejska.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka