1 obserwujący
7 notek
2786 odsłon
  138   0

O polszczyźnie

Język polski nie jest łatwy, nawet bardzo nie jest łatwy. Podobno w dziesiątce najtrudniejszych języków świata. Srylion zagwozdek, wciąż problemy i nieporozumienia. Wystarczy przestawić szyk i pojawia się inne znaczenie. Dowód? Proszę: „kulturalny pracownik” to pracownik, o którym wiemy, że jest kulturalny, ale już „pracownik kulturalny”, to raczej pracownik, który „został rzucony na odcinek kultury”.

A to przykład z tych słabszych, lżejszych, to małe miki wobec zagubienia czasu zaprzeszłego, liczby podwójnej i tym podobnych (np. powszechne używanie „powinien zrobić” zamiast „powinien BYŁ zrobić” w odniesieniu do zdarzenia z przeszłości).

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie „asp. szt.” Wioletta Szubska, która „z up.” odpowiedziała na mój mail wysłany do Rzecznika Policji.

W odpowiedzi na mój mail, w którym znalazła się prośba o podanie kilku informacji, „asp. szt.” Wioletta Szubska poinformowała mnie, że:

uprzejmie informuję, że Zespół Prasowy odpowiada wyłącznie na korespondencję przesłaną przez dziennikarzy. Korespondencja powinna zawierać imię i nazwisko dziennikarza, redakcję i numer telefonu.

Rzeczywiście – choć podpisałem się imieniem i nazwiskiem (zawsze się podpisuję), to nie zawarłem pozostałych informacji. Ale czy musiałem? Nie. Dlatego odpisałem, że:

(…) nie muszę tego robić, ponieważ "Korespondencja powinna zawierać imię i nazwisko dziennikarza, redakcję i numer telefonu" - a więc nie musi zawierać wspomnianych informacji, ponieważ słowo "powinna" oznacza, że oczekuje się czegoś, ale nie jest to bezwzględnie wymagane.

Mam nadzieję, że mimo wszystko Policja udzieli mi informacji, o które poprosiłem, ale przy okazji tej korespondencji przyszło mi do głowy, by o słówku „powinno” kilka zdań napisać.

Bo jest ta cholera ważna a nawet kluczowa by kilka spraw zrozumieć, z których problem „kasty sędziowskiej” nie jest najmniej istotnym.

Kilka lat temu napisałem tekst o wybrykach pewnej sędzi Naczelnego Sądu Administracyjnego (dość podłych i w niektórych przypadkach ocierających się o kodeks karny). Przygotowując tekst odbyłem rozmowę z Rzecznikiem NSA, w której poruszyłem także temat zapisów znajdujących się w „Zbiorze zasad etyki zawodowej sędziów”.

Otóż w „Zbiorze” znajdujemy, że:

- Sędzia powinien zawsze kierować się zasadami uczciwości, godności, honoru, poczuciem obowiązku oraz przestrzegać dobrych obyczajów;

- Sędziemu nie wolno wykorzystywać swego statusu i prestiżu sprawowanego urzędu w celu wspierania interesu własnego lub innych osób. W szczególności sędzia nie powinien nadużywać posiadanego immunitetu;

- Sędzia powinien dbać o autorytet swojego urzędu, o dobro sądu, w którym pracuje, a także o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję władzy sądowniczej;

- Sędzia powinien…

- Sędzia powinien…

- Sędzia powinien…

Powiedziałem: przepraszam Panie Sędzio, ale to oznacza tylko tyle, że sędzia „powinien”, ale sędzia nie musi (proszę zwrócić uwagę, że jest wyraźnie zapisane, że czegoś „sędziemu nie wolno…” – sformułowanie precyzyjne i ostre, które nie pozostawia żadnych wątpliwości). Usłyszałem, że to swoista konwencja językowa, bo w tym przypadku „powinien” należy rozumieć jako „musi”. Tylko czy sędziowie, wszyscy sędziowie, wiedzą, że zapisy iż coś „powinni” oznacza, że coś muszą? Myślę, że wątpię. I nie tylko ja – choć pani sędzia nie jest już w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, to jest Prezesem jednego z wojewódzkich sądów administracyjnych. „Powinna”, ale nie musiała…

Ktoś powie, że to jednak rzeczywiście taka formułka stosowana w różnych aktach prawnych i że zasadniczo zawsze używa się określeń słabszych.

Pragnę zauważyć, że np. w takiej ustawie o Policji znajdują się takie zapisy:

1. Policjant jest obowiązany dochować obowiązków wynikających z roty złożonego ślubowania.

2. Policjant obowiązany jest odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa.

(trochę więcej na ten temat: https://paradyzja.com/o-policji-bandytach-i-granicach-obrony-koniecznej/)

A więc „jest obowiązany” a nie jakieś „powinien”.

„Powinien” oznacza sugestię, wskazanie, nakierowanie, propozycję, etc. a nie przymus!

Ojciec, który mówi synowi „powinieneś iść na medycynę” sugeruje potomkowi pewien kierunek rozwoju, czy kariery, ale ojciec który mówi „musisz iść na medycynę” zwyczajnie i po prostu żąda. Koniec, kropka.

A na koniec o jednym ze źródeł tego całego – przepraszam za słowo, ale wydaje mi się jedynym odpowiednim – burdelu. Otóż, ni mniej, ni więcej jest nim polska konstytucja.

Szanowny Czytelniku – ile razy słyszałeś, że:

- w państwie prawa byłoby to nie do pomyślenia…

- żyjemy podobno w państwie prawa, ale…

- w państwie prawa obowiązują…

Otóż nie żyjemy w „państwie prawa” i mamy to zapisane właśnie w Konstytucji.

Tym którzy nie zapoznali się z Ustawą Zasadniczą oraz tym, którzy się zapoznali, ale już zapomnieli, pragnę przypomnieć, że art. 2 stanowi, iż:

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Oznacza to że Polska nie jest państwem prawa (a Prawa tym bardziej) oraz, że o sprawiedliwości można pomarzyć, ponieważ "demokratyczne państwo prawne" nie równa się państwo prawa/ Prawa a "sprawiedliwość społeczna" nie równa się sprawiedliwości.

Słowo ma wielką siłę. Słowo może obalać, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach, bo przeważnie słowo służy rozmydlaniu i mieszaniu w głowach.

A jest jeszcze logika – ale o tym w innym tekście.


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo