22 obserwujących
69 notek
75k odsłon
390 odsłon

Demokracja liberalna czy chrześcijańska? Dobro wspólne a postulaty LGBT

Wykop Skomentuj31

Radykalne - z pominięciem różnicy płciowej i prokreacji jednoczącej genetykę dwóch osób - równanie - ze szkodą dla uprzywilejowania, godności i wyjątkowości pełnej rodziny nabudowanej na małżeństwie mężczyzny i kobiety - może zostać przeprowadzone wyłącznie w ustroju politycznie odseparowanym od dobra wspólnego. Gdzie zadzieją się też kastracja, sterylizacja, antynatalizm i eugenika.

Demokracja wchłonięta przez liberalizm, demokracja liberalna, z definicji usuwa z horyzontu społecznego prawdę, ponieważ ta potencjalnie podmywa utopijny projekt pluralistycznego społeczeństwa, w którym wszystkie wspólnotowe projekty współegzystują a państwo niewydolnie arbitrażuje tej koegyzstencji bez opowiadania się za którymś z nich jako prawdziwym.

Według Lipseta i Raaba (The politics of unreason, 1970) definicyjną cechą demokracji jest tolerancja dla pluralizmu kulturowego, wobec czego ugrupowania określające się etnicznie są z definicji skrajne i antydemokratyczne. Wyprowadzona poza reguły hermeneutyczne procedura demagogicznego oskarżania, o faszyzm znajduje jedno racjonalne uzasadnienie: skuteczność. "Zbyt silna" identyfikacja etniczna i religijna większości – jak podkreślają Lipset i Raab – jest absolutnym politycznym złem.

"Moralizujący i tożsamościowy prawicowy ekstremizm jest antypluralistyczny, jest zatem prawdziwym wrogiem emancypacji i jej rewolucyjnej zmiany".

Interesujące jest adaptowanie totalitaryzmu kulturowego przez współczesną prawicę, której funkcjonariusze zawieszeni w intelektualnej pustce blokującej myśl konserwatywną znajdują się w zgodnej przestrzeni z neomarksistami - na pomoście socjalizmu.

Zastraszana, poznawczo pasywna i pusta lub też otwarta na równościowy powab, niemal skazana na rzemieślniczo-urzędnicze imitowanie elity, Elżbieta Witek przegoniła w gorliwości żydowskich intelektualistów deliberujących o wyssanym z mlekiem matki faszyzmem. - "To zwyrodnialcy" – wypowiadała się o obrońcach moralności przeciwstawiających się marszowi równości.  

Wniosek z analizy Liseta i Raaba jest taki, że demokracja nie jest tożsama ze zdolnością do działania w imieniu narodu dla rozpoznanych przez obywateli interesów. Demokracja zostaje w zamian pojęta jako gwarancja, że większość nie będzie się przeciwstawiać poszerzeniu władzy przez mniejszości, nawet gdy oznacza to umniejszenie suwerenności demokratycznego podmiotu.

"Ujęty w najszerszym sensie zamysł stojący za tą ideologią polega zatem na takim oddziaływaniu na społeczeństwa, aby zaniepokojenie uwiądem demograficznym i kulturowym własnej grupy społecznej uważały za postawę irracjonalną i świadczącą o patologii".  

 W "Summa Theologica" św. Tomasz aklamował łacińską postać polityki: nieodłączną cechą prawa jest dążenie do wspólnego dobra. Inaczej nie jest ono prawem. Akwinata cytuje św. Augustyna: 

"Prawa tego rodzaju [niesprawiedliwe] są bardziej przemocą niż prawami, ponieważ prawo, które nie jest sprawiedliwe, nie wydaje się być prawem. Takie prawa nie zobowiązują sumienia do dostosowania się do niego."

Dobro wspólne (bonum commune) jest centralnym pojęciem w nauce społecznej Kościoła wziętym ze scholastyki a stamtąd zaczerpnięte przez nowożytnych filozofów. Nie tyle religia, co filozoficzny realizm dało mu fundament koncepcyjny. Arystoteles pierwszy rozumiał politykę jako sensowną i celową.

Perspektywa mądrościowa różni się od stricte religijnej i filozoficznej. Rozumnie, ale nie bez udziału "Objawienia" odkrywamy naturę człowieka i prawo naturalne. Czy ta perspektywa była lub jest obecna w świeckiej polityce? Oczywiście. Po drugiej wojnie światowej ludzie bezradni wobec tłumaczeni się nazistów zdali sobie sprawę z istnienia fundamentu bardziej podstawowego niż umowa społeczna będąca punktem wyjścia dla ustaleń rasowych i eugenicznych. Tenże fundament stanowi punkt ciężkości demokracji chrześcijańskiej, która pozytywnie zaznaczyła etos demokratyczny w praktyce.

Żadna cywilna ugoda respektująca wolność zgromadzeń nie ma legitymacji do wzruszania fundamentu aksjologicznego, który powołany jest do ochrony godności osobowej dziecka, kobiety i mężczyzny. Konsekwencje mentalnej asymilacji - promowanej na marszach równości - ideologii płciowej zbyt radykalnie niszczą tkankę społeczną, żeby zbyć ją przystosowaniem się do ludzkiego prawa wynoszącego się nad prawo Boże, i prawo natury przez Boga stworzonej. 

Postulaty ideologii LGBT zmierzają do obalenia ochrony małżeństwa i porządku, który wynika z wyjątkowości cyklu prokreacji i dorastania nowych pokoleń. Jeżeli chronione dobro wspólne rozciągamy na polską flagę, której nie wolno profanować, czemu nie potrafimy zakazać działań wprost zmierzających do redefinicji i rozkładu polskiej rodziny? Zakażmy profanacji człowieka przez promocję homoseksualizmu, jako zjawiska nierównorzędnego heteronormatywności i patologicznego - widzianego w ten sposób w zintegrowanej perspektywie naukowej, filozoficznej i teologicznej (kompatybilne poznanie daje podstawę dla decyzji politycznych). Kwestia ta jest obecna w refleksji chociażby Arystotelesa, który wskazywał, że mądrość składa się nie tylko z wiedzy, ale również z walorów osobowości oraz samokontroli.   

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo