Blog
Myśleć trzeba. Myśleć!
Konrad Rękas
8 obserwujących 65 notek 43247 odsłon
Konrad Rękas, 11 stycznia 2019 r.

Synowie Świętego Ludwika

158 1 0 A A A

Zwyciężyli tam, gdzie przegrał samozwańczy “Bóg Wojny”. W przeciwieństwie do niego – nieśli też ład i porządek, a nie chaos i degenerację. Przywrócili chwałę francuskiemu orężowi, a mimo to nie mają pomników, ani łuków triumfalnych, ich imionami nie nazywa się orderów – a nawet brakuje książek i opracowań na temat ich zwycięskiej kampanii. Sprawa, za którą walczyli i dla której wygrali – odeszła w przeszłość…
image

Francja wraca do gry


Praca Ralpha Weavera, wydana w popularnej serii poświęconej historii wojskowości - z pewnością nie zapełnia luki istniejącej w opisach i analizie francuskiej kampanii w Hiszpanii, znanej jako ekspedycja Stu Tysięcy Synów Świętego Ludwika, skupiając się głównie na militarnej stronie całej operacji, jej polityczne, a zwłaszcza ideowe tło przywołując rzadko, w iście współczesnym i - co gorsza - anglosaskim duchu. Lepsza jednak taka praca niż żadna, zwłaszcza, że zrozumienie znaczenia pozornie tylko marginalnej kampanii hiszpańskiej - wydaje się być kluczowe dla uświadomienia sobie sensów późniejszych dziejów Francji, w tym przyczyn upadku jej prawowitej dynastii, która właśnie pod Trocadero udowodniła swoje zrozumienie dziedzictwa Ludwika XIV. To zaś musiało oznaczać wyrok geopolityczny, wykonany 7 lat później i to pomimo, a może raczej w związku z faktem, że Synowie Świętego Ludwika zintegrowali armię francuską, dając jej jedność, spożytkowaną później w Algierze i przypominającą reszcie Europy o powrocie Królestwa Francji do pierwszej linii międzynarodowego znaczenia.

Chateaubriand nazwał potem kampanię hiszpańską cudem, mając na myśli przede wszystkim wysoką skuteczność działań, szybkość i niski koszt całej akcji. Jak to się stało, że wymuskane paniczyki, rojaliści-emigranci zwyciężyli w 7 miesięcy tam, gdzie wiarusom Bonapartego nie wystarczyło 7 lat? Kluczowe jest wychwycenie oczywistej przecież różnicy – żołnierze księcia d’Angoulême nie wkroczyli bynajmniej do Hiszpanii, by dokończyć dzieła „cesarskich” mameluków, a przeciwnie – by je ostatecznie pokonać i unicestwić, niejako zadośćuczyniając Hiszpanom za wyczyny bonapartystów. Wszak hiszpańscy liberałowie, choć podczas wojny o niepodległość stanęli w części przeciw najeźdźcom, jednak czyniąc z króla Ferdynandawięźnia Kortezów” – w istocie kontynuowali rewolucję, wcześniej zawleczoną za Pireneje tak francuskimi bagnetami, wcześniejszymi teoriami encyklopedystów, a przede wszystkimi brytyjskimi wpływami i pieniędzmi. Interwencja francuska była więc nie tylko wsparciem kontrrewolucji, ale też ponowionym po przeszło 100 latach geopolitycznym zniesieniem Pirenejów.

Cena zwycięstwa


Oczywiście jednak, nawet tani sukces bywa bardzo drogi – po pierwsze bowiem rzecz nie w tym tysiącu poległych po obu stronach, ale w konieczności zapłacenia Anglikom za to, że tym razem bezpośrednio się nie wtrącili. Kosztem tym okazała się ostatecznie Ameryka Łacińska, wypadająca z rąk Hiszpanów wprost w faktyczną zależność od Anglosasów (z której większa jej część nie wyzwoliła się przecież do dzisiaj). W dodatku zaś – dla Hiszpanii kupiony został właściwie tylko czas i to krótki, choć bodaj jedyny w XIX stuleciu, o którym można mówić jako okresie porządku w tym zakątku Europy. Nie tylko w tej części świata bowiem wojna z liberalizmem prędzej czy później zawsze okazywała się walką z siłami stojącymi za Wielką Brytanią (a następnie jej geopolityczno-ideologicznymi następcami), co jednak ani wtedy, ani nawet dziś nie dla wszystkich okazywało się dostatecznie zrozumiałe. A właśnie ów brak zrozumienia geopolitycznej determinacji zjawisk zachodzących w ówczesnej Europie ostatecznie pogrążył tak Hiszpanię, jak i Francję.

Na razie jednak wyprawa Armii Pirenejów okazała się być spacerem – tym razem bowiem z Francuzami maszerowała nie tylko lepsza organizacja, ale i racja, a także poparcie ludności. Nie tylko nie spełnił się sen liberałów (w tym francuskich zdrajców, przybywających z Ameryki i Anglii), że spodziewane ugrzęźnięcie korpusu interwencyjnego doprowadzi wręcz do obalenia Burbonów we Francji. Przeciwnie. Żołnierze francuscy okazali się godni swego patrona, nie ulegając agitacji rewolucyjno-bonapartystowskiej, strzelając do zdrajców i chroniąc wiernych królowi i Kościołowi Hiszpanów. Była to bowiem jedna z tych nielicznych inwazji, podczas której armia formalnie najeżdżająca – płaciła za wszystko i zajmowała się tępieniem bandytów, rozzuchwalonych liberalizmem okresu konstytucyjnego. Synowie Świętego Ludwika zastępowali więc w tym zakresie państwo hiszpańskie, reprezentując może już wówczas anachroniczną, ale wciąż walczącą zasadę ponadnarodowego ładu i porządku, organizowanego przez sojusz Tronu i Ołtarza, a uosabianego przez Dom Burboński i po raz ostatni powracającą wtedy do swej misji Świętą Inkwizycję (Kongregację Spotkań Wiary). Była to zatem jedna z ostatnich kampanii tego odchodzącego, wspaniałego świata – a poza interwencją rosyjską na Węgrzech w 1849 r. ostatnia jego kampania zwycięska.

Same działania zbrojne tego zwycięskiego marszu trudno uznać za szczególnie interesujące, choć finałowe wzięcie Fortu Trocadero w wyniku kombinowanej operacji lądowo-morskiej - było zgodnie uznane za manewr nieomal chirurgiczny, dający maksimum wyników (ostateczną kapitulację hiszpańskich konstytutek w Kadyksie), przy minimum kosztów (ledwie 31 zabitych po stronie wojsk francuskich i królewskich). Fakt, że przy okazji zginęło także około 150 nieszczęśników omamionych hipokrytycznym hasłem „Konstytucji” – można uznać za wynik całkowicie akceptowalny, choćby w celach edukacyjnych dla reszty. Niestety, jak już wspomniano – tylko na lat kilka. Pokonany w jednym miejscu rak liberalizmu już bowiem niewidzialnie przenosił się do samego serca monarchii, której największy cios zadał wszak ostatecznie ten, który wydawał się zwycięzcą i beneficjentem francuskiej pomocy – król Ferdynand.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Dubitacjusz Szczeciński Toteż należy abstrahować od jednostkowego przypadku i widzieć...
  • @londoncity Dziękuję :)
  • @fakiba interesujące, dziękuję bardzo.

Tematy w dziale Kultura