43 obserwujących
275 notek
566k odsłon
8219 odsłon

Zabijanie ducha. O koronaronawirusie, znakach czasu i medialnych szczujniach

Wykop Skomentuj150

Jako człowiek wierzący wydarzenia z lat 2005 (+JP2), 2010 (+Smoleńsk), 2015 (odrzucenie Palikota) i 2020 (koronawirus) odczytuję jako swoiste ZNAKI CZASU. Obserwując to, co się dzieje dochodzę do wniosku, że Bóg rzuca nam kolejne koła ratunkowe i robi to w sposób tak czytelny, aby nawet niekumaty baran mógł się zorientować - wręcz zachowuje precyzyjne, pięcioletnie odstępy czasowe, abyśmy łatwiej skojarzyli. Próbuje wbić nam do naszych pustych głów, że jeśli się nie nawrócimy, jeśli dalej będziemy podatni na manipulatorów karmiących nas nienawiścią, zazdrością, zawiścią i wszelkimi innymi negatywnymi emocjami, to sami sobie zgotujemy największe nieszczęście w historii - podzielimy się, pozrywamy kontakty z rodziną i przyjaciółmi, stracimy wszystkie cywilizacyjne szanse rozwoju, a może nawet sami nawzajem się pozabijamy. 


Znów się zaczyna! Co? Zabijanie ducha.Zabijanie ducha i niszczenie relacji przez najbardziej cynicznych polityków, medialne szczujnie oraz psychopatycznych specjalistów od manipulacji sprzedających swe usługi jednym i drugim. 

Wielokrotnie to przerabialiśmy. W 2005 roku po śmierci Jana Pawła II, w 2010 roku po Smoleńsku. Przerabiamy to i teraz przy walce z koronawirusem. Na początku jest wielkie poruszenie w społeczeństwie, zaduma, refleksja, solidarność, chęć nawrócenia, pojednanie, jedność, współczucie, empatia, a później wkraczają do gry SPECJALIŚCI i zaczyna się granie negatywnymi emocjami: zazdrością, zawiścią, nienawiścią, nieufnością, strachem. W efekcie zamiast być coraz lepszymi, sobie bliższymi, kochającymi stajemy się coraz gorszymi, od siebie oddalonymi, nienawidzącymi. 

Rok 2005 

W dniach konania i pierwszych dniach po śmierci Jana Pawła II Polacy wychodzą na ulice. Msze odprawiane są na największych placach miast, bo kościoły nie zdołałyby pomieścić takich tłumów. Wzdłuż ulic noszących nazwę Jana Pawła II płoną znicze tworzące wieczorami obraz przypominający pas startowy do nieba. Zwaśnieni ludzie, w tym nawet nienawidzący się kibice padają sobie w ramiona. Samoświadomość uzyskuje Pokolenie JP2 - ludzie wychowani na Światowych Dniach Młodzieży.

I wkraczają do gry specjaliści. "Eksperci" w mediach tłumaczą, że to tylko chwilowe, że Polaków charakteryzuje słomiany zapał, że to zaraz minie. W "Gazecie Wyborczej" ukazuje się cykl artykułów "Nie płakałem po papieżu". I udaje im się wreszcie urobić Polaków - zwaśnione strony kłócą się jeszcze bardziej, kibice znów sięgają po kije i kastety, o Pokoleniu JP2 mało kto pamięta. 

Rok 2010 

W dniach żałoby na Krakowskie Przedmieście z najdalszych zakątków Polski zjeżdżają tłumy. Polacy w zadumie oddają hołd zmarłym i zastanawiają się jak do tego mogło dojść, że wcześniej opętani nienawiścią nie widzieliśmy wielkości tych, co odeszli do Wieczności. Dominuje przekonanie, że polityka musi się zmienić, szarlatani i szatani tacy jak Janusz Palikot muszą z niej odejść, język pogardy i nienawiści musi z niej zniknąć. 

I znów wkraczają do akcji specjaliści. Wykorzystują pretekst pochówku na Wawelu do wmawiania, że "Polacy są głęboko podzieleni" stawiając garstkę aktywistów z jednej młodzieżówki protestujących przeciw pochówkowi na Wawelu na równi z tłumami palącymi znicze pod Pałacem Prezydenckim. W politycy PO wzywają do "kampanii bez emocji" - bez współczucia, empatii, solidarności. Kampanię PiS przejmują inni "specjaliści" tacy jak Joanna Kluzik - Rostkowska, którzy ściśle stosują się do zaleceń przeciwnika i natychmiast po położeniu kampanii przechodzą do przeciwnego obozu. Krzyż na Krakowskim Przedmieściu ze znaku jedności w dniach żałoby zostaje zamieniony w znak podziału. Telewizje promują "radosną młodzież" czyli chuliganów wyśmiewających i atakujących staruszków modlących się pod tym krzyżem, a wśród tychże staruszków liderami zostają podstawieni prowokatorzy, jak Andrzej Hadacz. Wypierany z oficjalnego śledztwa wątek ewentualnego zamachu zaczyna żyć własnym życiem, a dzięki głupocie Antoniego Macierewicza niezależny zespół jest sabotowany przez tworzących i propagujących absurdalne teorie sabotażystów m.in.: fizyka Michała Jaworskiego (znanego wcześniej jako hejter o nicku "KaczaZupa") i adwokata Rafała Rogalskiego. Po kilku miesiącach z zadumy, empatii, współczucia, chęci pojednania, odrzucenia pogardy i nienawiści, dążenia do przemiany na lepsze już nic nie zostaje. Rzeczywiście stajemy się głęboko podzieleni - dużo bardziej niż przed Smoleńskiem. 

Rok 2020 

Koronawirus u bram. Rząd świadomy słabości polskiej służby zdrowia (za którą słabość do spółki z wcześniejszymi rządami ponosi odpowiedzialność) podejmuje stanowcze działania, aby zapobiec katastrofie kiedy jeszcze jest to możliwe. Zakazuje organizacji imprez masowych, zamaka szkoły, a następnie granice, puby, restauracje i galerie handlowe. Znów naród się jednoczy. Poparcie dla działań rządu w walce z epidemią deklaruje o połowę więcej obywateli niż by to wynikało z preferencji politycznych. Ludzie wierzący nie mogąc iść do kościoła ani modlić się na ulicach modlą się w zaciszach swych domów więcej niż modlili się kiedykolwiek do tej pory. Firmy zmieniają profil produkcji na środki dezynfekcyjne i odzież ochronną, tak wolontariusze jak i więźniowie szyją maseczki ochronne. Na Facebooku zamiast hejtu płyną wezwania: "Zostań w domu", "Nie okłamuj medyka" itp... Pojawia się coraz więcej głosów wzajemnego wsparcia, dodawania sobie wiary, nadziei, otuchy... 

Wykop Skomentuj150
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości