19 obserwujących
62 notki
69k odsłon
734 odsłony

Swój sprzeciw biskupi warszawscy podpisali seksedukacją. To sygnatura diabła

Wykop Skomentuj11

Różne są cele poszczególne edukacji seksualnej i wychowania do życia w rodzinie. To ostatnie zmierza do potencjalnego ograniczenia liczby partnerów, wierności i podniesienia wieku inicjacji seksualnej. "Edukatorzy" nie postponują wprost kierunku wychowania do życia w rodzinie, ale twierdzą, że młodzieży należy dostarczyć "środków" na "wszelki wypadek".

Postawmy takie pytanie: która edukacja – dowartościowująca młodzież wierną ideałom czystości przedmałżeńskiej czy włączająca w główny nurt uczenia zachowania promiskuitywne – zoptymalizuje próg inicjacji seksualnej?

Z największych badań brytyjskich, NATSAL, które prowadzone są co 10 lat wynika, że w Wielkiej Brytanii między rokiem 1990 a 2000, gdy zintensyfikowano działania seksedukacyjne w szkołach, pogorszyła się sytuacja epidemiologiczna, wzrosła drastycznie ilość zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Badania ujawniły ciekawą rzecz. W roku 1990 najczęściej wymienianym przez młodych ludzi źródłem wiedzy o seksualności byli rodzice, a już w 2000 - nauczyciele. Innymi słowy dokonało się przesunięcie źródeł wiedzy o seksualności. I nie wyszło to młodzieży na zdrowie.

Protagoniści edukacji seksualnej próbują wmówić opinii publicznej, że wychowanie do życia w rodzinie nie dostarcza młodzieży odpowiedniej wiedzy i nie działa, bo jego treści są rozproszone w innych przedmiotach. Jednakże właściwe dla wychowania do życia w rodzinie kontekstowe rozproszenie tematyki seksualnej jest wyrazem nowoczesnego podejścia. Trend jest taki, aby nie koncentrować informacji o seksie, gdyż niesie to statystyczne niebezpieczeństwo przedwczesnej inicjacji seksualnej. Młodzież w takiej koncentracji dostrzega zachętę do podjęcia współżycia seksualnego. Równoważenie wiedzy seksuologicznej kontekstem niweluje ten skutek uboczny.

Kontrole ewaluacyjne podsuwają niebudzące wątpliwości dane: to podstawa programowa typu A (abstinence) statystycznie (czyli średnio) skutkuje podwyższeniem wieku inicjacji seksualnej i zmniejszeniem liczby partnerów seksualnych.


Wychowanie do miłości czy wiedza o technikach współżycia?


Dlaczego to jest takie ważne? Badania wykazały, że im mniejsza liczba partnerów seksualnych tym trwalsza i szczęśliwsze jest wspólnota małżeńska niezagrożona rozwodem. Oba wskaźniki – wiek inicjacji seksualnej i liczba partnerów - korelują z wykluczeniem ryzyka zakażenia się chorobami wenerycznymi.

Co zrobią rodzice, jeśli damy im swobodę wyboru? Jaki typ edukacji seksualnej jest przez nich preferowany?

Za silną preferencją typu A, w kontrze do biologicznego rodzaju edukacji seksualnej, stoi przekonanie o potrzebie wolitywnego kształtowania osobowości dzieci i młodzieży.

Polski seksuolog Zbigniew Lew – Starowicz z niepokojem zauważył, że od połowy lat 80. w standardach międzynarodowych nie jest definiowana więź partnerska i baza uczuciowa relacji seksualnej. Jednym słowem seksualność zaczęto rozumieć poza miłością. Jest to największy z dotychczas wymienionych błąd antropologiczny edukacji seksualnej, która zignorowała wychowanie wolitywne dzieci i młodzieży a następnie ogłosiła je wrogiem człowieka. Relacja, z której płynie odpowiedzialność za drugiego, implikuje istnienie wierności jako warunku prawdziwej miłości. Z kolei wierność zakłada silną wolę i realizację wyboru na przekór zachciankom i pożądaniu (uczuciom pożądawczym).

Permisywna orientacja pedagogiczna koresponduje z silnie indywidualistycznym schematem zaspokojenia seksualnego, co oznacza eskalację autoerotyzmu w społeczeństwach kontrolowanych przez narrację seksuologii niedoceniającej partnerskiej więzi. Jest to dla edukatorów niezrozumiałe i obce ideowo. 

Czy tylko dla edukatorów?

W liście do episkopatu Buenos Aires "administracja" watykańska dopuściła niewierność małżeńską przez wzgląd na napięcie seksualne, któremu "podlega człowiek. W takim razie czy człowiek ma wolną wolę, która jest skrzydłami wierności czy też zmuszony jest bytować na poziomie instynktów zmysłowych, tam lokując swoją tożsamość?

Ten dylemat - zoperacjonalizowany przez edukację seksualną - wprowadzili biskupi warszawscy w podstawę sporu społeczeństwa z Ratuszem, który siłą chce zaprowadzić nowy porządek i nowe człowieczeństwo.


Etyka seksualna Karola Wojtyły


Bywa, że diabłu nie wolno zapalać ogarka. W tym wypadku racje papieża Wojtyły i wielowiekowe doświadczenie Kościoła nie zdołają współistnieć ze "zmianą antropologiczno-kulturową wywierającą dziś wpływ na wszystkie aspekty życia" odnotowaną i twórczo adaptowaną przez Franciszka. Jednak to antropologia promowana przez Jana Pawła II powinna odbijać piętno na opisywanej zmianie a nie zmienność i powierzchowność świata na ewangelicznej wykładni ludzkich spraw.

Symbolicznie instalowana w teologii rodziny ideologiczna wersja człowieka i wspólnoty zstępująca w sam rdzeń boskiej teologii człowieka (dla którego przyczyną wzorczą jest Jezus Chrystus) rozpala pochodnię pelagiańskiej herezji, od narodzin chrześcijaństwa doszukującej się inspiracji na zewnątrz dzieła Bożego.

Miejmy nadzieję, że polski episkopat nie będzie już więcej powoływać w swoich apelach edukacji seksualnej a dołoży starań aby promować - także w ekspresji językowej - wychowanie do życia w rodzinie.


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo