rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
34 obserwujących
43 notki
132k odsłony
2333 odsłony

Koronaszaleństwo.

Wykop Skomentuj45


Zwalone, miasta zrodzonego z legend i snów, leżą mury

Pod świętymi gruzami, śpią w jałowej ziemi jego obrońcy, niepamiętani.

Przeszli! Jaki i my przejdziemy, zdmuchnięci wiatrem przeznaczenia, poruszanym przez dłoń anioła.

Pozostaną po nich tylko słowa

I głuche milczenie historii. 


Prawie słychać jej rechot, przerażający trupi odór wdziera się w nozdrza, tańczą duchy skocznym rytmem na swych ubitych domach. Oto historia puka do naszych drzwi na nowo, przypowiadając kolejną opowieść. Mnożą się do niej wątpliwości i pytania - Czy czeka nas kolejne "Danse Macabre"?  Czy przetrwamy my i nasi bliscy? 

Daleką drogę przebył nasz gapcio, przenosząc się na wierzchnim odzieniu podróżników i kupców, kryjąc się też w ich nozdrzach i ustach. Nie wiadomo kto zaczął i skąd przybył nasz sprytny pasażer, wieść jednak niesie iż jeźdźcem był znakomitym, a jego wierzchowce długie posiadały ogony i zadarte uszy. Jedwabnym szlakiem przybyła wśród wielu towarów, cwana gapa niosąc śmierć. Wszystkim po równo, sprawiedliwie.

Wczoraj...

Nie, to nie opowieść o koronawirusie. To historia CZARNEJ ŚMIERCI, największej z zaraz jaka kiedykolwiek panowała na ziemi. Ironia losu chce, iż epidemia ponownie przybywa z Dalekiego Wschodu, transmitując się na nasz kontynent jak wówczas - przez Włochy. I choć dziś to już nie brudne deski genueńskich galer są nosicielami zarazy, ale wyścielone dywanikiem pokłady samolotów, to trudno nie dostrzec w tym cichego chichotu historii. 

Pewnym paradoksem jest także fakt, iż za ówczesną zarazę, odpowiadały także zmiany klimatyczne, które przyniosły światu nędzę i głód, oraz zwyczajna, bardzo ludzka, pycha.

Niewielu z czytelników zapewne ma pojęcie także o tym, iż czasy śmierci i biedy, poprzedziły tłuste lata bogactwa i rozwoju, które uśpiły czujność mieszkańców. Nikt nie wie w jakim miejscu historii znajdowalibyśmy się dziś, gdyby nie niewielka pałeczka Yersinia pestis (najprawdopodobniej), gram ujemna bakteria pasożytująca na pchłach i zwierzętach, potocznie zwana po prostu pałeczką dżumy. Wielki hamulcowy nauki, który nie tyle ją zatrzymał, co wręcz cofnął w czasie o kilkaset lat.

Niektórzy uważali chorobę za karę zesłaną przez Boga na grzeszny lud, nawołując do nawrócenia i życia w czystości - porzucenia hazardu, który w owych czasach stanowił jedną z największych rozrywek, oraz wprowadzenia bezwzględnego zakazu na korzystanie z usług prostytutek (który w wielu miejscach oczywiście obowiązywał, ale w większości - mniej więcej na poziomie dzisiejszego zakazu oglądania pornografii przez osoby poniżej osiemnastego roku życia). Wieszczono, wcale nie tak bezpodstawnie przecież, iż oto nadchodzi kres ludzkości, prawdziwy koniec świata (i ów, spoglądając okiem historyka, faktycznie nastąpił.), więc należy bezwzględnie oczyścić się z grzechu, tak by na ostatecznym sądzie przypodobać się Bogu i dostąpić zaszczytu wstąpienia do nieba. A - jak wiadomo - nie ma lepszej metody na pokutę niż okładanie swego ciała razami, tak by je ukarać za swe niegodne występki, toteż plecy biczowników pokryte były bolesnymi ranami w które...wdawało się zakażenie, często doprowadzając ich do śmierci.

Co ciekawe nie odstraszało to jednak szaleńców od umartwiania swego ciała, a nawet więcej - zdobywali oni całe rzesze zwolenników, którzy dołączali do grup i towarzyszyli im w drodze od miasta do miasta, gdzie choroba zbierała największe żniwa. 

A owe były niebagatelne - miejscami znikały nie tylko małe wsie, ale niekiedy i duże ośrodki miejskie. Trupów było tak wiele, iż zaniechano tradycyjnych pochówków, zamieniając je na wrzucanie ciał do głębokiego dołu. Znakomicie opłacani robotnicy układali je warstwami, tak aby wykopany grób był w stanie pomieścić jak największą ilość zmarłych. Śmierć dotykała wszystkich, kosząc chłopów, mieszczan, szlachciców i królów pospołu. Ona jedna sprawiedliwa, nie oglądała się na pochodzenie.

Pewien Irlandczyk, prowadzony na powieszenie, w iście Szwejkowskim stylu odparł, iż do wszystkiego można się przyzwyczaić. I tak ludzie przyzwyczaili się do masowych zgonów, przywracając stare tradycje o "tańcu śmierci", który to motyw zdominował ówczesną kulturę na tyle mocno, iż czas ten kojarzony jest w sztuce głównie z nim. Mór był straszny, przerażający do nieprawdopodobnego wręcz stopnia, więc... ludzie przestali się go bać, przyjmując jako całkowicie naturalny fakt, że jutro to oni mogą paść jego ofiarą. Żyli z dnia na dzień, nie oczekując niczego. Skutkowało to także upadkiem wszelkich zasad moralnych, sprzyjając przestępczości - mordom, gwałtom i rabunkom, ale było niekiedy także przyczynkiem do głębokich i prawdziwych nawróceń. 

Epidemia rozwijała się i trwała latami, siejąc spustoszenie na całym znanym wówczas świecie. Nie dotarła ona, co zrozumiałe, jedynie do brzegów nieodkrytej wtedy jeszcze Ameryki. Opustoszał Paryż, wymarła Florencja, a miasta chroniąc się przed zarazą, często sięgały po skrajnie radykalne środki - tak jak na przykład Mediolan, gdzie domy chorych zamurowywano z ludźmi w środku, niejako grzebiąc wszystkich domowników żywcem.

Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości