62 obserwujących
313 notek
319k odsłon
  799   0

Błędne krytyki obliczeń beczki Tu-154 prof. Kowaleczki i Artymowicza na Salonie

Zacznijmy od tego, że do rzeczowej krytyki potrzebna jest wiedza. Jak z tą wiedzą wygląda w "krytyce":

https://www.salon24.pl/u/niegracz/1116090,bledne-obliczenia-beczki-tu-154-prof-kowaleczki-i-artymowicza


Nie jestem aerodynamikiem. Ale nie trzeba nim być by w "krytyce" w ww. notce dostrzec pewne charakterystyczne cechy. Zacznijmy od tego, że nie jest ona poparta żadnymi własnymi obliczeniami. Po drugie jest wewnętrznie sprzeczna. Po trzecie podpiera się nie mającymi znaczenia przesłankami.Do stwierdzenia tego wystarcza podstawowa wiedza na poziomie szkoły średniej.


"Po ok. 1 sekundzie po brzozie-  samolot nie kręci  beczki, ale  zwala się bezwładnie- przynajmniej tak to powinno  wyglądać  wg teorii  i praktyki ; a obliczenia  Kowaleczki, Artymowicza nie odzwierciedlają rzeczywistego przebiegu tego  zdarzenia.

max. kąt  natarcia osiagnął wartość 22,11 stopnia"

Pisze krytykant. Dla człowieka mającego cień pojęcia o zjawiskach aerodynamicznych jest to lekkopółśmieszne. Oderwanie strug nie jest zjawiskiem binarnym. To nie tak, że go nie ma, pstryk i samolot ma właściwości lotne bryły betonu w próżni (umysłowej; bo równaniami tego typu podpierają się z upodobaniem "krytycy" rzeczowych opracowań  temacie).

Autor nie zdaje sobie sprawy, że tę argumentację sam pogrzebał parę zdań powyżej:

"zmienia  się wtedy całkowicie  aerodynamika  skrzydła, następuje  odrywanie  strug  powietrza, przepływ   staje się  turbulentny- rośnie opór - spada siła  nośna."

Z naciskiem na "odrywanie", a nie "oderwanie" To wszystko dzieje się w czasie i narasta. Skrzydła samolotów konstruowane są tak, by oderwanie strug nie występowało od razu na całej powierzchni skrzydła.


Samo oderwanie strug też nie oznacza utraty siły nośnej. Przedstawiony na filmiku szybowiec nie zwala się bezwładnie. Latać można nawet na przysłowiowych drzwiach od stodoły. Jest to tylko kwestia mocy i zapewnienia stabilności lotu. Samoloty Concorde lądowały i starowały przy oderwaniu strug, tak samo to zjawisko wykorzystywano przy  Space Shuttle do "unicestwienia" energii. Wbrew urojeniom salonowego autora Q nie zwalały się bezwładnie.


Następnym "faux pas" tej "krytyki" jest pomieszanie z poplątaniem:

"Jak to opisał w innym raporcie  z katastrofy  Tu-154 ( lot Pulkovo) MAK  krytyczny  kąt natarcia , po przekroczeniu  którego  samolot przepada,  wpada w korkociąg ( z reguły  płaski) wynosi 17-18 stopni

Jak w raporcie  objaśnia MAK:

- Samolot  Tu-154  posiada usterzenie  ogonowe  typu T ; oprócz  tego  silniki umieszczone są w ogonie - samoloty o tej budowie mają niekorzystną  charakterystykę  aerodynamiczną  przy dużych  kątach natarcia.
"

"Niekorzystność" ta polega na tym, że przy wysokich kątach natarcia statecznik poziomy wchodzi w strefę zawirowań za skrzydłem, co powoduje drastyczne pogorszenie jego właściwości,  co przekłada się na problemy z zachowaniem sterowności samolotu. Wszystko to oczywiście dzieje się w czasie.

Bezpośredniego wpływu na rozpatrywane zagadnienie siły nośnej skrzydła trudno się tu dopatrzeć.


Oczywiście prace prof. Kowaleczki i prof. Artymowicza można krytykować. Na tym polega sensowna dysputa. Nie jest nią jednak krytyka z serii MISIE, "misie zdaje, że ...", połączona z ogłoszeniem wyroku ex cathedra deprecjonującego pracę uznanych naukowców. 


Innym MISIE zdaje się, że w Smoleńsku były wybuchy, inne MISIE widziały inscenizację, inne MISIE ..., mnogo tych MISIÓW, jak to w Rosji.

Lubię to! Skomentuj96 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka