5 obserwujących
126 notek
110k odsłon
651 odsłon

USA, Chiny i NBA, czyli hipokryzja level hard

Wykop Skomentuj14
Amerykańska zawodowa liga koszykówki weszła w konflikt z Chinami. Konflikt, który równocześnie pokazał pokłady hipokryzji w amerykańskich mediach i liberalnej elicie.

Sprawa zaczęła się od wpisu na Twitterze, szybko zresztą skasowanego. Niejaki Daryl Morey, dyrektor generalny koszykarskiej drużyny z Teksasu, poparł protesty w Hong Kongu. Chodzi o sprzeciw wobec nowych przepisów wprowadzanych przez chiński rząd w Hong Kongu, który w praktyce mógłby zmniejszyć częściową niezależność enklawy i umożliwić na przykład aresztowanie mieszkańców i wywóz na stały ląd pod kuratelę chińskich służb mundurowych. Wpis nie spodobał się chińskim władzom, które zastosowały zbiorową odpowiedzialność i zablokowały przedsezonowe występy amerykańskich zawodników w Państwie Środka.

Tutaj pojawia się kwestia pieniędzy. Od czasów ocieplenia stosunków USA-Chiny niektóre branże rozrywkowe, w tym zawodowa koszykówka, zgarniały lwią część swoich dochodów w Azji. Ponad miliard konsumentów to nie w kij dmuchał. Przedsezonowe występy w Chinach prowadziły do wzrostu popularności podróżujących tam zawodników, co przekładało się na lukratywne umowy reklamowe. Jeden wpis wspomnianego Morey’a plus groźne zmarszczenie brwi chińskich władz doprowadziły do masowego zrywania umów przez azjatyckich sponsorów.

W tym momencie zaczął się cyrk w amerykańskich mediach liberalnych traktujących o sporcie, między innymi w stacji ESPN. Komentatorzy zgrzytali zębami nad popsutym interesem. Oczywiście nie przyznali wprost, że pieniądze liczą się bardziej od demokracji, którą Amerykanie noszą przecież na sztandarach. Nie. Narracja była inna.

Według komentatorów, tych bardziej liberalnych niż republikańskich, twit Morey’a był zły, bo zepsuł interes koszykarzom, którzy przecież nie zajmują się polityką. Ba, większość młodych zawodników ze względu na słabe wykształcenie nie ma nawet pojęcia, gdzie ten Hong Kong właściwie leży. Narażenie ich na straty ze względów politycznych było więc, zdaniem komentatorów, skrajnie nieodpowiedzialne.

Tylko że parę lat temu, po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta, ci sami komentatorzy nie mieli żadnych oporów w wyrażaniu niezadowolenia z niewłaściwych, ich zdaniem, wyników głosowania. Wyrażali to na antenie i w mediach społecznościowych.

Zawodnicy również podjęli ten trend. Trzeba dodać, że elita amerykańskiej koszykówki spędza letnie wakacje w Kalifornii wraz z elitami przemysłu rozrywkowego - tradycyjnym elektoratem demokratów. I ta właśnie sportowa elita urządziła Trumpowi afront. Mistrzowie NBA zrezygnowali bowiem z tradycyjnej wizyty w Białym Domu podczas gry wyjazdowej w Waszyngtonie.

Innymi słowy polityczne komentarze i działania wymierzone w Trumpa nie stanowiły dla liberalnych redaktorów żadnego problemu. Ale jeden (!) polityczny komentarz, zgodny zresztą z duchem demokracji tak bardzo gloryfikowanym w USA, był zupełnie niepotrzebny. Widać wyraźnie, że tam, gdzie liczy się interes, wszystkie przekonania zostają odstawione w kąt.


Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka