Fatalny raport na temat ochrony zdrowia. Wyniki miażdżące dla Polski

Polska zajęła siódme miejsce od końca wśród krajów UE w kontekście wydatków na ochronę zdrowia. (fot. Pixabay)
Polska zajęła siódme miejsce od końca wśród krajów UE w kontekście wydatków na ochronę zdrowia. (fot. Pixabay)
Jeśli chodzi o wydatki na ochronę zdrowia Polska wśród krajów Unii zajmuje siódme miejsce. Od końca.

Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia

Właśnie ukazała się najnowsza edycja Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, który stworzyła i wydaje Federacja Przedsiębiorców Polskich. Zawiera on najbardziej aktualne dane i wyliczenia dotyczące nakładów na system opieki zdrowotnej oraz monitoruje realizację zapisów ustawy wedle, której nakłady na zdrowie mają w Polsce wynosić 7 procent PKB. Monitor porównuje publiczne wydatki na zdrowie w Polsce do średniej UE oraz EFTA, do której należą m.in. Szwajcaria i Wielka Brytania. Istotne jest to, że udział w PKB przeznaczanego na zdrowie wylicza się z uwzględnieniem rzeczywistej siły nabywczej danego kraju. 

Mniej realnych kwot na leczenie

Przy takim podejściu okazuje się, że o ile w 2021 roku realne kwoty na leczenie Polaków wniosły 5,39 procent PKB, to w 2023 roku będzie to już tylko 4,81 procent i zamkną się sumą 160 mld zł. Pula pieniędzy przeznaczana na funkcjonowanie ochrony zdrowia od kilku miesięcy nie jest w stanie nadążyć za nominalnym, czyli spowodowanym przede wszystkim inflacją, wzrostem PKB. Stąd tak duży spadek udziału wydawanego na zdrowie w stosunku do PKB i ryzyko, że przy wzroście praktycznie wszystkich kosztów prowadzenia działalności leczniczej w przyszłym roku mogą pojawić się problemy z finansowaniem funkcjonowania placówek medycznych.

Nie tylko inflacja

Inflacja, wzrost kosztów, czy oczekiwań płacowych nie są jednak jedynymi czynnikami takiej, a nie innej kondycji finansowej służby zdrowia w Polsce. Składa się na nią jeszcze kilka innych przyczyn, których nie da się szybko usunąć, bo są to zaniedbania kilkudziesięcioletnie. 

System coraz bardziej obciąża choćby nieubłagana demografia. Stale postępuje starzenie się polskiego społeczeństwa. W latach 2016 - 2021 liczba ludności Polski w wieku poprodukcyjnym, czyli takiej, która najbardziej zmuszona jest do korzystania z wszechstronnej opieki zdrowotnej wzrosła o prawie 850 tys., czyli o 11 procent. Ponadto dane Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują, że w tych samych latach wzrost liczby świadczeń wyniósł wprawdzie tylko 3 procent, ale wydano na nie prawie o połowę więcej. I wreszcie w tym i przyszłym roku nie będzie już tak dużych wydatków związanych z pandemią COVID-19. A przypomnijmy, że w 2021 roku na walkę z koronawirusem przeznaczono, co najmniej 30 mld zł. To pieniądze, które wyraźnie zasiliły polską medycynę. 

Polska na tle innych krajów UE

Wszystko to sprawia, że przy założeniu, że średnia wydatków na zdrowie dla UE i krajów EFTA wynosi 100, to w Polsce wartość ta przekracza niewiele ponad 44, zapewniając nam siódme miejsce, ale niestety od końca. Niewiele pociesza fakt, że są jeszcze gorsi od nas, np. Bułgaria, która na opiekę zdrowotną wydaje najmniej w całej UE osiągając 31 średniej. Wystarczy przyjrzeć się naszym południowym sąsiadom, którzy także przeszli transformację ustrojową, by zrozumieć, że mogliśmy uzyskać lepszy wynik. Czechy osiągnęły już poziom 77 średniej dla UE, wyprzedzając takie bogate kraje, jak Hiszpania, Portugalia i Włochy. Tradycyjnie najwięcej na zdrowie wydają Niemcy (154), a drugie miejsce przypadło Szwajcarii (ponad 136). Gdyby nawet wziąć pod uwagę znaczące różnice w zamożności i sile nabywczej w stosunku do średniej unijnej, to i tak środki na ochronę zdrowia w Polsce są dużo niższe od krajów Europy. 

Dlaczego to wszystko jest, aż tak ważne?

Powód jest jeden. Głównym źródłem finansowania służby zdrowia w naszym kraju jest powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Obywatele obciążeni są obowiązkową składką ubezpieczeniową stanowiącą 9 procent dochodów osobistych, z czego 7,75 procent odliczane jest od podatku dochodowego, a 1,25 procent pokrywa sam ubezpieczony. Całość odprowadzana jest do jedynej publicznej instytucji ubezpieczenia zdrowotnego, czyli właśnie Narodowego Funduszu Zdrowia. Niektóre świadczenia wysokospecjalistyczne finansowane są bezpośrednio z budżetu Ministerstwa Zdrowia, a nie ze środków NFZ. Ministerstwo pokrywa również wszystkie wydatki pogotowia ratunkowego. Całość uzupełniają ubezpieczenia indywidualne w komercyjnych firmach, ale nie są one w stanie utrzymać złożonego i dostępnego dla wszystkich zgodnie z Konstytucją systemu opieki zdrowotnej.


Tomasz Wypych

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości