Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
12 obserwujących
97 notek
67k odsłon
164 odsłony

Synowie Świętego Ludwika

Wykop Skomentuj1

Zwyciężyli tam, gdzie przegrał samozwańczy “Bóg Wojny”. W przeciwieństwie do niego – nieśli też ład i porządek, a nie chaos i degenerację. Przywrócili chwałę francuskiemu orężowi, a mimo to nie mają pomników, ani łuków triumfalnych, ich imionami nie nazywa się orderów – a nawet brakuje książek i opracowań na temat ich zwycięskiej kampanii. Sprawa, za którą walczyli i dla której wygrali – odeszła w przeszłość…
image

Francja wraca do gry


Praca Ralpha Weavera, wydana w popularnej serii poświęconej historii wojskowości - z pewnością nie zapełnia luki istniejącej w opisach i analizie francuskiej kampanii w Hiszpanii, znanej jako ekspedycja Stu Tysięcy Synów Świętego Ludwika, skupiając się głównie na militarnej stronie całej operacji, jej polityczne, a zwłaszcza ideowe tło przywołując rzadko, w iście współczesnym i - co gorsza - anglosaskim duchu. Lepsza jednak taka praca niż żadna, zwłaszcza, że zrozumienie znaczenia pozornie tylko marginalnej kampanii hiszpańskiej - wydaje się być kluczowe dla uświadomienia sobie sensów późniejszych dziejów Francji, w tym przyczyn upadku jej prawowitej dynastii, która właśnie pod Trocadero udowodniła swoje zrozumienie dziedzictwa Ludwika XIV. To zaś musiało oznaczać wyrok geopolityczny, wykonany 7 lat później i to pomimo, a może raczej w związku z faktem, że Synowie Świętego Ludwika zintegrowali armię francuską, dając jej jedność, spożytkowaną później w Algierze i przypominającą reszcie Europy o powrocie Królestwa Francji do pierwszej linii międzynarodowego znaczenia.

Chateaubriand nazwał potem kampanię hiszpańską cudem, mając na myśli przede wszystkim wysoką skuteczność działań, szybkość i niski koszt całej akcji. Jak to się stało, że wymuskane paniczyki, rojaliści-emigranci zwyciężyli w 7 miesięcy tam, gdzie wiarusom Bonapartego nie wystarczyło 7 lat? Kluczowe jest wychwycenie oczywistej przecież różnicy – żołnierze księcia d’Angoulême nie wkroczyli bynajmniej do Hiszpanii, by dokończyć dzieła „cesarskich” mameluków, a przeciwnie – by je ostatecznie pokonać i unicestwić, niejako zadośćuczyniając Hiszpanom za wyczyny bonapartystów. Wszak hiszpańscy liberałowie, choć podczas wojny o niepodległość stanęli w części przeciw najeźdźcom, jednak czyniąc z króla Ferdynandawięźnia Kortezów” – w istocie kontynuowali rewolucję, wcześniej zawleczoną za Pireneje tak francuskimi bagnetami, wcześniejszymi teoriami encyklopedystów, a przede wszystkimi brytyjskimi wpływami i pieniędzmi. Interwencja francuska była więc nie tylko wsparciem kontrrewolucji, ale też ponowionym po przeszło 100 latach geopolitycznym zniesieniem Pirenejów.

Cena zwycięstwa


Oczywiście jednak, nawet tani sukces bywa bardzo drogi – po pierwsze bowiem rzecz nie w tym tysiącu poległych po obu stronach, ale w konieczności zapłacenia Anglikom za to, że tym razem bezpośrednio się nie wtrącili. Kosztem tym okazała się ostatecznie Ameryka Łacińska, wypadająca z rąk Hiszpanów wprost w faktyczną zależność od Anglosasów (z której większa jej część nie wyzwoliła się przecież do dzisiaj). W dodatku zaś – dla Hiszpanii kupiony został właściwie tylko czas i to krótki, choć bodaj jedyny w XIX stuleciu, o którym można mówić jako okresie porządku w tym zakątku Europy. Nie tylko w tej części świata bowiem wojna z liberalizmem prędzej czy później zawsze okazywała się walką z siłami stojącymi za Wielką Brytanią (a następnie jej geopolityczno-ideologicznymi następcami), co jednak ani wtedy, ani nawet dziś nie dla wszystkich okazywało się dostatecznie zrozumiałe. A właśnie ów brak zrozumienia geopolitycznej determinacji zjawisk zachodzących w ówczesnej Europie ostatecznie pogrążył tak Hiszpanię, jak i Francję.

Na razie jednak wyprawa Armii Pirenejów okazała się być spacerem – tym razem bowiem z Francuzami maszerowała nie tylko lepsza organizacja, ale i racja, a także poparcie ludności. Nie tylko nie spełnił się sen liberałów (w tym francuskich zdrajców, przybywających z Ameryki i Anglii), że spodziewane ugrzęźnięcie korpusu interwencyjnego doprowadzi wręcz do obalenia Burbonów we Francji. Przeciwnie. Żołnierze francuscy okazali się godni swego patrona, nie ulegając agitacji rewolucyjno-bonapartystowskiej, strzelając do zdrajców i chroniąc wiernych królowi i Kościołowi Hiszpanów. Była to bowiem jedna z tych nielicznych inwazji, podczas której armia formalnie najeżdżająca – płaciła za wszystko i zajmowała się tępieniem bandytów, rozzuchwalonych liberalizmem okresu konstytucyjnego. Synowie Świętego Ludwika zastępowali więc w tym zakresie państwo hiszpańskie, reprezentując może już wówczas anachroniczną, ale wciąż walczącą zasadę ponadnarodowego ładu i porządku, organizowanego przez sojusz Tronu i Ołtarza, a uosabianego przez Dom Burboński i po raz ostatni powracającą wtedy do swej misji Świętą Inkwizycję (Kongregację Spotkań Wiary). Była to zatem jedna z ostatnich kampanii tego odchodzącego, wspaniałego świata – a poza interwencją rosyjską na Węgrzech w 1849 r. ostatnia jego kampania zwycięska.

Same działania zbrojne tego zwycięskiego marszu trudno uznać za szczególnie interesujące, choć finałowe wzięcie Fortu Trocadero w wyniku kombinowanej operacji lądowo-morskiej - było zgodnie uznane za manewr nieomal chirurgiczny, dający maksimum wyników (ostateczną kapitulację hiszpańskich konstytutek w Kadyksie), przy minimum kosztów (ledwie 31 zabitych po stronie wojsk francuskich i królewskich). Fakt, że przy okazji zginęło także około 150 nieszczęśników omamionych hipokrytycznym hasłem „Konstytucji” – można uznać za wynik całkowicie akceptowalny, choćby w celach edukacyjnych dla reszty. Niestety, jak już wspomniano – tylko na lat kilka. Pokonany w jednym miejscu rak liberalizmu już bowiem niewidzialnie przenosił się do samego serca monarchii, której największy cios zadał wszak ostatecznie ten, który wydawał się zwycięzcą i beneficjentem francuskiej pomocy – król Ferdynand.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura