17 obserwujących
17 notek
590k odsłon
34452 odsłony

Afera pedofilska Sadowskiego: „Sztuka Kochania” według „Dziadzi”

zdjęcie z archiwum Joli; przygotowania w domu Sadowskiego do wyjścia do Harendy
zdjęcie z archiwum Joli; przygotowania w domu Sadowskiego do wyjścia do Harendy
Wykop Skomentuj102

Poszłam do niego do pokoju na słynne nocne lekcje. Wyszedł do łazienki, wrócił w szlafroku. Gdy zaprotestowałam, powiedział, że idę w złym kierunku i wręczył mi książkę „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej – opowiada Jola, której wróżono dużą karierę. Wcześniej, gdy miała 14 lat, Sadowski zażądał urodzinowego prezentu: piersi. „Co będzie pan z nią robił?” - zapytała Jola. Odpowiedział: „Będę ją całował i pieścił, będzie moja na zawsze”. Jola poprosiła kolegów muzyków, żeby „coś zrobili”. W 1998 r. na koncercie finałowym warsztatów w Puławach w „Domu Chemika” wielu muzyków wstało z miejsc i krzyknęło: „Zostaw dzieci!!!”. To nie był pojedynczy głos z sali! Jakim cudem ukryto ten fakt medialnie i prawnie, i pozwolono działać bezkarnie pedofilowi jeszcze przez 20 lat? Jakim cudem przyjeżdżał on potem na te same warsztaty i nikt nie reagował? Jakim cudem występował na uroczystościach dla sędziów i prokuratorów? Jakim cudem ściskał dłoń prezydentów Polski?


Mówimy o człowieku, który był wieloletnim prezesem Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, współtwórcą programów telewizyjnych, zasiadał w jury wielu festiwali muzycznych, był niezwykle wpływowym przyjacielem artystów, reżyserów, polityków, biznesmenów, sędziów...
W każdym normalnym kraju po wybuchu afery tej rangi i skali prokuratura błyskawicznie zabezpieczyłaby dowody i przeprowadziła skuteczne śledztwo, organizacje feministyczne objęłyby postępowanie specjalnym nadzorem, wsparły skrzywdzone kobiety i dziennikarzy dążących do prawdy, politycy żądaliby rozliczeń, a media informowały non stop o postępach śledztwa i o nowych doniesieniach na czerwonych paskach. Skutkowałoby to ruchem takim jak #meeto, bo Sadowski nie jest jedynym artystą o lepkich łapach.
W Polsce jest jak zwykle – inaczej, niestety. Media informują dość wstrzemięźliwie, oskarżany przez wiele miesięcy nie został nawet przesłuchany (!), a większość czeka, aż w końcu wszelkie brudy skutecznie zostaną zamiecione pod dywan jak w przypadku słynnej, ale kompletnie wygaszonej afery Dworca Centralnego. No i kiedy w końcu pozwą tego głupiego dziennikarza, który ujawnił aferę!
Jedni w duchu liczą, że „dziadek” uwodził tylko nastolatki, a wtedy w ogóle nie ma problemu (na zasadzie: same sobie winne, skoro chciały robić karierę).
Inni wciąż oszukują się, że nawet jeśli były młodsze, to może tylko je sobie „macał” („Niech sobie Krzysio pomaca te swoje dziewczynki” padło rzekomo z ust znanego autorytetu). W końcu to nic złego? Czego tu się w ogóle czepiać? Co najwyżej można pożartować (w środowisku chodził taki obrzydliwy żart o tym jazzmanie, że jego największym przebojem jest piosenka o tytule: „Chodź maleńka, chodź do dziadzi, dziadzia cię na konia wsadzi”).
Znajomi Sadowskiego oczywiście udają, że nic nie wiedzieli (niektórzy słyszeli jedynie i widzieli „coś tam”, nie myśleli, „że to aż tak”), całą sprawą się brzydzą, uważają za ohydną, nieliczni przejmują się i współczują, no ale w ogóle to porozmawiajmy o klimacie i globalnym ociepleniu.

Cóż, suche fakty są następujące:

  • - Krzysztof Sadowski od wczesnych lat 70-tych molestował i „rozdziewiczał” nastolatki;
  • - potem w latach 80-tych molestował co najmniej dwóch chłopców (Piotra i Marka, w wieku około 12 lat);
  • - przez cztery lata gwałcił Justynę, którą znalazł w domu dziecka (miała 14 lat, gdy zaczął);
  • - w latach 90. molestował niemal oficjalnie nawet 10-latki (co najmniej 2 relacje takich dziewczynek, mówią że wielu dzieciom wkładał rękę pod bluzkę i w majtki; to rzekomo była norma zachowań na wycieczkach i wakacyjnych wyjazdach oraz warsztatach);
  • - także w latach 90. gwałcił co najmniej 5 dziewczynek w wieku od 11 do 14 lat;
  • - w 2017 r. (mając 81 lat) molestował 20-letnią Jagodę (córkę przyjaciółki), skutecznie zniechęcając ją do muzyki i „macał po pupie” 15-letnią Izę (córkę znanego jazzmana, innego wykładowcy z Puław);


Kilka lat wcześniej doprowadził „czymś” do płaczu po sesji w pokoju inną piętnastolatkę (efekt: dziewczyna zrezygnowała z muzyki, dziś jest poza środowiskiem).
Doniesień o tym, że coś próbował, sugerował, proponował, zachęcał, kładł rękę na kolano, przychodził w nocy i głaskał lub „straszył”, żeby włożyć łapę pod kołdrę, doprowadzał dzieci do płaczu tym swoim „macaniem”, trzeba mu było dać po łapach, zachowywał się niestosownie... trudno zliczyć.
W głowie się nie mieści, że tyle osób o tym wiedziało, a nawet było tego świadkiem i prawie nikt skutecznie nie reagował!
Nie oszczędzał przy tym rodziny i dzieci znajomych. Wśród poszkodowanych są znane osoby oraz bliscy. Jednym z molestowanych jest chrześniak, z którym pan Sadowski utrzymywał niezwykle zażyłe kontakty i który uważał go niemal za ojca. Jest córka osoby bliskiej panu Sadowskiemu, której ten proponował seks za pieniądze, gdy miała 13-14 lat (on miał ponad 60.). Jest ktoś równie bliski, którego relacji jeszcze nie ujawniłem (namawiam tę osobę do zgody na publikację). Czy naprawdę powinienem pisząc o tym wszystkim używać słów „rzekomo”, „jak twierdzą”, „domniemane”? Czy te wszystkie osoby mogły to zmyślić, się zmówić, żeby wrobić biednego „Krzysia”, o którego upodobaniach szeptało od dawna całe środowisko muzyczne? Którego zachowania na warsztatach i w klubach budziły powszechne zażenowanie i czasem groteskowo-przerażające sytuacje, ale nikt za bardzo nie wiedział, co z tym dalej zrobić (poza kilkoma groźbami obicia po pysku)?
Żadna z oskarżających osób nie chce od sprawcy grosza. Chcą tylko zdania: „to prawda, skrzywdziłem was, przepraszam”. Pan Krzysztof jednak wciąż utrzymuje, że to pomówienia „jednej chorej psychicznie osoby”.

Wykop Skomentuj102
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo