10 obserwujących
34 notki
44k odsłony
610 odsłon

Galileusz do tablicy!

Wykop Skomentuj43


Zasada względności Galileusza:
"Wszystkie układy odniesienia poruszające się względem siebie ze stałą prędkością są równoważne."
 image




Wikipedia:
"Od napisania przez Arystotelesa w latach 355-322 p.n.e. dzieł dotyczących fizyki obowiązywał pogląd, uznający istnienie absolutnego (wyróżnionego) układu odniesienia, do którego odnoszą się wszystkie obserwacje ruchów ciał.

Przykład z ilustracji pokazuje prosty przypadek względności. Obserwator A jest nieruchomy, a obserwator B jedzie windą. Dla obserwatora B układem odniesienia jest pędząca w dół kabina. Obserwator A postrzega ruch jabłka z prędkością v1. Obserwator B odnosi wrażenie, że owoc jest nieruchomy. Który z nich ma rację?

W sytuacji pokazanej na rysunku obok, zgodnie z podejściem Arystotelesa tylko obserwator nieruchomy ma rację. W roku 1604 Galileusz uznał, że obaj obserwatorzy mówią prawdę, formułując prawo względności:

"Prawa mechaniki są jednakowe we wszystkich układach inercjalnych, tj. obserwatorzy z różnych układów inercjalnych stwierdzą taki sam ruch badanego obiektu. Ruch jednostajny prostoliniowy jest nierozróżnialny od spoczynku - obserwując zjawiska mechaniczne nie jesteśmy w stanie go rozróżnić."


W rzeczywistości W-świata nie ma układów inercjalnych, więc twierdzenia ich dotyczące mijają się z realizmem przyrody. Sam ruch jednostajny nie zachodzi nigdzie, nawet wywołany sztucznie, bo nie ma takich zegarów, które gwarantowałyby sterowanie ruchem w ten sposób, a dodatkowo nie istnieje nigdzie wzorzec "prostości". Zegary natomiast musiałyby się orientować według absolutnego układu odniesienia, który musiałby być przyjęty jako niezmienny. Nie mamy i mieć nigdy nie będziemy dostępu do układu absolutnego. Nawet najbardziej wyszukany układ jest tylko przybliżeniem, raz lepszym, a raz gorszym w zależności od tego do czego go użyjemy.
Zachowawczość ruchu lub czegokolwiek innego w realnym świecie nie występuje z takiego powodu, że żaden układ nie jest układem izolowanym i każdy jest układem otwartym, co  odnosi się do naszego W-świata, jako całości także. Nie mogą istnieć układy izolowane z tej przyczyny, że każde zdarzenie jest obecne w całym wszechświecie i nie da się postawić żadnej granicy ich rozciągłości.

Ruch, którego prędkość (temperatura) i kierunek odnosi się zawsze do otoczenia, względem którego będzie przyspieszał, w zależności od stanu otoczenia. Nie chodzi jednak w tym przypadku o odniesienie do czegokolwiek innego, niż sam dagter w postaci wirterii. Można zatem powiedzieć, że każdy ruch może być tylko nieustannie zmienny. Zmienny, jak zmienny jest wiatr dagteru i całkowicie dla nas nieprzewidywalny.

Całkiem nie wspominając już o "spoczynku", który wynika z błędnego założenia, że jakiś obiekt może się nie poruszać w stosunku do drugiego, a ten może być w bezruchu, czyli jego prędkość może wynosić "0". Jeżeli się coś takiego sknoci w głowie, to należy się zastanowić nad taką konstrukcją: prędkość zero w stosunku do czego? A no, w stosunku do tego, co też ma prędkość zero w stosunku do tego, co ma prędkość zero w stosunku... i tak w nieskończoność? Czy to ma sens? Chyba nie ma!
Nie tylko brak tu sensu, ale nieustający ruch jest warunkiem koniecznym dla istnienia wszechświata.

Po Galileuszu zasadę względności przyjął także Newton, a nawet pobieżna  analiza jego wzorów  pokazuje, że układy różniące się prędkością - niechby to były nawet "układy odniesienia poruszające się względem siebie ze stałą prędkością " absolutnie nie są równoważne. Obserwator B w podanym wyżej przykładzie, gdyby się poruszał z dostatecznie dużą prędkością, byłby bryłą lodu. Czy "mówiłby prawdę" w takim stanie, tak jak utrzymywał Galileusz? - pozostawiam do rozstrzygnięcia czytelnikowi.

Fakt ten, że wszystko jest w ruchu, zauważył  Heraklit z Efezu i wyraził w ten sposób: " Panta rhei kai ouden menei " - Wszystko jest w ruchu nic nie pozostaje w spoczynku.

Jaka zatem istnieje praktyczna możliwość badania takich parametrów, jak ruch?
Jest tylko jedna możliwość i jest nią przyjęcie, jako "absolutnego" układu odniesienia - układu naszego Wszechświata. Wprawdzie jest on także w ruchu w stosunku do układu megaversum, ale nie ma i chyba nie będzie prędko możliwości identyfikacji tego ruchu. Nie ma więc sensu opierania się na czymś, czego nie da się sprawdzić. W odróżnieniu od tego, odkrycia architektury ruchu naszego Wszechświata jesteśmy tak blisko, jak nigdy dotąd. Być może nie będzie to miało jakiegoś wielkiego znaczenia praktycznego, ale pozwoli wzbogacić wiedzę na temat mechanizmów rządzącego ruchem w kosmosie.

Idea względności ruchu jest przydatna do identyfikacji lokalnych różnic prędkości obiektów, np. pieszych, samochodów na drodze, pociągów, czy samolotów itp. w odniesieniu do lokalnie obranego układu odniesienia i tam jest bardzo pomocna. Szczególnie dla policjanta wypisującego mandat za przekroczeni prędkości. Jeżeli jednak przy okazji obserwacji ruchu chcielibyśmy określić parametry globalne, w odniesieniu do zbiorów nadrzędnych, to musimy uwzględniać ruch w stosunku do układu absolutnego (bezwzględnego), tak jak przewidział to Arystoteles. Przyjęcie ad hoc jakiegoś układu jako pozostającego w spoczynku jest błędem podstawowym złożenia, a wynikająca z tego niejednoznaczność jest obca przyrodzie. Nie mogą z tego powodu różni obserwatorzy, mający różne wrażenia "mówić prawdę" o jednym i tym samym zajściu.

Oddanie głoszenia prawdy o przyrodzie każdemu obserwatorowi z osobna powoduje, że jedna i wspólna dla wszystkich przyroda jest opisywana różnie, bo różni obserwatorzy widzą co innego.
To, że nie mogą czegoś odróżnić, jest rzeczą naturalną, gdyż człowiek nie uczył się zastanawiać głęboko nad tym, co widział, bo to wymaga czasu. Tego czasu jednak przez lat miliony nie miał za dużo, bo musiał szybko zdecydować, czy ma przed sobą okazję do  obiadu, czy sam się  obiadem stanie. Ci, którzy nie opanowali tej umiejętności, raczej nie są naszymi przodkami.
Zgłębianie problemów "do spodu" stale było i jest nadal słabą stroną ludzkości i ten niedostatek jest bezwzględnie wykorzystywany przez cwaniaków najróżniejszego autoramentu, chcących żyć na cudzy koszt.

W ten oto sposób należy uznać, że "zasada względności Galileusza" oparta została na błędnych założeniach. Podobnie, jak sama idea jakiejkolwiek transformacji z układu do układu, jak zrobił to Galileusz. Błąd podobny i uogólniony powtórzył Lorentz i jest on pomyłką w samej podstawie oglądu  świata.

Najogólniej, wszystkim transformacjom zaprzecza prawo absolutnej rozróżnialności (AR) każdego zdarzenia we Wszechświecie, które współgra z prawem Jednoznacznego Opisu Stanu (JOS). Obydwa te prawa są trudne do wyobrażenia, bo i sam W-świat też nie jest czymś łatwym do wyobrażenia, ale jeżeli chcemy się zbliżyć do prawdy, to nie możemy skapitulować na ograniczeniach wyobraźni.
Nic nie szkodzi, że każdy opis fizyczny jest nieadekwatny do rzeczywistości, i że każdy pomiar, nawet przy największej staranności, jest obarczony nieuniknionym błędem, bo przecież chociażby ze względów praktycznych, stale stosuje się wartości przybliżone. Chodzi tylko o to, aby nie zapominać o tej specyficznej architekturze świata w żadnym wypadku.

Oprócz tego, że musimy się posługiwać opisami przybliżonymi, to już zdecydowanie nieakceptowalnym jest pomieszanie znaczeń pewnych parametrów fizykalnych, jak np. pomyłka A. Einsteina, który nazwał czasem to, co jest odwrotnością częstotliwości - interwałem czasowym, któremu dużo bliżej jest do dynamiki, do temperatury.
Jest to błąd tak fundamentalny, że w konsekwencji doprowadził do obrazu świata w postaci karykatury. Nie dosyć na tym, to zablokował jakąkolwiek sensowną dyskusję filozofii i fizyki na dziesiątki lat w przeszłości, i prawdopodobnie jeszcze na długo w przyszłości.

Opadają  ręce, jak czytam wypowiedzi zasłużonych skądinąd naukowców o tym, że A. Einstein umożliwił nam poznanie prawdziwej natury czasu i przestrzeni i że ludzkość mu zawdzięcza to "odkrycie" (C.Rovelli - Tajemnica czasu). Zastanawiam się wówczas - czy świat już całkiem oszalał i ludzie stali się tak głupi, że nie zauważają absurdalności takich poglądów? A jeżeli tak, to co czeka ludzkość w przyszłości?

Dlaczego nie widać postępów w kierunku zmiany myślenia w fizyce, skoro takie absurdy tak kłują w oczy?
Winą za to obarczam obecny system szkolnictwa, który z małymi i nieistotnymi różnicami jest w świecie jednolity. Chińczycy robią podobne błędy w interpretacji eksperymentów fizycznych, jak i inni, chociaż np. Chiny bardzo długo izolowały się od reszty świata.
Szkoła na poziomie średnim i wyższym - bo od podstawowego trudno tego wymagać - nie uczy rozwiązywania problemów. Wtłacza się w nieprzygotowane głowy paradygmaty (czytaj: cudze wypociny) bez sprawdzenia ich słuszności i tych znajomości wymaga się na zaliczeniach i egzaminach.

Taak...  powiadasz Galileuszu, że papież jest twoim przyjacielem?
 No, siadaj - za mechanikę  - 2
                   - za spadanie grawitacyjne - 3
                   - za transformację - 2
                   - za względność - 2

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie