rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
21 obserwujących
25 notek
84k odsłony
1690 odsłon

Zapomniane urodziny najwierniejszego z najwybitniejszych.

Wykop Skomentuj47


Są tacy którzy w głowie

hodują ogrody

a włosy ich są ścieżkami

do miast słonecznych i białych


łatwo im pisać

zamykają oczy

a już z czoła spływają

ławice obrazów


moja wyobraźnia

to kawałek deski

a za cały instrument

mam drewniany patyk


uderzam w deskę

a ona mi odpowiada

tak – tak

nie – nie


innym zielony dzwon drzewa

niebieski dzwon wody

ja mam kołatkę

od niestrzeżonych ogrodów


uderzam w deskę

a ona podpowiada

suchy poemat moralisty

tak – tak

nie – nie


(Zbigniew Herbert, "Kołatka")


Gdyby żył...

Gdyby żył ukończyłby wczoraj 95 lat. Nie miałem nigdy przyjemności go poznać, gdy umierał w 1998 roku miałem zaledwie 11 lat, ale jego twórczość odcisnęła na moim życiu tak duże piętno, iż czuje jak gdyby był mi kimś bliskim, bardzo bliskim.

Bez przesady mogę powiedzieć, że moje życie przed nim i po nim - nigdy nie było już tym samym. Nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach go poznałem - nie, nie było to w szkole, gdzie jego poezji ledwie liznęliśmy (o tempa! o mores!) - ale wiem, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Istny strzał w sam środek serca, poprawiony oszałamiającym ciosem w samo centrum duszy.

Odkrywając to co po sobie pozostawił, już jako dorosły człowiek, czułem się niczym dziecko, które dopiero zaczyna poznawać świat i życie. Było to najcześciej kilka zwrotek, ale każdy fragment, każde słowo wryło się w głęboko w mą pamięć jako obraz i zawsze czytając je, nawet dziś, czuję się jak gdybym zapadał się w tamten świat - drzwi jego myśli i wyobraźni są otwarte na oścież, czytelnik ma poczucie jak gdyby rzeczywiście znajdował się na polu bitwy i widział łzy klęczącego nad zmasakrowanym ciałem Pentezylei Achillesa. Niemalże namacalnie możemy poczuć smutek, ożywionego przez poetę, herosa. Zamykając powieki, doprawiając wiersz chrypliwym śpiewem Przemysława Gintrowskiego (niezapomniany ten duet!), spostrzegamy tę scenę jakby działa się przed naszymi oczyma.

Nie znam - i zapewne nigdy już nie poznam - żadnego człowieka, który umiałby malować obrazy słowem, tworzyć świat ledwie kilkoma linijkami tekstu. 

Jego poezja porywa, zabierając nas w nieistniejące światy poety - trzymając za rękę prowadzi nas przez dzieje i historię. Oto jesteśmy w gabinecie przemądrzałego, acz genialnego Marka Aurelego, by za chwilę spotkać się z szalonym Kaligulą i jego koniem, a następnie obserwować słynny, nierówny pojedynek Apolla z Marsjaszem, a za moment móc z przerażeniem patrzeć jak potworny Prokrust przycina ciała "niesymetrycznych" z jego łożem, przenosząc się później do zamku duńskiego księcia aby oglądać triumfującego Fortynbrasa i martwego Hamleta. Owo doświadczenie -  móc widzieć za pomocą zdań - jest czymś tak niezwykłym, iż trudno nawet ubrać to w odpowiednie słowa.

Ale Herbert to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, antyk i historia. To "drogowskaz" dla wszystkich tych, którzy poszukują sensu pragnąc zrozumieć życie. "Pan Cogito", alter ego poety, to postać całkowicie bezkompromisowa, nie idąca na skróty i ugody, "biorąca się z życiem za bary" - tak jak to czynił sam artysta. Ten człowiek to jeden z nielicznych, czyniący faktycznie to co uważał za słuszne, idący za swoimi słowami także w życiu. Dzięki temu brzmi on wiarygodnie, prawdziwie, będąc absolutnie wyjątkowym - wielu jest mędrców, czy raczej ludzi przemądrzałych, dających górnolotne rady, ubierających swą rzekomą "mądrość" w odświętne opakowanie i sprzedających owo .... w papierku po cukierku, choć sami czynią zupełną odwrotność swych słów. 

Herbert taki nie był - jak pisał i mówił tak żył. Herbert-poeta i Herbert-człowiek to ta sama postać, oni całkowicie zlewają się ze sobą i jest to coś naprawdę niezwykłego, szczególnie gdy wiemy jak trudne (do realizowania w życiu) są jego "przykazania". Wiele mu przez to umknęło - najbardziej niezwykły poeta XX wieku, z pewnością (moim zdaniem) największy z tych jacy stąpali po polskiej ziemi (gdzie Mickiewiczom i Słowackim do niego! Przy całym szacunku do nich!), nigdy nie został nagrodzony literackim Noblem, choć należał mu on się z całą pewnością. Niezłomne poglądy, stalowy charakter i maniakalne wręcz ukochanie prawdy, uniemożliwiły mu osiągnięcie materialnego bogactwa - umarł w biedzie, choć i tak skończył lepiej niż (inny niezłomny i wielki) Norwid (czytając "Fortepian Szopena" mam ochotę klękać i bić czołem o posadzkę).

I...nagle uświadamiamy sobie, że jego już nie ma. Że nie ma nawet jemu podobnych, prawdziwych i szczerych, walczących o ideały i prawdę. Niezłomnych. Nieprzekupnych. Tak...zdaję sobie sprawę, iż tacy jak on trafiają się raz na wiele, wiele lat - połączenie gigantycznego talentu i bezprzykładnego dobra, używający "siebie" do wskazywania drogi innym, poświęcający się dla czegoś więcej niż pieniądze, walczący o to słynne "coś więcej".

Mimo wszystko, gdy w dniu wczorajszym, w dzień jego urodzin, pomyślałem o nim - ogarnęło mnie dziwne uczucie - połączenie radości (że był i nam siebie pozostawił) i smutku (bo bardzo go nam brak). Zostały po nim słowa, zostało coś wielkiego, trwały ślad w sercach tych którzy go poznali (czy to fizycznie i poetycko, czy jedynie poetycko), ale pozostała także niewypełniona pustka - ten brakujący głos, który uczył nas rozróżniać dobro od zła i mówił niezwykle jasno, grzmiąc na plugawych, kłamstwo i fałsz, zachęcając prawych do poszukiwań i rozmyślań, oraz aby uwielbiali dobro i prawdę, czcząc je ponad wszystko.

I patrząc na posągowe fizjonomie, marsowe, pełne powagi miny, ludzi, których dziś wielu ma za autorytet...

mam takie nieprzeparte wrażenie, iż z ust osób tych wylewa się fałsz, istny potok zakłamanego szlamu i spomiędzy ich warg płynie dosłownie - przepraszam za określenie - po prostu szambo.

A ja...

„Wierzę, że są rzeczy piękne i brzydkie, dobre i złe, szlachetne i podłe i biada takim strukturom, w których te granice zostaną zatarte w imię czegokolwiek” 

(Zbigniew Hebert)



Wykop Skomentuj47
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura