45 obserwujących
283 notki
589k odsłon
1277 odsłon

Kolejna wpadka arcybiskupa Kowalczyka

Wykop Skomentuj14

 

Gdy czyta się wypowiedź abpa. Kowalczyka w wersji cytowanej przez POsłuszne POrtale, wówczas nasuwają się skojarzenia z dwiema ciemnymi kartami w dziełach Kościoła. Pierwsza, to lata "wczesnej demokracji", kiedy to księża często łamali prawo (cisza wyborcza, rozdzielenie państwa od kościoła) nie tylko przypominając w dniu wyborów o obowiązku udziału, ale jednoznacznie wskazując na kogo głosować. Druga, to lata o wiele wcześniejsze, gdy Stolica Apostolska zwiedziona intrygami caratu potępiła polskie powstania przeciwko temuż, jako rebelię przeciwko władzy, która od Boga pochodzi.

 

 

 

Rzeczywistość nie jest jednak tak czarno-biała, jak ją przedstawiają POsłuszne POrtale. Potrafią one z wywiadu z Krzysztofem Cugowskim zrobić atak na PiS, choć w rzeczywistości ten niezwykle mądry wokalista Budki Suflera (i były senator startujący z list PiS) nie pozostawia w tym wywiadzie suchej nitki na Tusku i jego rządzie, zaś pod adresem Prawa i Sprawiedliwości kieruje tylko kilka słów bardzo trafnej i konstruktywnej krytyki, z którą trudno się nie zgodzić. Podobnie rzecz wyglądała w tym przypadku, jednak z jedną różnicą.

Abp. Kowalczyk aż się prosił, by jego wypowiedź wykorzystać do politycznej nawalanki

Jest sprawą raczej oczywistą, że referendum w sprawie odwołania ze stanowiska samorządowego polityka będącego na samym szczycie partii rządzącej jest inicjatywą polityczną wykraczającą daleko za granice samorządu lokalnego. Jasne jest, że jednym z głównych celów tych, co je organizują lub popierają jest osłabienie partii rządzącej. W warunkach demokracji wzięcie lub zaniechanie udziału w referendum, a także opowiedzenie się w nim lub nie po jednej lub drugiej stronie nie jest grzechem. I tutaj arcybiskup Ameryki nie odkrył - gdyby powiedział tyle i tylko tyle - jego postępek byłby ze wszech miar słuszny.

Jednak obowiązkiem moralnym katolika jest podejmowanie takich decyzji, aby służyły one dobru, a nie złu. Dlatego w pewnych sytuacjach oddanie głosu na pewną opcję lub nawet zaniechanie działania przeciw tej opcji jest grzechem - niekiedy nawet ciężkim. Tego nieszczęsny prymas nie powiedział.

Natomiast dodał kilka słów obrony obecnej prezydent stolicy (przy okazji usprawiedliwienia premiera i prezydenta), którymi wywołał orgazm rządowych akolitów z tuskistowskim odpowiednikiem Juliusa Streichera - Waldemarem Kuczyńskim na czele

http://wiadomosci.wp.pl/wid,15917144,kat,1329,wi...

Słowa te wywołały jednocześnie konsternację, oburzenie i gniew ludzi patrzących na świat cokolwiek realnie: od przychylnego PiS-owi Autorytetopożeracza

http://ewantea2009.salon24.pl/528257,prymas-kowa...

poprzez znanego z pisofobii i antykaczyzmu Piotra Piętaka

http://mediologia.salon24.pl/528170,arcybiskup-k...
aż po moją skromną osobę. Bóg mi świadkiem - od mojego ślubu, który czasowo zbiegł się z wyjściem PiS-u na prowadzenie w sondażach odłożyłem na bok pisanie bloga polityczno - społecznego (może jakieś dwa artykuliki mi się przytrafiły - kiedyś tyle pisalem przez trzy dni, a nie przez  trzy miesiące). Jednak te słowa wywołały u mnie tak silny odruch obronny, że chwyciłem za laptop, aby zadać kilka pytań.

Kogo on broni?!?!?

Hanna Gronkiewicz - Waltz kandydując na Prezydenta (ale nie Warszawy, lecz RP) odbyła zdumiewające tournee po... kościołach. Były to (wspomniane przeze mnie na początku artykułu) czasy "młodej demokracji" w których pojawienie się polityka w pierwszej ławce w kościele dawało mu baaaardzo dużo głosów, a księża nie szczypali się z czymś takim, jak cisza wyborcza. Na jednym z takich spotkań w ramach tournee HGW sam się pojawiłem, bo ksiądz ogłaszał w komunikatach parafialnych, odbywało się w auli św. Piusa X w Tomaszowie Maz bezpośrednio po mszy wieczornej. Otrzymałem wydawaną przez HGW gazetkę, w której zachwalała się, jak to prywatnie działa w Odnowie w Duchu Świętym i jak w ramach swoich obowiązków jako prezes NBP łączy ekonomię z chrześcijańską moralnością. Wstyd się przyznać, ale uwierzyłem w jej frazesy, że ma większe szanse na wygranie z Kwaśniewskim niż Wałęsa i oddałem na nią głos. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!!!

Ta sama Hanna Gronkiewicz - Waltz komentując ogromną przewagę Jarosława Kaczyńskiego na starcie przyspieszonych wyborów prezydenckich w 2010 roku (o ile dobrze pamiętam podpisów poparcia otrzymał ponad dziesięciokrotnie więcej niż Bronisław Komorowski) powiedziała pogardliwie, że Platforma nie stała z listami pod bramami kościołów i nie wykorzystuje Kościoła w celach politycznych.

Skąd taka volta? Hanna Gronkiewicz - Waltz tak się zmieniła? Skądże! Jest tą samą cyniczną oszustką mówiącą to, co ludzie chcą usłyszeć. Tylko czasy się zmieniły - dziś więcej głosów można zyskać na dystansie wobec kościoła lub nawet na antyklerykalizmie niż na siadaniu w pierwszych ławkach kościołów.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale