Poruszający apel córki zamordowanego przez milicję Mariana Sawicza

Wioletta Sawicz
Wioletta Sawicz
- Zawsze omijałam ulicę, na której zamordowali ojca, choć to jedna z głównych ulic Elbląga. Całe miasto jest dla mnie naznaczone krwią - mówi Wioletta Sawicz.

Druga próba ucieczki w ogóle nie doszła do skutku. Wioletta otrzymała stypendium Instytutu Cervantesa w Warszawie, który zaproponował jej darmową naukę języka i dołączenie do grupy tanecznej. Szybko jednak okazało się, że renta nie starczy na opłacenie pokoju i utrzymanie w stolicy.

- Do dziś pamiętam, jak ciężko było mi zadzwonić i powiedzieć, że muszę tę propozycję odrzucić- wspomina Wioletta.

Proszę, pomóżcie mi się stąd wyrwać

Wioletta za uzyskane odszkodowanie mogłaby wspomóc mamę, a sama wyjechać z miasta. Jednak 3 sierpnia jej marzenia legły w gruzach, dlatego dziś pragnie wygłosić swój apel.

Zobacz: „Protesty są zaraźliwe. Granica między słusznym buntem a eskalacją płacową jest płynna”

- Marzę o tym, by zacząć robić coś, co ma sens. Moją wielką pasją jest muzyka i cała hiszpańska kultura. Bardzo chciałabym trafić do miejsca, w którym mogłabym dołączyć do profesjonalnego zespołu muzycznego, uczyć się śpiewu od ludzi, którzy naprawdę się na tym znają albo do grupy języka hiszpańskiego. Nie mogę jednak pozwolić sobie na opłacenie takich zajęć ani na wynajęcie mieszkania. Dlatego proszę o pomoc, zarówno ludzi, którzy są związani z kulturą i mogliby dać mi szansę udziału w swoim zespole lub grupie, jak i ludzi, którzy mają do dyspozycji mały pokój. Najbardziej zależałoby mi na tym, by znaleźć się u kogoś, komu przede wszystkim nie będę przeszkadzać. W zamian za użyczenie małego pokoiku w Warszawie, innym dużym mieście, bądź za granicą, a zwłaszcza w Hiszpanii, mogłabym pomagać w codziennych drobnych pracach: wychodzić na spacery z psem, robić zakupy, załatwiać wszelkie sprawunki na mieście, pomagać w gotowaniu…- wylicza Wioletta i dodaje też, że ze względu na stan zdrowia nie mogłabym podjąć żadnych dużych prac, takich jak codzienne sprzątanie domu albo gotowanie dla dużej grupy osób. Na to nie pozwoliłyby jej stawy.

- Proszę, pomóżcie mi się stąd wyrwać. Ja muszę robić coś, co ma sens. Muzyka czy nauka hiszpańskiego sprawiłyby, że byłabym wreszcie szczęśliwa i po prostu zdrowsza. Zapomniałabym o chorobie i odnalazła sens, który dziś trudno mi dostrzec.

Każdy, kto chciałby skontaktować się z Wiolettą Sawicz, może to zrobić pod adresem: v.sawicz@wp.pl

Marianna Fijewska

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura