Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
13 obserwujących
39 notek
93k odsłony
  662   1

Sprawozdanie Banasia, wściekłość Tuska, urodziny Mazurka... przewidywalne

Widząc polityków PO, którzy idąc na urodziny Roberta Mazurka olali "arcyważne" wystąpienie Mariana Banasia (który jeszcze niedawno był dla opozycji "gangsterem" a dziś jest "bohaterem") o którego którego treści od tygodnia chyba nikt nie wspomniał, wyborcy PO mogli sobie pomyśleć, że jednak to wystąpienie wcale nie jest tak arcyważne, podobnie jak nie był arcyważny "polski majdan" w grudniu 2016 roku, skoro Ryszard Petru w trakcie jego trwania skoczył sobie na Maderę "bzykać" klubową koleżankę. A na coś takiego Donald Tusk absolutnie nie mógł pozwilić, bo cały "efekt Tuska" zakończyłby się tak jak "ciamajdan" - powrotem względnej normalności i załamaniem notowań Total(itar)nej oPOzycji. Dlatego potrzeba było tyle paliwa antypisowskiej nienawiści, aby wyborcom PO doszczętnie wypalić tę myśl z głów... wraz z rodzącą się płonną nadzieją, że skoro politycy potrafią się nieformalnie spotkać przy wódeczce, to może kiedyś jeszcze będzie całkiem normalnie. 

Taką konkluzją zakończyłem w sobotnie przedpołudnie mój poprzedni artykuł. Patrząc po tym co dziś jest tematem nr 1 na Salonie24 można wyciągnąć wniosek, że nie pomyliłem się ani o jotę - oczywiście dziś króluje wywiad z Marianem Banasiem. Paliwo antypisowskiej nienawiści zadziałało, nikt z wyborców PO już nie pamięta jak dopiero co politycy tejże partii (podobnie jak wszystkich pozostałych) gremialnie zlekceważyli sprawozdanie szefa NIK. Opłacało się upokarzać posłów PO: Borysa Budkę i Tomasza Siemoniaka. Opłacało się Siemoniakowi publikować ekstremalnie upokarzające oświadczenie. Opłacało się nawet Tuskowi robić z samego siebie idiotę, co boi się wziąć samodzielnie odpowiedzialność za swoją decyzję i powołuje się na SMS od teściowej. Bo oto Marian Banaś znów króluje w "wolnych" mediach - nikt nie odważy się zadać mu pytania "jak się poczuł gdy posłowie zlekceważyli jego sprawozdanie", bo przecież każdy głupi to wie że nieobecność w Sejmie nie miała nic wspólnego ze sprawozdaniem Banasia, a jedynym ważnym pytaniem w tej "aferze" jest to czy posłowie PO na urodzinach redaktora Mazurka zamienili kilka słów z posłami PiS i czegoś cię razem napili czy nie. A każdy, kto głupi nie jest zdaje sobie sprawę, że dziennikarz "wolnych" mediów to też człowiek - chce żyć, chce mieć za co żyć i nie chce być grillowany jak Budka i Siemoniak lub w jeszcze bardziej bolesny sposób (w jego obronie teściowa Tuska już nie stanie). 

Więc Banaś znów króluje. Na fotelu szefa NIK mamy faceta, który nie tylko dał się omotać półświatkowi przestępczemu, nie tylko zaniżał dochody i fałszował oświadczenia majątkowe, ale - co najważniejsze - który zachowuje się w sposób typowy dla wszystkich przestępców zagrożonych w ostatnich latach bardzo wysokimi wyrokami: rusza na totalną wojnę z władzą mając słuszne przekonanie, ze stronniczy "wymiar sprawiedliwości" zamiast bezstronnie osądzić jego sprawę będzie go bronił za wszelką cenę. Marian Banaś obraził się na PiS za to, że w przeciwieństwie do stosującej doktrynę Neumana Platformy Obywatelskiej nie bronił go jak niepodległości, tylko gdy wyszło na jaw, że nie tylko półświatek przestępczy znalazł dojście do Banasia (ten fakt dużo bardziej obciążał służby niż samego Banasia), ale sam Banaś mógł popełnić przestępstwa skarbowe, wówczas wycofał swoje poparcie dla kandydata na szefa NIK i zaapelował o jego rezygnację. Gdyby PiS bronił go jak niepodległości, to dla Banasia nadal byłaby to najwspanialsza partia polityczna na świecie. Gdyby Banaś nie wypowiedział wojny totalnej rządowi, który sam niedawno współtworzył, to dla PO nadal byłby "gangsterem" i "łajdakiem". Teraz oficjalnie jest dla nich "bohaterem", a nawet "ofiarą PiSowskiego reżimu" i "męczennikiem"... choć nieoficjalnie nadal mają go za "gangstera" i "łajdakia"... ale teraz jest to ICH "gangster" i ICH "łajdak".

Oczywiście ważne jest pytanie co by się działo, gdyby PO nie wygrzebała rozmaitych kompromitujących faktów z najnowszej przeszłości Mariana Banasia. Prawdopodobnie nadał gdzieś w głębi byłby tym za kogo uważa go PO (czyli "gangsterem" i "łajdakiem"), ale ponieważ nikt by o tym nie wiedział, więc najprawdopodobniej zachowywałby się normalnie, a swoje obowiązki sprawował wzorowo,  tak jak wcześniej będąc szefem Krajowej Administracji Skarbowej, czyli jak dobry szeryf ścigał wszelkie przestępstwa i afery. Musiałby także ścigać i ujawniać wszelkie afery i przypadki łamania prawa po stronie rządowej, bo bez tego naraziłby się na śmieszność i krytykę. Ale byłoby to działanie rzeczywiście niezależne. Dziś musi iść na wojnę z rządem, bo wykazując się zbyt małą gorliwością w atakowaniu obozu władzy (bez względu na to czy ataki są uzasadnione czy nie) lub krytykując w swoim raporcie stronę opozycyjną (np.: Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego) naraziłby się nie na śmieszność i krytykę, ale na wyrok pozbawienia wolności bez zawieszenia i zakaz sprawowania funkcji publicznych (bo wtedy "sędziowie wolności" nie byliby dla niego łaskawi w sprawach skarbowych).

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka