Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
27 obserwujących
304 notki
158k odsłon
236 odsłon

Świat bez Trumpa?

Wykop Skomentuj8

Tak jak trudno było sobie wyobrazić wybranie Donalda Trumpa prezydentem USA – tak dziś niemal nie sposób wyobrazić sobie świat bez niego. Cztery lata temu niemal nikt nie wierzył najpierw w zdobycie przez niego nominacji Republikanów, a potem w wygraną wyborczą, zwłaszcza po debatach z Hillary Clinton, w których ta wykazała się pełnym profesjonalizmem typowym dla waszyngtońskich elit, zaś sam D. Trump bredził coś bez składu i ładu. Tymczasem wówczas okazało się, jak bardzo amerykańscy wyborcy mieli dość gładkich słówek polityków i nawet tak nieudana podróbka „kandydata anty-establishmentowego” jak rudowłosy hochsztapler finansowy – znalazła poklask pogrążonego w głębokim kryzysie świadomościowym i cywilizacyjnym społeczeństwa amerykańskiego.

image

Prezydent schyłkowego mocarstwa

Wybór Donalda Trumpa i porażka powszechnie nielubianej także przez opinię międzynarodową H. Clinton, kojarzonej z najgorszymi, pro-wojennymi tendencjami polityki USA – z miejsca niemal wzbudziła irracjonalne poparcie wielu ośrodków połączonych nadzieją na rezygnację Waszyngtonu z globalnej hegemonii. Nie trzeba było jednak być szczególnie bacznym obserwatorem, by nadzieje te uznać od razu za płonne. D. Trump faktycznie reprezentuje wprawdzie tę część amerykańskiego kompleksu wojenno-przemysłowego, który bardziej jest zainteresowany odbudową własnego rynku niż globalną ekspansją finansową – jednak nie wpływa to bynajmniej na zmniejszenie opresyjności amerykańskiego imperializmu, a jedynie na zmianę kierunków jego zainteresowań. Co do reszty – D. Trump robi przecież tylko to, co obiecał: okazał się być „najlepszym przyjacielem Izraela” spośród dotychczasowych prezydentów USA, zaś terrorystą jest nie mniejszym od poprzedników, czego dowodził choćby mordując generała Ghasema Solejmaniego. Powstrzymanie od atak na Iran i ucieczkę Amerykanów z Syrii spowodowane zostały tylko zdecydowanym i proporcjonalnym odwetowym uderzeniem irańskim w odpowiedzi na tę zbrodnię, podobnie jak napad na Koreę Północną udaremnił tylko zrealizowany z powodzeniem koreański program atomowy. D. Trump lubi opowiadać, jak to jest tym jedynym prezydentem USA, który nie wywołał żadnej nowej wojny – jednak przecież nie dlatego, że nie chciał, tylko ze względu na kurczący się coraz szybciej potencjał i możliwości amerykańskie.

Sztuczki przestają działać

Amerykańscy prezydenci lubią starać się o re-elekcję występując w aurze przywódców pokoju, w istocie jednak D. Trump nie ma się czym chwalić. Jego prezydentura okazała się pasmem porażek, jeśli nie liczyć zniewag i wymuszeń finansowych wyrządzanych coraz brutalniej tak zwanym sojusznikom, a w istocie wasalom Ameryki. To już jednak ostatnie pieniądze, jakie USA może ściągać ze świata, a pastwienie się nad kraikami takimi jak Serbia, Polska czy Rumunia – potwierdza tylko słabość Waszyngtonu. Tradycyjne sztuczki gospodarcze Republikanów – jak zwykle przynoszą korzyści jedynie wielkiemu kapitałowi i co najwyżej wyższej klasie średniej, bez obiecywanego podzielenia się sukcesem. Pozycja D. Trumpa słabnie lawinowo, a sondaże dają już nawet 10-procentową przewagę jego demokratycznemu rywalowi. Tym bardziej więcej obecny prezydent musi liczyć na cud – i efekty z powodzeniem aplikowanej Amerykanom od kilku dekad strategii alienacyjno-polaryzacynej. W tym sensie amerykańskie wybory – mają znowu zamienić się w plebiscyt.

Żółte Niebezpieczeństwo

Po pierwsze – D. Trump używa sprawdzonej argumentacji geopolitycznej. Choć według wszelkich badań sprawy międzynarodowe znajdują się pod koniec listy zainteresowań samych wyborców, to jednak tradycyjnie są głównym elementem kolejnych kampanii wyborczych. W bardzo szczególnym jednak, amerykańskim sensie. Chodzi przede wszystkim o jasne określanie wroga, przedmiotu nienawiści, na którego można by przekierować frustrację Amerykanów. W ostatnich kampaniach – doszedł także element bezpośrednich oskarżeń. Tak jak po 2016 r. liberalne media zapewniały, że za wyborem D. Trumpa stała Rosja – tak dziś to prezydent upiera się, że Joe Biden to „krypto-agent Chińczyków”. Kampania D. Trumpa wygląda i chyba nawet jest początkiem kampanii wojennej – nie tylko przeciw Chinom, ale i Iranowi, być może Turcji. To zapowiedź być może ostatniego zrywu śmiertelnie rannego amerykańskiego potwora, który jednak może być tym bardziej niebezpieczny. W tym też sensie potencjalna re-elekcja obecnego prezydenta – to śmiertelna pułapka na wszystkich Amerykanów.

COVID, BLM, Antifa…

Po drugie – D. Trump widzi swoją szansę w rozegraniu sprawy COVID-a. Administracja prezydencka całą winę za kryzys zrzuca na demokratyczne władze lokalne, forsujące lockdown. Prezydent demonstrujący swoją tężyznę w starciu z wirusem jest wprawdzie żałosny – ale przecież to jak z debatami, im bardziej kretyńsko w nich wypada, tym bardziej staje się ludzki w oczach własnego elektoratu. Ten przestaje w nim widzieć złodziejskiego miliardera, od zawsze stanowiącego część skorumpowanego establismentu, a zaczyna znowu wierzyć, że to swój chłop, inny od tych bubków z Waszyngtonu. I na to właśnie musi liczyć D. Trump – na powtórną mobilizację tych dotąd wyalienowanych, nie liczących się w sondażach.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale