5 obserwujących
13 notek
21k odsłon
  1890   0

Gra nerwów w sprawie umowy nuklearnej z Iranem

10/03/2017 LBJ. Library photo by Jay Godwin Fot. Flickr/Public Domain
10/03/2017 LBJ. Library photo by Jay Godwin Fot. Flickr/Public Domain

Administracja Joe Bidena chce powrotu do umowy nuklearnej, ale to Teheran ma wykonać pierwszy krok. Izrael protestuje i przestrzega USA.

Jeszcze przed zaprzysiężeniem Joe Biden deklarował, że powróci do porozumienia nuklearnego z Iranem i zniesie wcześniej nałożone sankcje, jeśli ten zacznie wypełniać kryteria umowy z 2015 roku. W grudniu minister spraw zagranicznych Iranu odrzucił te warunki wskazując, że to USA złamały umowę i to one muszą w pierwszej kolejności podjąć kroki łagodzące, takie jak zniesienie sankcji nałożonych na Teheran przez prezydenta Trumpa.

Na początku nowego roku Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że irańskie władze ponownie zaczęły wzbogacać uran do poziomu 20%, co oznacza pięciokrotne przekroczenie limitu 3,67% określonego w umowie JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action) z 2015 roku. W kolejnych tygodniach tę informację potwierdził przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf, który w państwowej telewizji ogłosił, że tamtejszym naukowcom udało się wzbogacić 17 kg uranu do poziomu 20% w ciągu miesiąca. To dopiero pierwszy krok do zbudowania broni jądrowej, bowiem do niej potrzebny jest uran wzbogacony do 90%. Aby uzyskać 25 kg uranu wzbogaconego o 90%, potrzeba około 250 kg uranu wzbogaconego o 20%. Tak więc, jeśli ostatnie informacje o wzbogaceniu uranu są prawdziwe, Teheran mógłby wejść w posiadanie broni jądrowej przed upływem dwóch lat.

Nowy sekretarz stanu USA Antony Blinken, podczas swojej pierwszej konferencji prasowej powiedział, że do zniesienia sankcji na Iran jest jeszcze „długa droga”, gdyż Iran nie przestrzega wielu przepisów. Zanim zacząłby to robić, a USA mogłyby to zweryfikować, minie jeszcze dużo czasu. Dodał, że po powrocie Iranu do wytycznych umowy z 2015 roku można byłoby rozpocząć rozmowy w kierunku „czegoś, co nazywamy dłuższą i silniejszą umową, oraz do rozwiązywania szeregu innych kwestii, które są głęboko problematyczne w stosunkach z Iranem”. Choć nie sprecyzował, czym są problematyczne kwestie, wiadomo, że należą do nich kwestie praw człowieka; wspierania terroryzmu; liczne konflikty zbrojne, w które zaangażowany jest Iran (np. Irak, Syria, Jemen, Liban) oraz program rozwoju rakiet balistycznych, czyli powody które podawała uprzednia administracja wycofując się z porozumienia nuklearnego.

Irańskie rakiety mają obecnie zdolność do pokonania 2000 kilometrów, a zatem są w stanie dosięgnąć Izrael i amerykańskie bazy w regionie Bliskiego Wschodu. Warto odnotować, że 26 stycznia, po raz szósty od listopada zeszłego roku i po raz pierwszy za czasów nowego prezydenta USA, nad Zatoką Perską przeleciał amerykański bombowiec B-52. Ta demonstracja siły miała pokazać przywiązanie Stanów Zjednoczonych do kwestii zachowania stabilizacji w regionie i gotowości do pomocy sojusznikom.

Na stanowisko wysłannika USA ds. Iranu, przed którym stanie misja ponownego zawarcia umowy nuklearnej z Iranem, Biden najprawdopodobniej wyznaczy Roberta Malleya. Za kadencji Baracka Obamy to właśnie on był jednym kluczowych negocjatorów umowy nuklearnej z 2015 roku. Wszystko to może świadczyć o kontynuacji polityki wobec Iranu przez nową administrację Joe Bidena po Donaldzie Trumpie, przynajmniej w najbliższym czasie. Jednocześnie też wskazuje na kontynuację polityki kadrowej po Baracku Obamie. Na kandydaturę Malleya niechętnie spoglądają środowiska proizraelskie, między innymi dlatego, że w przeszłości podczas pracy dla think tanku International Crisis Group spotkał się z przedstawicielami palestyńskiego Hamasu, uznawanego przez USA za organizację terrorystyczną. Istnieją zatem obawy, że może poświęcić on bezpieczeństwo państwa żydowskiego tylko po to, by doprowadzić do ponownej umowy z Iranem. Takie stanowisko podziela republikański senator Tom Cotton.



Władze Izraela wraz Bahrajem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi nie chcą ponownego zawarcia umowy nuklearnej z Teheranem w jej pierwotnej formie, gdyż nie gwarantuje ona ich zdaniem zakończenia prac nad irańską bronią jądrową czy programem rakiet balistycznych. Szef Sztabu Generalnego Sił Obronny Izraela generał Aviv Kochavi oświadczył pod koniec stycznia, że zlecił przygotowanie nowych ofensywnych planów wobec Iranu i przestrzegł Stany Zjednoczone przed powrotem do umowy z 2015 roku nawet w bardziej rygorystycznej formie.

Kilka godzin wcześniej rzecznik irańskiego rządu Ali Rabiei wysłał z kolei sygnał do Joe Bidena, ponaglając go w sprawie nowej umowy i podkreślając, że Iran nie będzie czekał wiecznie, a „okno możliwości jest bardzo ograniczone, nie tylko dla USA, ale także europejskich członków JCPOA”. Jako strona w negocjacjach nad nową umową nuklearną z Iranem chciałaby dołączyć Arabia Saudyjska, a pomysł ten wsparł francuski prezydent Macron. Teheran jednak stanowczo odrzucił jakiekolwiek zmiany.

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka