31 obserwujących
229 notek
423k odsłony
6306 odsłon

Tak Tobą manipulują - na przykładzie anulowanego głosowania

Wykop Skomentuj138

Na początku zadanie, któremu powinien podołać nawet człowiek o bardzo niskim IQ, mający problemy z czytaniem (okulary zbyteczne - nawet przy silnej wadzie wzroku). Proszę spojrzeć na teksty z dwóch poniższych zrzutów ekranów. Czym się różnią (na pierwszy rzut oka, bez dokładnego czytania czytania)? 

imageimage

Kto znalazł różnicę? Jest oczywista - w pierwszym tekście wszystkie kwestie są napisane jednakową czcionką, a w drugim jedna wypowiedź jest wyróżniona pogrubieniem. Jaka? "Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy. Za dużo osób po prostu jest. Naprawdę". Pierwszy zrzut pochodzi z "pisowskiego" portalu TVP INFO*, a drugi (tez z pogrubieniem) z "niezależnego" portalu INTERIA**. Aby osobom z ograniczoną sprawnością umysłową uprościć zadanie z obydwu zrzutów wyciąłem wszystkie obrazki - oryginalne zrzuty i linki w przypisach na końcu artykułu). 

Właśnie ta jedna wypowiedź - dosłownie trzy zdania, czternaście słów - była wczorajszym przekazem dnia. A przecież jedną z przyczyn zamieszania znano już od rana, a wyjaśnił ją poseł KO Bogusław Sonik:*** 

"Przy wyborze członków KRS po raz pierwszy odbyło się głosowanie z użyciem białego przycisku. Tzn., iż można było oddać głos tylko za wybranymi kandydatami /max. 4/, to zdezorientowało część posłów. Inne przyciski /przeciw, wstrzymanie/ były wyłączone. Brakło próby generalnej"

Ponieważ posłowie opozycji chcieli zagłosować przeciw kandydatom zgłaszanym lub wstrzymać się, więc w pierwszej chwili pomyśleli, że ich przyciski nie działają, stąd głosy z sali "Nie działa" i "jest problem". Podejrzenie wystąpienia problemów technicznych dodatkowo uprawdopodobniło zdarzenie z poprzedniego głosowania, w którym nie działała karta posła KO Michała Szczerby i wymieniono ją na zastępczą****. Oczywiście Szczerba na Tweeterze twierdził, że sprawy tych dwóch głosowań mają się do siebie "nijak". Wersję Bogusława Sonika potwierdził Mateusz Morawiecki:***** 

"Z wczorajszymi głosowaniami było bardzo prosto. Zwykle głosuje się czerwony lub zielony (przycisk) - za lub przeciw. Jedno głosowanie było troszeczkę bardziej skomplikowane, wybór czterech osób z sześciu, tam trzeba było naciskać ileś sekwencji guzików, co posłowie robią rzadko" - mówił szef rządu.

Więc skoro od samego początku było wiadome, że całe zamieszanie nie nosiło żadnych znamion zamachu lub nadużycia, a wynikało z kumulacji problemów technicznych i nieprzygotowania części posłów do tego głosowania (w większości byli to posłowie KO), to skąd ten cały wrzask, po co to całe udawanie głupa i wałkowanie w kółko zdania "Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy", bombardowanie nim czytelników w każdym artykule związanym z tematem oraz w linkach dołączonych do artykułów zupełnie z tematem niezwiązanych? Odpowiedź tkwi w słowach Josepha Goebbelsa:******

"Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą."

"Niezależne" media i portale są "niezależne" tylko z etykietki nadanej im przez ugrupowania polityczne, którym sprzyjają. Gdyby któreś z nich wyłamało się, postanowiło jasno i wyraźnie napisać prawdę, całą prawdę i tylko prawdę oraz nie brać udziału w tej hucpie, to z miejsca zostałoby okrzyknięte medium "pisowskim". Przekaz musi być jednolity - nieważne że od początku do końca oparty na kłamstwie i manipulacji. Tylko za pomocą jednolitego przekazu można miliony okłamywanych ludzi utrzymywać w przekonaniu, że tylko "pisowskie" media kłamią i manipulują, a "niezależne" media głoszą całą prawdę. 

Oczywiście nie wszyscy dziennikarze "niezależnych" mediów zgadzają się na takie traktowanie. Przykładowo wczoraj Kamil Dziubka (Onet) napisał odważny artykuł,******* w którym tłumaczył zamieszanie z przyciskami podobnie, jak zacytowani przeze mnie powyżej przedstawiciele obydwu stron: 

Na czym polegał problem? Rozmawiamy o tym z posłem PiS: – Wybieraliśmy 4 z 6 kandydatów, czyli było to tak zwane głosowanie „z listy”. Każdy poseł przy tym kandydacie, którego chce poprzeć, musi nacisnąć zielony przycisk. I tak cztery razy. Gdy już wybierze wszystkich, musi całość zatwierdzić jednym białym przyciskiem – mówi Onetowi, opisując najczęstszy błąd: – Wielu posłów zrobiło tak, że zaznaczyło pierwszego kandydata zielonym guzikiem i od razu zatwierdzało białym. A to dla nich oznaczało koniec głosowania i brak możliwości wskazania pozostałych kandydatów. Mylili się przede wszystkim świeżo upieczeni posłowie, a także ci w starszym wieku.

Inny poseł Prawa i Sprawiedliwości przekonuje nas, że nikt nie znał wyników głosowania, dlatego chybiony jest argument opozycji, że PiS chciał cokolwiek ukryć: – O ile wiem, nie ma technicznej możliwości, by ktokolwiek znał wyniki przed ich wyświetleniem. Nie znała ich też na pewno Borowiak. 

Niestety, jak można przewidzieć, artykuł ten szybko został przesunięty gdzieś w dolne partie strony, aby nikt go przypadkiem nie przeczytał, a na górze niepodzielnie królowały artykuły sensacyjne. Co ciekawe, artykuł Kamila Dziubki także poruszał jeden wątek sensacyjny (jednak z oczywistych powodów nie o taką "sensację" chodzi "niezależnym" mediom, więc wątek nie pojawił się nigdzie indziej), rzucający zupełnie inne światło na najczęściej cytowane we wczorajszym dniu słowa. Prawdopodobnie ich autorce chodziło o to, że zbyt wiele było głosów zgłaszających problemy, więc kontynuowanie głosowania może stać się pretekstem do kolejnej okupacji Sejmu, z jaką mieliśmy do czynienia 16 grudnia 2016 a zakończył się 12 stycznia 2017 (przypomnę, że wówczas też wszystko zaczęło się od Michała Szczerby). 

Wykop Skomentuj138
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka