31 obserwujących
226 notek
418k odsłon
756 odsłon

Problemem nie są pana poglądy, tylko zachowanie, panie Pasierbiewicz

Wykop Skomentuj19

To miała być krótka, prosta, niewiele znacząca notka. I taka była: pierwsza połowa ogólnie o tym, jak ważna dla blogera jest zwykła ludzka przyzwoitość, a w drugiej połowie braterskie upomnienie pewnego niegdyś bardzo szanowanego przeze mnie blogera, który tej przyzwoitości ostatnio nie zachowywał. Ale ten bloger to Krzysztof Pasierbiewicz. No i się zaczęło... 

Dlaczego ceniłem Krzysztofa Pasierbiewicza? Za poczucie humoru, za gawędziarski styl i za dystans, dzięki któremu mogliśmy ramię w ramię z klasą "gasić" zarówno pogardzających "ciemnym pisowskim ludem" miłośników Donalda T. i Janusza P. jak i narwanych Macierewiczowców... Tak, ich też "gasiliśmy", bo swoim fanatyzmem ośmieszali cały elektorat PiS i tworzyli w nim konflikty - nie odróżniali kto przyjaciel, kto wróg, często traktowali jak wroga nawet tego, co miał niemal identyczne poglądy, jak oni i różnił się dosłownie jednym detalem, wszędzie widzieli agentów Platformy lub nawet Moskwy, a przy tym byli tak pamiętliwi, że jak się raz ośmieliło napisać, że się nie wierzy w zamach smoleński (lub choćby nie jest jego pewnym) to się zostawało "zdrajcą" i "prowokatorem" przekreślonym na wieki wieków, bez względu na to o czym i jak się pisało. 

Co się zmieniło? U mnie nic. Natomiast u Krzysztofa Pasierbiewicza tak poprzesuwały się granice, że teraz dla niego "pisowskim oszołomem", czyli wrogiem, jest każdy, kto ma choćby odrobinę różne zdanie od niego (nawet jeśli mają niemal identyczne poglądy), więc wszędzie widzi tychże oszołomów i jest wobec nich tak pamiętliwy, że jak się u niego trafi na czarną listę, to umarł w butach. 

Potrafię zrozumieć to, że czuje się on obecnie osaczony przez zwolenników PiS. Mnie też różne zachowania w tym środowisku irytowały i irytują, czasem "odszczeknąłem" się komuś z PiS ostro, brutalnie i nie przebierając w słowach (jak choćby w tym artykule i w tym artykule - wszystkie stosunkowo nowe). Uważam, że  ma prawo do własnego zdania i ma prawo je zmieniać. Natomiast nie jestem w stanie pojąć (choć sam nie jestem aniołem - mam wyjątkowo cięty język i ostry, niekiedy brutalny styl pisania) skali w jakiej obraża wszystkich, którzy ośmielą się mieć odrobinę inne zdanie od niego i jak w tym obrażaniu ochoczo jednoczy się z tymi, co jeszcze przed kilkoma miesiącami obrażali jego. 

Mój artykuł był naprawdę łagodnym, braterskim napomnieniem (proszę kliknąć, przeczytać, sprawdzić). Pod nim nastąpił prawdziwy wysyp komentarzy ludzi, którzy w ostatnich miesiącach zostali przez Krzysztofa Pasierbiewicza wielokrotnie obrażeni, a potem zbanowani. Zresztą jego pierwszy artykuł z odpowiedzią na mój także był delikatnie mówiąc chamski. Nie odniósł się w nim ani słowem do zarzutów, które mu stawiałem, zamiast tego cały czas się rozpisywał "co o mnie myśli", czyli jaki to on jest wspaniały, a jakie ze mnie beztalencie ściągające do siebie inne beztalencia. Jednak o ile taka pisanina świadczy wyłącznie o jego braku kultury, samokrytyki i samouwielbieniu przekraczającym wszelkie granice śmieszności, o tyle w drugim z serii artykule przekroczył granicę, za którą miała obowiązek interweniować Administracja forum.

Cyniczne publiczne zarzucanie przejawiania i szerzenia zachowań typowych dla nazizmu człowiekowi, którego cała rodzina cudem ocalała z nazistowskiego piekła, którego życie omal nie zostało przekreślone na 28 lat przed narodzeniem i który do samej śmierci swojej Matki musiał się zmagać z Jej wojenną traumą, stanowi rażące naruszenie dóbr osobistych. 

W odpowiedzi na niniejszy paszkwil opublikowałem obszerne Oświadczenie, którego trzy punkty powinny zamknąć dyskusję: 

2. W dyskusji pod moim artykułem nie znalazło się ANI JEDNO ZDANIE MOJEGO KOMENTARZA ZAWIERAJĄCE ZACHĘTĘ DO ATAKÓW NA P. PASIERBIEWICZA. 

2.2. Gdy przeczytałem wieczorne komentarze (...) WÓWCZAS STANOWCZO PRZERWAŁEM TEN CYRK (...) p. Pasierbiewicz zaczął wielokrotnie wklejać linki do swojego paszkwilu numer 2 (tym zarzucającym mi faszyzm) i powtarzać w kółko pod każdym moim komentarzem: "too late honey! Internauci mogli się przekonać kim pan jest naprawdę..." TEN TEKST CHYBA NAJLEPIEJ POKAZUJE CO MU PRZYŚWIECAŁO - WYŁĄCZNIE DYSKREDYTACJA MOJEJ OSOBY. 

3.3. Czytelnicy mojego bloga MIELI PEŁNE PRAWO wyrażać swój żal i oburzenie wobec tego, co p. Pasierbiewicz im i innym osobom zrobił, choć uważam, że powinni to robić W CYWILIZOWANEJ FORMIE - choćby w tym celu, aby nie dawać mu satysfakcji, że dali się sprowokować i wyprowadzić z równowagi. 

Nie zamknęły. W trzecim artykule poświęconym mojej skromnej osobie obrzucił mnie oraz blogerów którzy wpisywali komentarze pod moim artykułem takimi określeniami jak: "schamienie rozsiane", "dresiarze" prostacy" itp... a w komentarzu pod nim porównał mnie do ubeków, którzy wykończyli jego ojca z AK. 

Do Krzysztofa Pasierbiewicza jakoś nie może dotrzeć to, że najlepszym sposobem pozyskania szacunku innych i zagwarantowania sobie praw jest traktowanie ich z szacunkiem i przestrzeganie ich praw. Kontrowersje i negatywne emocje, jakie wywołuje nie są wynikiem zmiany jego poglądów, ale wyłącznie zmiany jego zachowań. 

I pozostaje jeszcze jedno pytanie: co na to Admini? Czy dalej będą podatni na szantaż z jego strony pozwalając mu na łamanie prawa? 

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura