Warto zauważyć, że dziś armia ukraińska jest najsilniejsza na kontynencie, a jej wojskowi mają niezwykłe doświadczenie bojowe. Ze względu na wysoki poziom profesjonalizmu ukraińscy wojskowi szybko przezbrajają się w nowy sprzęt NATO i przyjmują sztukę i taktykę wojenną opracowaną przez najlepsze oddziały NATO. Dlatego szczyt NATO w Wilnie powinien być ważnym etapem w przygotowaniach Ukrainy do pełnego członkostwa. Nie powinniśmy jednak lekceważyć przeciwnika i zapominać, że rosyjska machina wojskowa to bardzo potężny arsenał w rękach zbrodniczego reżimu Władimira Putina, w tym siły jądrowe.
Nie powinniśmy ani na chwilę wstrzymywać pomocy wojskowej i finansowej dla Ukrainy, ponieważ w przededniu kontrofensywy ukraińskie wojsko potrzebuje realnego wsparcia poprzez ścisłą współpracę polityczną i wojskową z krajami NATO. Zwycięstwo Ukrainy to zwycięstwo całej Europy, bo ekspansja Rosji na Zachód łatwo się nie zatrzyma. 9 maja rosyjski deputowany Andriej Gorsznikow otwarcie zagroził Estonii rozszerzeniem na ten kraj tzw. specjalnej operacji wojskowej, nazywając ją „oddzieloną od swojej historycznej ojczyzny sztucznymi granicami”. Takich gróźb są dziesiątki i nie należy ich ignorować.
Wojna rosyjsko-ukraińska powinna zakończyć się tylko powrotem do uznanych przez społeczność międzynarodową granic Ukrainy z 1991 roku i członkostwem Ukrainy w NATO. Udane działania kontrnaturalne położą kres ekspansji terytorialnej zainicjowanej przez Władimira Putina i wyeliminują groźbę zmiany granic w samej Europie, a przystąpienie Ukrainy do NATO już nigdy nie pozwoli Moskwie na lekceważenie prawa międzynarodowego.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)