Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
384 notki
184k odsłony
  163   0

Talibowie, granica i rachunek za Klewki

False Flag przeprowadzana na granicy białoruskiej - jest stosunkowa przejrzysta. Oto rękoma nieszczęsnej SG i dziarskich chłopców Bąkiewicza - rząd PiSu robi sobie ustawkę pt. „Jak Jarek i Mateuszek dzielnie bronią Polski przed zalewem imigrantów”. A równolegle ten sam rząd trzyma drzwi szeroko otwarte dla banderowskiej imigracji ukraińskiej, jak również opłaca z naszych podatków luksusowe wczasy w Polsce białoruskich i afgańskich kolaborantów Ameryki.

I wszystko to w sytuacji, gdy już wkrótce czegoś w rodzaju paszportu zwykły Polak będzie potrzebować, żeby pójść do osiedlowego warzywniaka - co zgodnie popierają także ci hałaśliwie protestujący na granicy, domagający się zarazem prawa do wjazdu do Polski na kartę rowerową. Cała klasa polityczna III RP po raz kolejny udowadnia zatem, że jest zarówno kłamliwa, jak i wyalienowana.

image

Chcieli imigrantów – niech za nich zapłacą!

A przecież zupełnie na marginesie, ale i dla uspokojenia nastrojów po obu stronach, można ze sporym prawdopodobieństwem założyć, że zapewne nikt z koczujących u naszych granic ludzi nie zamierza zostać w Polsce - bo niby po co? W istocie więc czy jakieś większe, czy mniejsze grupy wpuścimy na obszar schengeński - może okazać się istotniejsze dla krajów mających realne problemy z imigrantami, a w każdym razie mających ich też czym zanęcić. Jako kraj niemal bez pracy i bez interesującej polityki socjalnej - jesteśmy zatem względnie bezpieczni… Można powiedzieć – znów zostaliśmy ocaleni przez Balcerowicza!

Nie chodzi jednak o to, by poza ekonomicznego – załatwić też nieodżałowanemu Wielkiemu Wicepremierowi także i pokojowego Nobla. Dotarcie na polską granicę imigrantów, niezależnie od tego skąd się wzięli, zamiast katalizatorem kryzysu - powinno być bowiem źródłem… korzyści i dochodów dla Polski. Skoro bowiem wreszcie i po raz pierwszy, odkąd Frau Merkel zakrzyknęła pierwszy raz na Południe i Wschód „Herzlich Willkommen!” - poczuliśmy się państwem granicznym. A skoro tak, skoro już mamy nieszczęście być członkiem Unii Europejskiej – to niech jej senior-partnerzy się martwią: czy płacić Polakom za trzymanie granicy zamkniętej dla nowych przybyszów, czy też regulować należność za dostarczanie kolejnych gastarbajterów na Zachód. Albo-albo. Albo kasa na płoty, mury, zasieki i ośrodki odsiedleńcze, do odsyłania z powrotem – albo pieniądze i środki do ostawienia tego całego towarzystwa ciupasem na granicę niemiecką. Najlepiej razem z ganiającymi za nimi posłami PO i „Lewicy”…

Podlasie, a nie Krym – co jest ważne dla Polski

I w obu przypadkach jako Polacy bylibyśmy wygrani – niestety jednak, rządzący III RP nie grają w takiej lidze. Przeciwnie – zdolni są tylko do kopanek szmaciankami na użytek gawiedzi i podlaskiego berka z pogranicznikami. Społeczeństwo zaś kibicuje skołowane, bo przecież i tak nie ma niczego lepszego do roboty w przerwie między kolejnymi falami COVIDa, za to wciąż bez zrozumienia i co się dzieje na świecie, i jakie są realne przyczyny i cele migracji ekonomicznych na masową skalę. Nic więc dziwnego, że jesteśmy zaskakiwani i tym, co ostatnio zaszło w Afganistanie, i rozgrywkami tuż za naszymi wschodnimi granicami. No, ale skoro prezydent III RP ma czas skupiać się na bohaterskiej walce o odbicie Krymu dla Ukrainy, zamiast przejmować co ważnego dla Polski dzieje się m.in. na Białorusi – to takie mamy tego obecne opłakano-żałosne efekty.

Wina Ameryki – polski koszt?

Nie mówiąc już oczywiście o utrzymywaniu Polaków w planowanej i zorganizowanej niewiedzy na temat wydarzeń w odległych częściach globu. Te przeważnie rzeczywiście dotykają nas tylko pośrednio – aż do chwili, gdy nagle stają u naszych granic i stają głównymi newsami Wiadomości. Stąd właśnie m.in. najpierw zaskoczenie, a potem niedowierzenie amerykańskiej porażce w Afganistanie, jakoś tam przecież stanowiącej praprzyczynę czy raczej pretekst także i obecnego kryzysiku granicznego. Oto bowiem przekonanie, że w Afganistanie doszło też do ustawki, tylko na megaskalę, bo przecież „jacyś tam pasterze nie mogliby pobić Wielkiej Ameryki” - dowiodło tylko jak skuteczna jest... amerykańska propaganda, od czasu bodaj „Wojen Gwiezdnych” ukierunkowana na wywoływanie wrażenia „Jesteśmy tak potężni, że nawet nie myślcie o oporze!”. Przekaz ten działa tak dobrze, że od dłuższego już czasu wydaje się USA skutecznie zastępować realne elementy siły - czego następstwa mogliśmy właśnie obserwować w Kabulu. Efekt świadomościowy przypomina więc to nieodparte przekonanie mieszkańców PRL-u z początku lat 80-tych, że przecież nie może być żadnego kryzysu, więc to na pewno Partia celowo chowa szynkę! Oswojenie się z faktami zawsze musi chwilę potrwać... I znowu jednak: skoro to Waszyngton odpowiada za zdjęcie kolejnej blokady z maszyny losującej imigrantów – to nieważne czy przegrał w Kabulu naprawdę czy niby. Niech płaci!

Byłaby to jakaś miła odmiana i rodzaj kompensaty za te wszystkie obietnice rzucane Polakom z zamiarem niedotrzymania o gigantycznych zyskach, jakie to mieliśmy uzyskać uczestnicząc w jako poganiacze wielbłądów w kolonialnych wojnach czy to w Iraku, czy właśnie w Afganistanie. No chyba, że naprawdę wolimy pozostać sami gdy ktoś, np. talibowie – wpadną mimochodem zapytać jak to właściwie było z tym więzieniem CIA w Klewkach

I to są właśnie sprawy ważne, a nie okoliczność, że jakiś POsełek w rurkach wy… się jak miś w reklamie Apartu. Bo oto na naszych oczach świat się zmienia, jednak rządzące nim zasady i mechanizmy polityczne pozostają niezmienne. I ważne, by zacząć z nich wreszcie wyciągać i wnioski, i korzyści dla Polski.

Konrad Rękas

Sputnik Polska


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale