Narymunt
Jarosław Narymunt Rożyński www.prezydent.org.pl
8 obserwujących
183 notki
141k odsłon
437 odsłon

Kapitulacja Wojska Polskiego

Jarosław Narymunt Rożyński - Kapitulacja Wojska Polskiego
Jarosław Narymunt Rożyński - Kapitulacja Wojska Polskiego
Wykop Skomentuj4

Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego do generałów Wojska Polskiego nie dociera, że największym zagrożeniem dla suwerenności kraju są politycy partyjni, którzy po prostu traktują państwo jak dojną krowę, a godność żołnierza, od kaprala po generała, jest dla nich po prostu nic nie warta (mogą co najwyżej potrzymać parasole). Przecież historia Rzeczypospolitej na przestrzeni wieków pokazała wyraźnie, jak tania jest krew żołnierza polskiego czy powstańca. Stosunek do weteranów również mówi sam za siebie. Jeszcze bardziej niezrozumiały jest dla mnie całkowity brak podejmowania jakichkolwiek działań, a zwłaszcza masowe ucieczki na emeryturę, gdyż jak to powiedział gen. Koziej, żołnierz może tylko złożyć mundur do szafy. Ten sam żołnierz zaraz potem będzie musiał przelewać krew swoją i swojej rodziny, gdy osoby odpowiedzialne politycznie uciekną do Rumuni, Londynu czy Brukseli... Za polityczne błędy tych ludzi zawsze płacą w pierwszej kolejności żołnierze, a w drugiej kolejności cywile, w szczególności osoby bezbronne, czyli dzieci. Ja rozumiem ciężar i odpowiedzialność, ale gdzieś w którymś momencie trzeba dokonać tego najtrudniejszego wyboru. Wojsko odpowiada przede wszystkim za bezpieczeństwo przed historią i narodem. Politycy w Polsce, jak pokazało ostatnie 100 lat, radzą sobie niezależnie od tego czy jest to Wojsko Polskie czy obce. Obywatele niekoniecznie. Wisienką na torcie jest wiara w demokrację parlamentarną i wybory demokratyczne, w sytuacji gdy PKW przez dwa tygodnie nie może ustalić wyniku, kandydat odwołuje PKW w trakcie wyborów, a o ważności wyników decydują sędziowie mianowani poza prawem konstytucyjnym. Ktoś tu chyba przespał ostatnie lata i nie widzi, że III RP już dawno nie ma. Bynajmniej w sensie ustrojowym...

Obserwując bieżące wydarzenia polityczne i obraz kampanii wyborczej, nie należy mieć żadnych wątpliwości. Przyszłe pokolenia odniosą się do współczesnych sił zbrojnych z jeszcze większą pogardą i krytyką, niż obecnie w stosunku do żołnierzy służących od 1939 roku do 1989 roku włącznie. Nie dlatego, że ich czyny zostały poddane moralnej ocenie, ale ze względu na to, iż Wojsko Polskie od zawsze jest elementem kampanii politycznej, narracji propagandowej i w konsekwencji - celem do zrzucania winy za odpowiedzialność.

Winę za utratę suwerenności czy też bezpieczeństwa państwa i obywateli ponoszą politycy, ale w pierwszej kolejności płacą za nią swoją krwią i życiem - żołnierze.

W roku wyborczym mamy już do czynienia z całą gamą obietnic również w kierunku wojska. Jednakże rzeczywistość jest taka, że przez ostatnie lata ani nie zakupiono czy tym bardziej nie wyprodukowano sprzętu, który już od 20 lat miał znajdować się na wyposażeniu wojska, ani nie zmodernizowano sił zbrojnych do oczekiwanego poziomu. Ginący piloci czy żołnierze biegający we własnych ubraniach na poligonie są tego najwyraźniejszym przykładem.

I to wszystko, o ironio, w kraju graniczącym z Ukrainą, gdzie toczy się regularna wojna na wschodzie.

Wmawianie ludziom, że gwarantem bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polski jest sojusz NATO, jest kłamstwem nie mniejszym niż te, którym karmiono naród w trakcie II wojny światowej o sojuszu Polski z Anglią i Francją. Polityka budowana na kłamstwie zawsze kończy tragicznie, a żołnierz polski powinien o tym wiedzieć najlepiej. Nie można zatem chować głowy w piasek, gdy trzeba wybierać pomiędzy przyszłością i egzystencjonalnym bezpieczeństwem, a podległością wobec polityka, którego kariera w Polsce trwa średnio 2 lata. Za sprzecznością decyzji i odpowiedzialnością przed narodem powinny przed żołnierzami podejmować sprawy niezawisłe sądy, ale takowych w Polsce pozostało już chyba niewiele.

