Blog
Peacemaker
Peacemaker
12 obserwujących 153 notki 213984 odsłony
Peacemaker, 26 września 2018 r.

Spóźnieni buntownicy i demaskatorzy

3187 59 1 A A A

Zarówno film "Kler" Wojciecha Smarzowskiego jak i materiał filmowy TVN o nazistach czczących Hitlera w lasach górnego śląska to materiały spóźnione o dwie dekady. Historycy badający najnowsze dzieje są zgodni: zarówno szczyt nadużyć w hierarchii kościoła katolickiego jak i rekord liczebności ruchów neonazistowskich na terenie RP (a także aktów przemocy dokonanych przez te ruchy) przypada na lata 90-te ubiegłego wieku. Dlaczego te tematy wracają właśnie dziś? Czy są to jedyne "odgrzewane po latach" tematy? 

Pamiętam doskonale atmosferę lat 90-tych. W zasadzie miałbym prawo zacząć cytatem z grupy Dżem: "Pamiętam dobrze ideał swój". Bo to były dla mnie (i ogromnej części mojego pokolenia) czasy zwariowanego idealizmu. Bywały takie niedziele, kiedy prosto z występów ze scholą na Mszy Świętej w kościele biegło się do MDK-u spakować sprzęt do "Żuka" i jechało na finał WOŚP. Człowiek był wiecznie między młotem a kowadłem, bo Jurek Owsiak od początku darzył katolików nieskrywaną antypatią, a hierarchowie i kościelne media wyraźnie mu tę antypatię odwzajemniały. Jednak my - młodzi idealiści olewaliśmy z dystansu tę wojnę i pędziliśmy tam, gdzie działo się cokolwiek dobrego, jednocześnie udając, że nie widzimy tego złego. Ale widzieliśmy dużo. 

Antyklerykalizm. W kapelach punk-rockowych ulubionym rymem do często pojawiającego się "księdza" było słowo "nędza". Wkurzające to było dla młodego katolika, ale niestety miało swoje podstawy. Przez galopujące bezrobocie wywołane "planem Balcerowicza" i inne patologiczne efekty nieprzemyślanych przemian gospodarczych wiele osób rzeczywiście popadło w nędzę. Zakłady padały jak muchy, ludzie masowo tracili pracę i perspektywy. A w tym samym czasie kościół odzyskiwał majątki i wpływy. Księży, którzy jak nieodżałowany Jarek Burski* jeździli rozklekotanym maluchem i poświęcali bez reszty czas młodzieży było jak na lekarstwo (ja miałem to szczęście, że w naszej parafii było takich dwóch: wspomniany ks. Jarek i ks. Andrzej Bednarek), zaś coraz częściej zdarzali się tacy, co przesiadali się do luksusowych samochodów, o których przeciętny facet stanu wolnego nawet nie miał co marzyć, a czas spędzali z kobitkami na boku... a niekiedy nie kobitkami, tylko... no właśnie - skandal związany z homoseksualistą-pedofilem dosięgnął także mojego miasta. Przez ten skandal nawet na murach tych parafii, w których pod skrzydłami Bogu ducha winnych księży chroniła się młodzież uciekająca od zwyrodnialca pojawiały się napisy "do kościoła pedał woła"... a niekiedy wręcz fekalia! W tamtych latach także regułą było to, że idąc do kościoła w niedzielę wyborczą wbrew ciszy wyborczej słyszało się od ołtarza na kogo głosować, a na kogo nie. Po latach wcale mnie to nie dziwi, że wtedy własnie karierowicze jak Jurek Owsiak lub Paweł Kukiz wykorzystywali wzbierający antyklerykalizm do autopromocji - warto choćby przypomnieć skandal wokół paszkwilu "ZChN nadchodzi". Nawiasem mówiąc gdyby mi wtedy ktoś powiedział, że jej autor (Paweł Kukiz) za 20 lat będzie liderem dość poważnej partii politycznej, to bym go wziął za wariata... tak samo jakby mi ktoś wtedy powiedział, że za 20 lat będę uważał Owsiaka za dwulicowego karierowicza, co wypłynął na naszych plecach... 

Faszyzm. Bandy skinheadów były naprawdę liczne i agresywne. Mnie szczęśliwie udało się nie dostać od nich wpier... ale nie wszyscy kumple (co jak ja nosili długie włosy) mieli to szczęście. Jak organizowaliśmy koncert (nawet ewangelizacyjny... ba, nawet taki, którego sponsorem był prawicowy AWS... bo znaleźć jakiegokolwiek sponsora w małym, ubogim miasteczku graniczyło z cudem, a przynajmniej partie miały kasę i chciały się reklamować przy okazji chrześcijańskich imprez), to naszym głównym strapieniem było to, czy nie wpadną na imprezę "łysi", nie pobiją ludzi, nie zdemolują amfiteatru i sprzętu nagłośnieniowego, a my - biedne gołodupce będziemy musieli za to wszystko płacić. Najgorsza sytuacja panowała na śląsku, a już rekordowo zła na górnym śląsku. Zaprzyjaźnieni "metale" z tamtych okolic opowiadali, że znają granice (np. tory kolejowe) za które nie wolno im przechodzić, bo inaczej mogą być ciężko pobici lub wręcz zabici przez skinheadów. Z wojnami pseudokibiców było podobnie - Koleżanka z naszego przykościelnego teatru (nawiasem mówiąc piękna jak księżniczka) przy mnie wyjęła szkło z buta (kamień, który zbił szybę przeleciał tuż obok Jej twarzy) bo do pociągu którym wracała po drodze wsiedli kibice Legii Warszawa... jadącej do Łodzi na mecz z Widzewem... im bliżej Łodzi tym było gorzej, na szczęście miała przesiadkę w Koluszkach. Oczywiście motyw znienawidzonych "łysych" regularnie powracał na falach eteru III Programy Polskiego Radia w piątkowe popołudnia - wtedy słuchaliśmy prowadzonej przez Owsiaka audycji "Brum"... podobnie jak powracał motyw znienawidzonych księży. 

Opublikowano: 26.09.2018 07:00.
Autor: Peacemaker
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @echo24  https://www.youtube.com/watch?v=7Ipg25YsWz0  Jak się posłucha refrenu po drugiej...
  • @echo24  Kabaretowy pomysł... że tak powiem... INNE... Ale moje Dzieci nie będą tego nuciły...
  • Sparafrazuję (a nawet zacytuję - co mi szkodzi) pana słowa z komentarza pod poprzednim...

Tematy w dziale Społeczeństwo