Od kilku lat politycy partyjni straszą nas wojną. Padały już słowa, że we wrześniu dzieci nie pójdą do szkoły, oraz inne określenia, które z ust osób odpowiadających za gospodarkę czy bezpieczeństwo nigdy nie powinny paść. Trzeba przede wszystkim mieć na uwadze, że te wypowiedzi nie są odbierane jak publicystyka polityczna celem zwrócenia na siebie uwagi, lecz jako oficjalne stanowisko państwowe w danych kwestiach. Jedynym powodem, dla którego ludzie nie zareagowali aktywnie na te wypowiedzi jest fakt, że poza stronami walczącymi w konfliktach partyjnych - Polacy oddalili się od swojej ojczyzny już nie tylko fizycznie, ale również mentalnie i psychicznie. Naród nie utożsamia już od dawna partii zasiadających w Sejmie z Państwem Polskim. Dobitnie pokazują to kolejne wybory oraz całkowity brak reakcji na nazywanie Polski tworem teoretycznym, jak również sponsorowanie polskich polityków gotówką w siatkach z niemieckich kieszeni. A to przeciez tylko wierzchołek góry lodowej.

Vincent V. SeverskiVincent V. Severski skomentował kiedyś pewną wypowiedź, która pojawiła się w mediach, słusznie zauważając, że najbardziej niepokojące jest to, że słowa o wojnie padają z duża niefrasobliwością od osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo kraju. Ze swojej strony mogę jeszcze dodać, że kiedyś będąc na wschodniej Ukrainie, obserwując na miejscu wydarzenia, zostałem przez tą postać, którą wskazał pisarz, wyśmiany ze swoich analiz, w których wskazywałem na nieuchronny konflikt na wschodzie i zajęcie Krymu. Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie stwierdzenie, że geopolityka nie jest czynnikiem determinującym kształtowanie polityki obronnej. Drwiny pojawiły się również, gdy wskazywałem na amerykańskie analizy mówiące o inwazji Rosji na Ukrainę przed 2015 rokiem. Czołowe osoby decyzyjne w Polsce drwiły z tych słów, twierdząc, że jest to "bzykanie muchy koło głowy lwa". Tylko, że ja w tym okresie czasu pisałem to z apartamentu na 21 piętrze Most City w Dniepropietrowsku na Ukrainie, widząc jak ziemia zaczyna drżeć przed nadchodzącą wojną, a mój rozmówca do dnia dzisiejszego tkwi w realiach lat siedemdziesiątych lub nawet wcześniej. Miałem też okazję za drobną opłatą 50 euro razem estońskim kierowcą odwiedzić niektóre ciekawe fabryki nad Dnieprem, które zwiększyły swoją produkcję kilkukrotnie, na wiele miesięcy zanim ktokolwiek w Polsce słyszał o Majdanie. Niewiele także mówiło się o zamachach terrorystycznych na Ukrainie przed Euro 2012 oraz nowych wyzwaniach jakie z dnia na dzień pojawiały się przed Ukrainą. W naszym kraju pod tym względem panowała całkowita ignorancja i beztroska. Coś jakby naszemu sąsiadowi na klatce schodowej bomby zaczęły wybuchać pod drzwiami, oknem i przez balkon wchodziły zielone ludziki - a my gasimy u siebie światło i idziemy spać. Na prawie każdą koncepcję z zakresu bezpieczeństwa, słyszymy tylko jedną odpowiedź - w przyszłości będą drony, a do tego czasu - NATO nam pomoże... a w zasadzie zrobi wszystko za nas. Najlepiej jak Amerykanie lub Niemcy zbudują u nas bazy NATO i będą bronić naszych granic za nas. Jak pokazują doświadczenia historyczne - opieranie naszego bezpieczeństwa o sojusze obronne z innymi krajami ZAWSZE kończyło się dla Polski tragedią. Nigdy w historii Polski nie było sytuacji, żeby silniejsze od nas państwo przyszło nam z pomocą. Chyba, że pomocą nazwiemy inwazję Związku Sowieckiego na Polskę, ale przecież nie o to tutaj chodzi i mam nadzieję, że taka narracja nie wejdzie do Parlamentu Europejskiego w ramach Koalicji Europejskiej. Jednocześnie całe wydarzenie wyraźnie pokazuje po raz kolejny jeden fakt - czołowi przywódcy naszego państwa już dawno stracili kontakt z rzeczywistością i nie odnajdują się w realiach XXI wieku. Nie budzi już to powszechnego oburzenia społecznego, lecz po prostu politowanie i rezygnację, oraz coraz częściej - emigrację. Nie pisałbym o tym, gdybym jednocześnie nie widział wyjścia z tego kryzysu. Stawiam nie tylko diagnozę, ale proponuję również konkretne rozwiązanie.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo